Liga Mistrzów. Arsenal rozgromił Porto. Festiwal Bendtnera
misza
Duński napastnik strzelił FC Porto trzy gole. Arsenal zagrał w Londynie doskonale i wygrał 5:0. Już po dziesięciu minutach Arsenal odrobił stratę z Porto. Potem strzelał kolejne gole.
Fot. Kirsty Wigglesworth AP
Nicklas Bendtner i Sol Campbell
Fot. Kirsty Wigglesworth AP
Tomas Rosicky
WIĘCEJ NA TEMAT
-
Liga Mistrzów. Van Gaal ciągle stawia na dzieciaki. I wygrywa
10-03-10, 17:52
-
Piłka nożna. We Włoszech wrze, a Beckenbauer nie chce powtórek
10-03-10, 14:22
-
Liga Mistrzów: Bayern zarobił już 16,2 mln euro
10-03-10, 12:53
-
Liga Mistrzów: Czy księżniczka zostanie księżniczką czyli dzień prawdy Realu
09-03-10, 21:54
-
Trener Lyonu: Musimy strzelić gola Realowi na Santiago
09-03-10, 21:15
-
Liga Mistrzów. Fiorentina wygrała z Bayernem, ale awansowali Niemcy
09-03-10, 20:11
-
Ekspert BBC: Szczęsny odpowiedzią na kłopoty Arsenalu?
09-03-10, 15:36
-
Liga Mistrzów: Czy Arsenal znajdzie lidera?
09-03-10, 07:00
Mecz Arsenal - FC Porto. Relacja Z Czuba »
Nie było we wtorek momentu, w którym awans Arsenalu byłby zagrożony. Piłkarze Porto, wbrew zapowiedziom, wyszli na boisko przestraszeni, nawet nie próbowali ataków. Bramkarz Helton uratował Portugalczyków raz, uratował drugi, ale przy szturmie londyńczyków i bezczynności kolegów z pola, skazany był na porażkę.
Arsenalowi nie przeszkadzał brak Cesca Fabregasa, nawet bez swojego lidera potrafił zdominować spotkanie, zupełnie odcinając rywali od podań. W pierwszej połowie były momenty, w których posiadanie piłki Arsenalu dochodziło do 75 procent. - Zobaczyliśmy dziś jak szybko futbol może się zmienić. Mam nadzieję, że dzięki temu zwycięstwu moi piłkarze będą pracowali jeszcze ciężej - powiedział trener Arsenalu Arsene Wenger.
Tak Arsenal przegrał trzy tygodnie wcześniej. Zobacz gole »
Trzy tygodnie temu jego zespół zagrał słabo i przegrał 1:2. Przy golach błędy popełniał Łukasz Fabiański. We wtorek Polak usiadł na ławce rezerwowych. Pierwszy golkiper Manuel Almunia spisał się dobrze. Hiszpan popisał się kilkoma dobrymi interwencjami na początku drugiej połowy, gdy Porto na chwile się obudziło. Okazje zmarnowali Falcao i Hulk. Wcześniej i później dominacja Arsenalu nie podlegała dyskusji. Londyńczycy znów zaprezentowali futbol szybki i piękny, nie pozwalający oderwać oczu od boiska.
Pokazali, że choć w Premier League nie radzą sobie z Chelsea czy Manchesterem United, z europejską wyższą klasą średnią nie mają żądnego problemu. Kłopot w tym, że by osiągać sukcesy w LM będą musieli poradzić sobie z absolutną światową czołówką.