DAZN - nadchodzi sportowy Netflix

Michał Kiedrowski
23.08.2017 23:12
Strona internetowa DAZN

Strona internetowa DAZN (screen)

DAZN - zapamiętajcie tę nazwę. To internetowy serwis, który ma wielkie ambicje stać się sportowym Netflixem. Za stałą - stosunkowo niewielką - opłatą pokazuje 8000 sportowych wydarzeń rocznie na ekranach komputerów, smartfonów, tabletach, telewizorach z dostępem do internetu lub podpiętych do konsoli. Na razie działa w kilku krajach świata, ale chce zdobywać kolejne rynki.

W Niemczech DAZN (nazwa wymawiana jest DAZON) zaczął od zaszokowania fanów Premier League. Za Odrą nie jest ich co prawda zbyt wielu - średnio mecze oglądało najwyżej kilkadziesiąt tysięcy widzów - ale od zawsze mecze ligi angielskiej mogli oglądać na ekranach SKY Deutschland. Tymczasem w 2016 r. DAZN zaoferował za ekskluzywne prawa do Premier League dwa razy więcej niż dotychczasowy monopolista na rynku płatnej telewizji sportowej w Niemczech. Za 20 mln euro DAZN zapewnił sobie prawa do wszystkich meczów. Pokazuje prawie 200 spotkań na żywo i wszystkie z odtworzenia. Oczywiście, Premier League to nie wszystko, co w serwisie mogą obejrzeć Niemcy, a także Austriacy i Szwajcarzy, bo te kraje też objęła umowa. Dodatkowo w ofercie są mecze piłkarskich lig z Francji, Hiszpanii, Włoch, Puchar Ligi Angielskiej, Puchar Króla i wiele mniej popularnych rozgrywek jak liga japońska. Również fani sportów z USA mogą poczuć się usatysfakcjonowani. DAZN pokazuje wszystkie najważniejsze rozgrywki amerykańskie: NFL, NBA, MLB i NHL. Serwis transmituje także mecz tenisowych turniejów ATP i WTA. Dla fanów mniej popularnych sportów są też rugby, dart, krykiet i golf. Od sezonu 2018/19 fani piłki nożnej będą mogli w niemieckojęzycznym DAZN obejrzeć również mecze Ligi Mistrzów. Z rozgrywek, o których przeciętny kibic sportu może marzyć, niemiecka wersja DAZN nie ma tylko piłkarskiej Bundesligi, ale z tych rozgrywek może pokazywać skróty.

Trzy razy mniej niż u konkurencji

I przy takiej bogatej ofercie subskrypcja kanału kosztuje tylko 9,99 euro miesięcznie. To trzy razy mniej niż najtańszy abonament telewizyjny SKY. W dodatku abonent DAZN może w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji. Odnawiana jest ona z miesiąca na miesiąc. Zupełnie jak w Netfliksie lub innych tego rodzaju serwisach filmowych. Co więcej szef DAZN James Rushton zapewnia, że 9,99 euro to nie jest cena promocyjna i ma się utrzymać w dłuższej perspektywie, a korekta jest możliwa tylko w przypadku inflacji.

Właśnie dlatego DAZN już nazywany jest sportowym Netfliksem.

Kto za tym stoi?

Serwis DAZN należy do brytyjskiej firmy Perform Group. Ta z kolei jest własnością holdingu Access Industries, za którą stoi urodzony w 1957 r. w Odessie w dawnym Związku Sowieckim Leonard Bławatnik. W 1978 r. jego rodzina wyemigrowała z ZSRS. Len Blavatnik - tak teraz pisze się jego nazwisko - w USA studiował i założył Access Industries. Dorobił się na inwestycjach po upadku komunizmu w dawnym ZSRS, a także dzięki interesom w Ameryce Południowej i Europie. Dziś jego majątek szacowany jest na prawie 20 miliardów dolarów. Według rankingu „Forbesa” to 40. najbogatszy człowiek świata.

DAZN na początku wystartował w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i Japonii. W tym ostatnim kraju również rozpoczął od spektakularnego zakupu. Za prawie 2 miliardy dolarów dostał na 10 lat prawa do pokazywania meczów japońskiej ligi piłkarskiej. Zresztą do tej pory oferta DAZN właśnie w Japonii jest najbogatsza. Abonenci płacą tam za subskrypcję równowartość 14 euro. Firma ma w planach rozwianie działalności w kolejnych krajach. Wystartowała np. w przetargu do pokazywania Serie A we Włoszech. Okazało się zresztą, że Perform Group była jedyną firmą, która zgłosiła chęć pokazywania ligi włoskiej w internecie. Cena, którą zaproponowali Brytyjczycy - 50 mln euro - nie zadowoliła jednak szefów Serie A - była o 150 mln euro niższa niż oczekiwana kwota.

W tym roku DAZN dostępny jest również w Kanadzie, gdzie kusi klientów przede wszystkim szerokim dostępem do transmisji meczów NFL - niezwykle popularnej ligi w tym kraju. Rokrocznie Super Bowl jest najchętniej oglądanym programem telewizyjnym w Kanadzie. Dostęp do DAZN kosztuje tam 20 dolarów kanadyjskich czyli niecałe 58 złotych miesięcznie.

Czy to się opłaci?

