Sport.pl

Ekspert ocenił sytuację, w której Tottenham Hotspur strzelił decydującego gola Manchesterowi City

Tottenham Hotspur wyeliminował Manchester City (3:4, 4:4 w dwumeczu) po bramce zdobytej przez Fernando Llorente. Wzbudziła ona wielkie kontrowersje, a w rozmowie ze Sport.pl tę sytuację ocenił Rafał Rostkowski, były sędzia międzynarodowy. - Trudno powiedzieć, dlaczego sędzia nie dostał najlepszej powtórki - ocenił.

W 73. minucie Fernando Llorente strzelił gola, który jak się okazało dał awans Tottenhamowi Hotspur po kosmicznym meczu. Sędzia Cuneyt Cakir obejrzał sytuację na monitorze i zdecydował o uznaniu bramki. Jednak problem w tym, że nie zobaczył ujęcia, na którym zdecydowanie widać było, jak piłka odbija się od ręki napastnika Tottenhamu.

"Ta powtórka zmienia postać rzeczy"

Jak tę sytuację ocenia Rafał Rostkowski? - W transmisji TV wydawało się, że sędzia podjął dobrą decyzję. Ale powtórka, którą po meczu zobaczyłem w internecie, trochę zmienia postać rzeczy. Sytuacja jest kontrowersyjna, bo piłka najpierw trafiła w łokieć przy ciele, a dopiero potem odbiła się i trafiła w udo. Do niedawna taki kontakt piłki z ręką traktowany był jako nastrzelony, przypadkowy, co akurat w ocenie ręki jest kluczowe, w odróżnieniu od oceny fauli. Jednak od niedawna UEFA nie chce bramek zdobywanych po kontakcie piłki z ręką napastnika. Interpretacje się zmieniają, od nowego sezonu będzie to zapisane w przepisach. Ale "kontrowersja" to jeszcze nie błąd. W Polsce sens słowa "kontrowersja" przez wielu został jakby zapomniany. To sytuacja obiektywnie wzbudzająca uzasadnione wątpliwości, w której trudno stwierdzić, kto ma rację lub jaka powinna być decyzja. 

- Uznanie gola jest zgodne z przepisami, ale niezgodne z sugestiami, jakie otrzymują sędziowie, aby nie uznawać goli po kontakcie piłki z ręką napastnika. W następnym sezonie, przy nowych przepisach, gol byłby anulowany.

"W Lidze Mistrzów jest tylko dwóch arbitrów VAR. Na MŚ było ich czterech"

Jednocześnie Rostkowski zaznacza, że nie można mieć absolutnie żadnych pretensji do Cakira i zwraca uwagę na to, jak działają arbitrzy VAR. - Szkoda, że VAR nie pokazał sędziemu właśnie tej powtórki. VAR jest kluczowy w takich sytuacjach. Od niego zależy, czy pokaże właściwe fragmenty i czy odpowiednio powiększy obraz. Cuneytowi Cakirowi pokazano ujęcia, które zobaczyli też telewidzowie. To za mało. Nie można mieć do Turka pretensji, nie mógł tego dostrzec na boisku. Sędzia jest zakładnikiem VAR-u, trudno powiedzieć, dlaczego nie dostał tej powtórki. Sędziowie powinni mieć dostęp do wszystkich ujęć, ale arbitrów VAR w UEFA jest dwóch. Na mistrzostwach świata było ich czterech. Czasami ciężko im we dwóch sprawdzić wszystkie powtórki. Mogli nie zdążyć i nie zauważyć tej kluczowej powtórki, albo wystarczyły im dwie, trzy i padli ofiarą autosugestii lub złudzenia, tak jak i telewidzowie. Można się zastanawiać, czy arbitrzy na pewno oglądają odpowiednie powtórki.

Takie powtórki oglądał Cuneyt CakirTakie powtórki oglądał Cuneyt Cakir screen

- Podobna sytuacja miała miejsce we wtorkowym meczu Barcelony. Felix Brych najwyraźniej też nie dostał odpowiedniej powtórki i wycofał się ze swojej decyzji o rzucie karnym, choć z nagrań dostępnych w internecie wynika, że rzut karny podyktował słusznie. Od nowego sezonu VAR będzie w Premier League i Anglicy ustalili, że sędzia główny nie będzie oglądał powtórek na monitorze. To VAR będzie odpowiedzialny za przekazanie odpowiedniej informacji i naprawienie ewentualnych błędów - powiedział Rostkowski. 

Więcej o: