Chorwacja - Polska 1:0. Koniec Euro dla Polski
Dariusz Wołowski, Robert Błoński, Klagenfurt
Miała być walka o ćwierćfinał, a wyszedł najgorszy mecz na Euro 2008, w którym piłkarze Leo Beenhakkera przypomnieli nam poziom ze spotkań z Finlandią (1:3) i Armenią (0:1). W rezerwowym składzie Chorwacja wygrała bez trudu
Fot. MIGUEL VIDAL REUTERS
Nikola Pokrivać walczy z Krzynówkiem
ZOBACZ TAKŻE
-
Kasperczak: Nie podobało mi się jedno zdanie Beenhakkera (17-06-08, 08:02)
-
Bilić: Polska to wcale nie taki łatwy przeciwnik (16-06-08, 23:49)
-
Sport.pl ocenia Polaków. Beznadziejny Krzynówek, znów wielki Boruc (16-06-08, 22:49)
-
Bilić jak król Sobieski? Terim jak Kara Mustafa? (20-06-08, 12:29)
-
Niko Kovac kończy reprezentacyjną karierę (19-06-08, 14:17)
-
Katastrofa na skrzydłach polskiej kadry - statystyki (16-06-08, 23:41)
-
Ambasador Chorwacji: Webb pochodzi z kraju, gdzie nadużywa się alkoholu (16-06-08, 12:18)
-
Piłkarze! Mentalności uczcie się od Chorwatów (16-06-08, 09:57)
-
Prasa o Polakach: Słabi, wolni... żenujący (17-06-08, 08:21)
-
Beenhakker: Zawiedli najważniejsi (16-06-08, 23:31)
-
Niechlujstwo - podsumowanie stylu Polaków (16-06-08, 23:13)
Niemcy i tak wygrali z Austrią
To już koniec męki polskich piłkarzy, którzy udowodnili sobie i swoim kibicom, że nie mają nic wspólnego z poziomem wymaganym na mistrzostwach Europy. Źle zagrali wszyscy, oprócz Artura Boruca. Nawet Roger Guerreiro. Niemoc, brak elementarnych umiejętności były wręcz szkokujące. Kilku piłkarzy pokazało poziom drugoligowy. A wszystko to w meczu ostatniej szansy, z rywalem grającym rezerwami i bez specjalnej motywacji, bo Chorwaci już przed meczem wiedzieli, że w ćwierćfinale grają z Turcją.
Skład, który wystawił Leo Beenhakker, bez Jacka Bąka i Ebiego Smolarka, był bardzo zaskakujący. - Czy to akt rozpaczy? - zapytał dziennikarz z Hiszpanii. Nie bardzo było wiadomo, czy to pewni awansu Chorwaci, czy Polacy grają rezerwami. Na boisko wyszedł tylko jeden gracz (Mariusz Lewandowski) z najlepszego meczu eliminacji z Portugalią w Chorzowie (2:1) i aż siedmiu piłkarzy z jednego z najgorszych z Armenią - przegranego w Erewanie 0:1. Slaven Bilic zmienił dziewięciu zawodników - logiczne, że oszczędzał podstawowych.
Niestety, natychmiast po rozpoczęciu gry okazało się, że kolega Hiszpan miał rację, że był to skład rozpaczy: w którym większość piłkarzy nie przystaje do poziomu europejskiego. Na dodatek jakby dopadł ich wtórny piłkarski analfabetyzm - paraliż, zniechęcenie do wszystkiego. Podania niecelne, chaos we wszystkich formacjach, gra zawstydzająca, pełna błędów i jeden Boruc dokonujący w bramce cudów. Ci, którzy dostali szansę gry, jak Murawski, nie poradzili sobie z odpowiedzialnością. Tacy, z których Beenhakker nie zrezygnował, jak Krzynówek, każdym zagraniem potwierdzali, że są do zmiany natychmiast. Jeden z bohaterów eliminacji kopał w trybuny nawet ze stojącej piłki. Krzynówek zawala drugi z rzędu turniej mistrzowski, ale poniedziałkowy mecz może kandydować do miana najgorszego z 82, jakie rozegrał w kadrze.
Polacy, którzy musieli wygrać minimum 2:0 stwarzali jakąś namiastkę okazji na gola po stałych fragmentach. Ale Lewandowski i Dudka zmarnowali je, główkując niecelnie. Tymczasem panujący całkowicie nad sytuacją rywale mieli kilka szans stuprocentowych. Boruc był jednak fenomenalny. Bronił strzały z daleka i sytuacje sam na sam. Kibice polscy w ciszy patrzyli na mękę swojego zespołu skandowali tylko: "Boruc, Boruc", gdy bramkarz wygrywał kolejny pojedynek z Chorwatami.
Bardzo słabo grał Lewandowski, gubił wiele piłek w środku, co natychmiast zaczynało bardzo groźne kontry Chorwatów. To miał być kandydat na rewelację Euro, tymczasem po 45 min meczu ostatniej szansy Beenhakker musiał go zdjąć z boiska. Wszedł Adam Kokoszka na środek obrony, a Dariusz Dudka został przesunięty do pomocy obok Murawskiego.
Opanowaniem piłki nie dorównywał Chorwatom nikt w polskim zespole. Nawet Roger Guerreiro nie bardzo mógł się połapać, o co chodzi w tym chaosie, jak się ustawić, gdzie podać, cokolwiek zrobił, każdy z partnerów wyglądał na zaskoczonego. A poza tym sam grał słabo. Chorwackie rezerwy wyglądały przy Polakach jak Brazylia na tle Azerbejdżanu.
Miłosierni kibice śpiewali "Polacy jesteśmy z wami" gdy po centrze Krzynówka Łobodziński chcąc zgrać piłkę do środka uderzył ją piszczelem daleko poza bramkę.
Chwilę później padł w Wiedniu gol Ballacka dla Niemców w meczu z Austrią i nadzieja na awans przepadła bezpowrotnie. Nadzieja na dobrą grę Polaków nawet się nie pojawiła.
W 52. min Klasnić zderzył się w polu karnym z Wasilewskim, ale zdołał odegrać piłkę na skrzydło do Pranjica, ten zagrał mu ją w pole karne i Boruc nie miał szans na interwencję. Strzelec gola jest pierwszym zawodnikiem, który gra na Euro po przeszczepie nerek.
Tuż po golu Beenhakker wpuścił do na boisko Smolarka - za Łobodzińskiego. Niczego nie było to w stanie zmienić: apatia trwała, rywal robił co chciał. W 71. min Krzynówek był sam na sam, ale akcję niesłusznie przerwał sędzia odgwizdując spalonego. Na koniec ładną indywidualną akcję i strzał oddał Smolarek co udowadnia, że i bez formy jest lepszy niż konkurencja. "Gramy do końca" - zaśpiewali kibice, chcieli choć tyle. I Smolarek pięknie podał do Zahorskiego, który jak junior zmarnował sytuację sam na sam. Polscy kibice do końca stali już na trybunach w milczeniu, mimo wszystko zszokowani poziomem gry drużyny.
- Ten turniej pokaże, czy jesteśmy dobrzy tylko na eliminacje, czy poziom wielkiej imprezy po prostu nas przerasta - mówił przed wyjazdem na Euro 2008 Michał Żewłakow. Wtedy był jeszcze pełen nadziei, że jego trzeci wielki turniej zakończy się lepiej niż mundiale w Niemczech i Korei. Skończył się jednak tak samo, a nawet może jeszcze gorzej. Polacy zdobyli tylko jeden punkt i poza fragmentami pokazali futbol zawstydzający. Znów opuszczają wielką imprezę ze świadomością, że byli na niej najprawdopodobniej najgorszym zespołem.
Niechlujstwo - podsumowanie stylu Polaków
Boruc: Być może zabrakło umiejętności