James Rushton - szef DAZN - mówi, że celem serwisu w Niemczech jest osiągnięcie co najmniej takiej liczby subskrybentów jak ma obecnie SKY Deutschland czyli ok. 5 milionów. Na razie nie wiadomo, jak blisko jest osiągnięcia celu, bo Perform jest prywatną, nienotowaną na giełdzie firmą i nie ujawnia swoich finansów. - Mamy za sobą udany początek i jesteśmy na ścieżce zaplanowanego wzrostu - powiedział Rushton w niemieckiej prasie.

Brytyjczyk mówi, że celem nie jest jednak odbieranie abonentów płatnej telewizji, ale pozyskanie tych, którzy do tej pory za telewizję nie płacili, a korzystają z treści wideo przez internet.

Rushton liczy, że w ciągu najbliższym trzech lat DAZN będzie dostępny w 10-12 krajach. - Mamy plany, by wystartować co roku w dwóch - trzech krajach. Chcemy się rozwijać - powiedział austriackiemu „Der Standard”.

DAZN ma być długofalową inwestycją. - To jest trudny biznes, bo sportowe prawa telewizyjne są drogie. Jesteśmy jednak w tym szczęśliwym położeniu, że mamy właściciela, który ma środki finansowe na nasze zakupy - mówi Rushton. Według jego słów platforma ma uzyskać rentowność dopiero za dziesięć lat.

Odbiorą widownię piratom?

DAZN wystartowało w przełomowym momencie. Widownia tradycyjnej telewizji stopniowo spada, szczególnie jeśli chodzi o młodych ludzi, bo treści wideo wolą oni oglądać w inny, bardziej elastyczny sposób. Wśród nich właśnie największą popularnością ciszą serwisy typu Netflix, gdzie ulubiony serial mogą oglądać w całości nie czekając na premierę kolejnego odcinka przez tydzień. Dla nich też ważne jest by móc oglądać ulubione filmy i seriale nie tylko na ekranie telewizora, ale także na laptopie czy ekranie smartfona w metrze czy innym środku komunikacji publicznej. Według najnowszych badań w USA już w 2,6 proc. gospodarstw domowych nie ma telewizora. Niby nie jest to duża liczba, ale to rosnący trend. Jeszcze sześć lat temu ten procent był dwa razy mniejszy.

Zdaniem analityków oferta DAZN jest na tyle niska, że może być również skuteczną alternatywą dla tych, którzy do tej pory korzystali z pirackich streamów.

Trudne lato dla FC Barcelony

Komentarze (43)
DAZN - nadchodzi sportowy Netflix
Zaloguj się
  • kristofoser

    Oceniono 3 razy 3

    W Niemczech jest to skazane na porażkę. Niemców nie interesuje liga angielska. Sky się o tym przekonał i nie był gotowy na wywalanie pieniędzy na transmisje ligi angielskiej w Niemczech. Przekonały ich pewnie doświadczenia z Champions League w płatnej telewizji. Mało kto w Niemczech to ogląda a jak odpadną niemieckie drużyny, to prawie nikt.Poza tym Niemcy "obracają każdy cent 2 razy" i nie mają ochoty na kolejny abonament.

  • trolling_hard13

    Oceniono 2 razy 2

    Heineken parę lat temu miał spoko opcję, że dzięki kodowi spod kapsla/zawleczki można było odpalić mecz na VOD w HD w necie i oglądało się na luzie. Sezon potem chyba ta sama platforma VOD pobierała opłatę jakichś 4zł za smsa i też się elegancko oglądało - z tego co słyszałem to było bardzo popularne i komfortowe rozwiązanie, które pasowało bardzo wielu ludziom i szkoda, że takie coś nadal nie funkcjonuje.

  • scierplaminoga

    Oceniono 1 raz 1

    Już od dawna powinny być takie serwisy. Nawet nie tyle z opłatami za miesiąc, ale za mecz. Np. 5 zł za mecz LM, 3 zł za mecz ligowy 7 zł za reprezentacje i rezygnuje z kablówki w sekunde

  • bartekgryko

    0

    Trzy razy mniej niż u konkurencji - panie Michale, trzy razy będzie zawsze więcej. trzykrotność 4 to 12 itd. Pewnie chodziło Panu, o jedną trzecią. Na szczęście matura z matematyki jest już zmów obowiązkowa.

  • Witold Adamski

    0

    Autor mógł chociaż wspomnieć, że DAZN, od strony technicznej, tworzone jest w Katowicach przez tutejsze biuro Performu...

  • el.pistolero

    Oceniono 4 razy 0

    @s0nar
    Nie każdy jest emerytem przesiadującym w domu przed TV przywiązanym do kabla od dekodera. Dobrej jakości streamy, to wolność. Oglądam tam gdzie jestem, a nie gdzie muszę być, by obejrzeć. Dzięki Eleven poczułem trochę takiej wolności, ale jakość ich streama jest delikatnie mówiąc lekko średnia. Gdybym miał dzisiaj wybierać między tradycyjną TV, a internetową, to bez wahania wybrałbym opcję nr 2.

  • evanduril

    Oceniono 3 razy -1

    Będzie liga polska to się zastanowię, chociaż płacenie na 10 różnych systemów a'la Netflix kosztuje więcej niż najdroższy pakiet telewizyjny...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje