Sport.pl

Włodzimierz Szaranowicz wytłumaczył decyzję o zakończeniu kariery ze łzami w oczach

Włodzimierz Szaranowicz wytłumaczył swoją decyzję o zakończeniu kariery w trakcie swojego benefisu "Halo, Włodku!', wyemitowanego na antenie TVP 1.

– Dziś moja decyzja o końcu komentowania jest potwierdzona. Jest to decyzja w pełni świadoma. Istnieje kluczowe pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć: czy jesteśmy w stanie zrobić coś lepiej, czy jesteśmy w stanie zrobić tak jak dawniej, w najlepszym wymiarze. Odpowiedź brzmi krótko – nie - powiedział legendarny komentator na antenie TVP.

Włodzimierz Szaranowicz poinformował o zakończeniu kariery dziennikarskiej w marcu. Bezpośrednią przyczyną jest choroba neurologiczna. Pierwsze objawy Szaranowicz zaobserwował cztery lata temu, gdy komentował dla Telewizji Polskiej mistrzostwa świata w lekkoatletyce. - Nagle zacząłem wolniej kojarzyć, nie znosiłem stresu, uciekałem przed nim - przyznał słynny komentator. 

Kariera Szaranowicza to ważna część historii naszego sportu. Był na 19 igrzyskach olimpijskich, pierwszy raz 39 lat temu w Moskwie. Komentował także lekkoatletykę, a w ostatnich latach skoki narciarskie. W latach 2009-2017 zajmował stanowisko dyrektora TVP Sport. Już wcześniej przyznał, że gdyby mógł cofnąć czas, to chciałby skrócić swoją pracę dyrektorską.

Więcej o:
Komentarze (120)
Włodzimierz Szaranowicz wytłumaczył decyzję o zakończeniu kariery ze łzami w oczach
Zaloguj się
  • vito3

    Oceniono 8 razy -4

    ot wykrusza sie pokomusze towarzycho,ilu kolegow musieli podpierd,,c zeby zajsc tu gdzie zaszli,

  • wieczniekontuzjowany

    Oceniono 10 razy -4

    Komentator, który nic nie rozumie z komentowanej dyscypliny, a mimo to trzyma się w telewizji 40 lat. Takie rzeczy tylko za państwowe pieniądze.

  • stanislaw.sk

    Oceniono 3 razy -3

    p.Włodzimierzu zawsze podziwiałem pana fachowość komentatorską i pana pamięć co do wydarzeń sportowych - najważniejsze było dla telewidza, na jaką odległość zawodnik skoczył, a nie jak teraz słyszymy w wykonaniu Babiarza w koło Wojtek: jakie noty dostał za wiatr i pod którą nartę, ile za smar do nart i jakie miejsce zajął lat temu nazad...

  • stanislaw.sk

    Oceniono 5 razy -3

    @vito3
    pod.p.i.e.r.d.a.l..a.c.z.e pisowscy zaszyli się w uniformach kelnerskich w Sowa & Przyjaciele

  • 2345olskup

    Oceniono 2 razy -2

    jezeli ja pracowalem ha hali i zaczynalem na najgorszej maszynie do prostowania gwozdzi , a po latch awansowalem na najlepsza maszyne to sie pytam czy mam tez prawo do benefisu i? iczy ze lzami w oczach ?

  • franekzjanek

    Oceniono 4 razy -2

    .
    Szkoda że to nie Szpakowski ... nie płakałbym wcale . Szaranowicz to klasa sama w sobie
    .

  • stanislaw.sk

    Oceniono 2 razy -2

    @wieczniekontuzjowany
    zostaniesz "wiecznie debilny" - i to jest twoja nieuleczalna kontuzja umysłowa

  • xzyzzy

    Oceniono 18 razy -2

    namiętne komentowanie prymitywnych rozrywek mało wyedukowanych osobników dla takowych samych, nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. to tylko cyniczne żerowanie na głupocie mas.

  • slupsk57

    Oceniono 1 raz -1

    Z dedykacją dla Pana Włodzimierza i z podziękowaniem.

    PRZYSZŁY BÓL JEST CZĘŚCIĄ TERAŹNIEJSZEGO SZCZĘŚCIA?

    Największe szczęście nie leży w posiadaniu, lecz w pożądaniu czegoś.
    To rozkosz, która nigdy nie znika, która jest wieczna,
    ale która staje się twoim udziałem,
    tylko gdy to czego pożądasz jest nieosiągalne.

    Jesteśmy niczym kamienne bloki,
    z których rzeźbiarz wykuwa postać człowieka.
    Uderzenia jego dłuta, które tak bardzo ranią,
    są tym co czyni nas idealnymi.
    A powinno się być zranionym?
    Tak, bo wtedy się uczymy.
    Ból to megafon Boga, który ożywia głuchy świat.

    Żyjemy w cienistej dolinie.
    Słońce zawsze świeci gdzie indziej.
    Za zakrętem drogi, za wzgórzem.
    Gdy się kogoś kocha, to się nie chce, by ten ktoś cierpiał.
    To nie do zniesienia.
    Chce się to cierpienie wziąć na swoje barki.
    Skoro nawet ja tak czuję, to dlaczego nie Bóg?

    Nie czekam już na nic nowego.
    Nie zaglądam za następny róg.
    Nie szukam niczego za następnym wzgórzem.
    Jestem tu i teraz i to wystarczy.
    W taki sposób jesteś szczęśliwy?
    Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia?

    Czytamy, aby wiedzieć, że nie jesteśmy sami.
    Sądzisz, że to prawda?
    Przypuszczam, że niektórzy powiedzieliby:
    Kochamy, żeby wiedzieć, że nie jesteśmy sami.

    Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas chciał być samotny.
    Po co nam miłość, skoro jej strata tak boli?
    Dwa razy w życiu dano mi wybór.
    Jako chłopcu i jako mężczyźnie.
    Chłopiec wybrał bezpieczeństwo.
    Mężczyzna cierpienie.
    Teraźniejszy ból jest częścią przeszłego szczęścia.
    Tak to działa.

    PRZYSZŁY BÓL JEST CZĘŚCIĄ TERAŹNIEJSZEGO SZCZĘŚCIA?

    Największe szczęście nie leży w posiadaniu, lecz w pożądaniu czegoś.
    To rozkosz, która nigdy nie znika, która jest wieczna,
    ale która staje się twoim udziałem,
    tylko gdy to czego pożądasz jest nieosiągalne.

    Jesteśmy niczym kamienne bloki,
    z których rzeźbiarz wykuwa postać człowieka.
    Uderzenia jego dłuta, które tak bardzo ranią,
    są tym co czyni nas idealnymi.
    A powinno się być zranionym?
    Tak, bo wtedy się uczymy.
    Ból to megafon Boga, który ożywia głuchy świat.

    Żyjemy w cienistej dolinie.
    Słońce zawsze świeci gdzie indziej.
    Za zakrętem drogi, za wzgórzem.
    Gdy się kogoś kocha, to się nie chce, by ten ktoś cierpiał.
    To nie do zniesienia.
    Chce się to cierpienie wziąć na swoje barki.
    Skoro nawet ja tak czuję, to dlaczego nie Bóg?

    Nie czekam już na nic nowego.
    Nie zaglądam za następny róg.
    Nie szukam niczego za następnym wzgórzem.
    Jestem tu i teraz i to wystarczy.
    W taki sposób jesteś szczęśliwy?
    Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia?

    Czytamy, aby wiedzieć, że nie jesteśmy sami.
    Sądzisz, że to prawda?
    Przypuszczam, że niektórzy powiedzieliby:
    Kochamy, żeby wiedzieć, że nie jesteśmy sami.

    Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas chciał być samotny.
    Po co nam miłość, skoro jej strata tak boli?
    Dwa razy w życiu dano mi wybór.
    Jako chłopcu i jako mężczyźnie.
    Chłopiec wybrał bezpieczeństwo.
    Mężczyzna cierpienie.
    Teraźniejszy ból jest częścią przeszłego szczęścia.
    Tak to działa.

    To z dedykacja dla Pana Włodzimierza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX