Sport.pl

Legia - Lech. Co z mistrzostwem dla Lecha? "Gdybyśmy nie wierzyli..."

Piłkarze Lecha Poznań byli bezradni w starciu z Legią Warszawa, co z dużą szczerością przyznali po meczu. Sytuacja w tabeli się skomplikowała, ale nie na tyle, żeby przestać marzyć o mistrzostwie Polski. - Zagraliśmy słabo, nie stworzyliśmy nawet klarownej sytuacji do strzelenia gola, ale wierzymy. Gdyby tak nie było, moglibyśmy się położyć i przestać grać w piłkę - przyznał Dawid Kownacki.

Lech był słabszy od Legii. Piłkarze z Poznania, wychodząc z szatni stadionu przy Łazienkowskiej, wiedzieli, że zawiedli. Nie zagrali na miarę swoich możliwości, ale nadziei na mistrzostwo Polski nie tracą. - Legia ma jeszcze mecz z Jagiellonią, a później spotkania z Koroną i Lechią. Łatwo nie będzie. W środę Legia była lepsza, ale w niedzielę może stracić punkty. W polskiej lidze wszystko jest możliwe. My musimy patrzeć na siebie, wygrać trzy mecze i dopiero wtedy patrzeć na inne zespoły – analizował sytuację na finiszu ligi Dawid Kownacki. Piłkarz, który zastąpił w wyjściowym składzie Marcina Robaka. Najlepszego strzelca Lotto Ekstraklasy.

Trener Bjelica tłumaczył, że trzy mecze w krótkim czasie to duże obciążenie dla 34-letniego piłkarza. W wyjściowym składzie postawił na Kownackiego, a młodzieżowy reprezentant Polski zawiódł. - Gra ofensywna nie skupia się tylko na mnie. Atakujemy dużą liczbą zawodników, a dziś były momenty, w których byłem sam. Nie uważam, że obrońcy Legii mnie zdominowali. Wygrałem kilka pojedynków, zgrałem piłkę za plecy, ale nikt za nią nie pobiegł. Pretensji do kolegów nie mam. Tak układała się gra, a ja musiałem się do tego dostosować – bronił się po meczu Kownacki.

I dodał: - Zagraliśmy słabo, nie stworzyliśmy nawet klarownej sytuacji do strzelenia gola. Sezon się nie kończy, trzeba wyciągnąć wnioski. Sytuacja w tabeli nie jest jeszcze jasna i cały czas wierzymy, że jesteśmy w grze o mistrzostwo Polski. Gdyby tak nie było, moglibyśmy się położyć i przestać grać w piłkę – rzucił do dziennikarzy 20-letni napastnik.

Z oceną sytuacji nie miał problemu również trener Bjelica. – Po poprzednich meczach mówiłem o braku szczęścia. Teraz tak nie powiem. Wygrała drużyna lepsza – zaznaczył szkoleniowiec Lecha. A z jego opinią zgodzili się rozmawiający z dziennikarzami Łukasz Trałka i Maciej Makuszewski.

Lech nie miał w drużynie piłkarza, który poderwałby zespół do walki. Legia miała Vadisa Odjidję Ofoe. Belg robił co chciał. Był wszędzie. Rozgrywał, dryblował, strzelał i podawał. Koncert pana piłkarza. - Wyróżniający zawodnik, na którym opiera się gra Legii, ale drużyna Jacka Magiery była lepsza od nas. Nie tylko Vadis – zauważył Dawid Kownacki.

Lech oczu nie mydlił, ale to jedyny pozytyw po wizycie w Warszawie.

Więcej o: