Sport.pl

Kolarstwo. Mnóstwo drobnych detali i tylko jeden kompromis

Wyobraź sobie, że jesteś zawodowym kolarzem. Stajesz na starcie kolejnego etapu, a przed tobą kolejne 200 kilometrów. Jesteś znakomicie przygotowany, a twój zespół ma opracowaną doskonałą taktykę, którą zaskoczycie rywali. Ale czy aby na pewno wszystko zależy tylko od ciebie?

Jazda na rowerze z pozoru nie wydaje się szczególnie skomplikowana. Bez większych problemów opanowują ją nawet kilkuletnie dzieci, a aktywność, związana z poruszaniem się na dwóch kółkach jest najpopularniejszą dyscypliną sportu, uprawianą na poziomie amatorskim (w Polsce na rowerze jeździ regularnie ponad 36% ludzi). Ale kolarstwo, uprawiane na poziomie zawodowym, okazuje się jedną z najtrudniejszych i najbardziej wymagających dyscyplin sportowych.

Oczywiście największa trudność związana jest z wysiłkiem, jaki podejmują kolarze na trasie wyścigu. Średnia długość jednego odcinka na wyścigu etapowym dochodzi do 180 km, ale zdarzają się etapy, mierzące nawet 240 km. W przypadku wyścigów o mistrzostwo olimpijskie lub mistrzostwo świata, wyścig mierzy co najmniej 250 i maksymalnie 280 km. (dopuszczalną długość tras etapów i wyścigów szczegółowo określają przepisy UCI). Przejechanie takiej trasy wiąże się ze spaleniem przez organizm kolarza nawet ponad 8000 kilokalorii.

Druga trudność wynika z olbrzymiej różnorodności warunków, w jakich ścigają się kolarze. Na etapach górskich, gdzie droga wznosi się niejednokrotnie na wysokość ponad 2000 metrów, muszą się liczyć ze zmianami temperatury nawet o kilkanaście stopni. Podczas zjazdu z górskiej przełęczy zimne powietrze schładza rozgrzany wysiłkiem organizm w nieprawdopodobnym tempie, co sprzyja przeziębieniu lub – co również się zdarza – zapaleniu płuc. Stąd właśnie często oglądany na górskich etapach widok kolarzy, wkładających sobie przed zjazdem za koszulkę płachtę gazety – prosty, a jednocześnie bardzo skuteczny sposób na ochronę przed chłodem. I pół biedy, jeśli mamy do czynienia tylko z chłodem, ale w górach nierzadko zdarza się deszcz, a i śnieg na dużych wysokościach nie jest niczym wyjątkowym. Organizm kolarza musi sobie z tym wszystkim poradzić, jednocześnie cały czas utrzymując maksymalną wydolność w walce o wynik.

Thibaut Pinot wygrywa 14. etap Tour de FranceThibaut Pinot wygrywa 14. etap Tour de France THIBAULT CAMUS/AP

Kolarstwo nie jest też sportem łatwym do zrozumienia z powodu zawiłości taktycznych, słabo widocznych na pierwszy rzut oka i niejasnych dla początkującego kibica. Z pozoru jest ono bowiem sportem indywidualnym, w którego annałach zapisywane są tylko nazwiska zwycięzców. Ale gdyby każdy z kolarzy stawał na starcie indywidualnie, do mety wyścigu prawdopodobnie dojechałaby ledwie garstka, a różnicę między pierwszym a ostatnim kolarzem można by liczyć w dniach – jak to bywało choćby w pierwszych edycjach największego kolarskiego wyścigu świata, Tour de France. Dziś w wyścigach startują drużyny, liczące (w zależności od rodzaju wyścigu) od 6 do 8 kolarzy, z których każdy ma do zrealizowania na trasie jasno określone zadania. Zwykle więc inni kolarze walczą o zwycięstwa etapowe i klasyfikację punktową (nazywaną czasem sprinterską), inni angażują się w walkę o klasyfikację górską, a jeszcze inni – określani z reguły mianem liderów ekip – walczą o zwycięstwo w całym wyścigu.

Jakby tych wszystkich komplikacji było mało (a to i tak zaledwie niewielka część tej niezwykle skomplikowanej machiny), w profesjonalnym kolarstwie dochodzi jeszcze jedna: sprzęt, na którym kolarze pokonują trasę wyścigu. Jego wybór i konfiguracja to zadanie licznej grupy specjalistów i mechaników, zatrudnianych przez kolarskie drużyny. Odkąd kilkanaście lat temu do kolarstwa wdarła się technologia, związana ze stosowaniem włókien węglowych, obok rywalizacji kolarzy rozpoczął się równoległy wyścig producentów różnego rodzaju rozwiązań, których zadaniem jest zdobycie możliwie największej przewagi nad konkurencją.

Kilka lat temu kierowany przez Dave’a Brailsforda zespół Team Sky (dziś startujący pod nazwą Ineos) upowszechnił w kolarstwie ideę tzw. „marginal gains” (marginalnych korzyści). Polega ona na szukaniu nawet najdrobniejszych różnic i eliminowaniu najmniejszych przeszkód, które mogłyby oddalić drużynę choćby o milimetr od zwycięstwa. Raz będzie to walka o sztywność ramy, aby konstrukcja roweru nie pochłaniała energii, jaką kolarz wkłada w pedałowanie; innym razem stosowanie zaawansowanych technologicznie ceramicznych łożysk, pozwalających na oszczędność kilku watów energii; w jeszcze innym przypadku będzie to wydrukowanie w technologii 3D specjalnie wyprofilowanej dla danego kolarza kierownicy, zastosowanie super lekkich kół o specjalnie ukształtowanej konstrukcji i wiele, wiele innych elementów, które mogą się przyczynić do wypracowania przewagi nad rywalami.

Julian Alaphilippe, lider Tour de FranceJulian Alaphilippe, lider Tour de France CHRISTOPHE ENA/AP

„Marginal gains” to również niestandardowe rozwiązania taktyczne. Kiedy podczas Giro d’Italia w 2018 roku, Chris Froome atakował pod Colle de Finestre, w jego walkę zaangażowany był cały zespół, włącznie z kierowcami ciężarówek i oficerami prasowymi. Istotny był każdy detal i każdy gram, jaki Froome musiał wieźć pod górę, dlatego postanowiono, że nie będzie z sobą zabierał jedzenia i bidonów z piciem. Rozstawiony na całej długości trasy zespół sprawił, że kolarz miał do dyspozycji co kilkaset metrów kogoś, kto w razie potrzeby podałby mu baton lub napój. Ta pozornie niewielka, dla wielu być może zupełnie nieistotna różnica, Froome’owi pozwoliła na odrobienie ponad 3-minutowej straty i ostateczne zwycięstwo w całym wyścigu.

Nie bez powodu więc Team Ineos konsekwentnie realizuje swoją strategię „marginalnych korzyści”, decydując o wyborze poszczególnych elementów sprzętu, z którego korzystają kolarze zespołu. Ale nie wszystkie elementy wyposażenia można skonfigurować pod indywidualne potrzeby każdego kolarza. Niektóre stosowane są podczas wyścigu na taką skalę, że zespół zmuszony jest do zaufania producentowi. Tak jest na przykład z oponami, których podczas jednej edycji Tour de France ekipa zużywa nawet kilkaset. Team Ineos korzysta w tym zakresie z rozwiązań marki Continental, której rozwiązania technologiczne bliskie są idei „marginal gains”, obsesyjnie stosowanej w drużynie Brailsforda.

Tu również znaczenie ma każdy detal, a największym wyzwaniem jest znalezienie idealnego kompromisu między oporami toczenia, przyczepnością i trwałością opony. Kiedy do pokonania jest kilkaset kilometrów drogi o różnego rodzaju nawierzchni, na etapie z dużymi przewyższeniami i dużą różnicą temperatur, w wyścigu, którego wyniki coraz częściej rozstrzygają się na pokonywanych z olbrzymią prędkością zjazdach, nie ma mowy o żadnych ustępstwach. Stawką jest nie tylko zwycięstwo w wyścigu, na które składa się nieskończona liczba drobnych elementów, ale również bezpieczeństwo zawodników, którzy do sprzętu, z którego korzystają, muszą mieć bezgraniczne zaufanie.

Greg Van Avermaet w drodze po białą koszulkę w czerwone grochy dla najlepszego górala Tour de FranceGreg Van Avermaet w drodze po białą koszulkę w czerwone grochy dla najlepszego górala Tour de France THIBAULT CAMUS/AP

Model Continental Competition Pro, z którego korzysta zespół Michała Kwiatkowskiego (i kilka innych czołowych ekip, m.in. Bahrain-Merida, Movistar, Sunweb i Groupama-FDJ), daje kolarzom gwarancję bezpiecznej i efektywnej jazdy w każdych warunkach. Zastosowana w nim unikalna mieszanka „Black Chili” pozwala na uzyskanie minimalnych oporów toczenia (istotnych na przykład podczas pokonywania podjazdów), doskonałej przyczepności (kluczowej dla bezpieczeństwa kolarza podczas szybkich zjazdów), jednocześnie zapewniając wyjątkowo długą żywotność i utrzymanie tych najważniejszych cech przez całą długość etapu.

Kolarstwo nie jest dyscypliną, w której można byłoby iść na jakiekolwiek kompromisy. Ale ten jeden okazuje się być niezwykle istotny w realizacji przez drużynę zakładanych celów. I wszystko wskazuje na to, że przynosi zamierzone efekty. W trwającej właśnie kolejnej edycji niezwykle wymagającego wyścigu Tour de France, w pierwszej piątce kolarzy, prowadzących w klasyfikacji generalnej po dwóch tygodniach wyścigu, aż trzech to kolarze zespołów, korzystających z rozwiązań, dostarczanych przez markę Continental. Trudno to nazwać przypadkiem.

Więcej o:
Komentarze (16)
Kolarstwo. Mnóstwo drobnych detali i tylko jeden kompromis
Zaloguj się
  • profesorbezkatedry

    Oceniono 9 razy 7

    Przecież to typowy tekst promocyjny! Czemu nie jest oznaczony jako sponsorowany?

  • piopon

    Oceniono 1 raz 1

    Bełkot intelektualny czerskiej gimbazy

  • jan.ma

    Oceniono 1 raz 1

    Gazetę lub inny papier wkładają POD koszulke, a nie ZA. To dla ewentualnych naśladowców. Pewnego razu ten sposób uratował mi dzień jazdy na nartach zjazdowych przy -20C. Sądzę, że w takich sytuacjach identycznie działaja gazety o róznym profilu politycznym.

  • ochujek

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawe jakie tytuły wkładają sobie ci kolarze?

  • rave8

    Oceniono 5 razy 1

    *żylaki
    *ucisk prostaty
    *rak jąder
    *osteoporoza
    *kiepskie parametry nasienia
    *torbiele nadjądrzy
    *wodniaki jąder
    *żylaki powrózka nasiennego
    *choroby proktologiczne w tym przetoki
    *impotencja

  • michaelus

    0

    Uwaga. Audycja zawiera lokowanie produktu. Chyba coś takiego powinno znaleźć się na samej górze?

  • gdabski

    0

    "aktywność, związana z poruszaniem się na dwóch kółkach jest najpopularniejszą dyscypliną sportu, uprawianą na poziomie amatorskim (w Polsce na rowerze jeździ regularnie ponad 36% ludzi)"

    Jeśli regularna jazda na rowerze liczy się jako uprawianie sportu, to wydaje mi się, że więcej Polaków "uprawia" rajdy samochodowe.

  • black.blue

    0

    Dobrze by było posługiwać się sprawnie językiem polskim.
    Po polsku "marginalny" oznacza nieistotny, pomijalny. Lepszym określeniem byłoby "drobne korzyści" albo wręcz "taktyka ziarnko do ziarnka".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX