Sport.pl

Gdy sportowiec bije kibica [WIDEO]

Sport to to ogromny wysiłek fizyczny, zacięta rywalizacja, ale również i duże pokłady agresji. Czasem jeden prowokujący gest kibica potrafi spowodować, że sportowcowi puszczą nerwy i hamulce. Sytuacja wtedy wymyka się spod kontroli. Zapraszamy do obejrzenia fotostory z najsłynniejszymi starciami sportowcy vs. fani.

1. Eric Cantona



Francuz znany z porywczości, oprócz świetnej gry piłkarskiej zasłynął również z uderzenia w stylu kung-fu. Bynajmniej w piłkę. W 1995 roku, podczas meczu z Crystal Palace, po tym jak dostał czerwoną kartkę podbiegł do trybun i kopnął z wyskoku obelżywego kibica przeciwnej drużyny. Za atak na Matta Simmonsa Cantona został skazany przez sąd na 120 godzin robót społecznych, dostał zakaz gry w piłkę do października tego samego roku, a także przez Francuską Federację Piłki Nożnej został pozbawiony kapitańskiej opaski.


To nie jedyne takie zachowanie Francuza. Zanim piłkarz trafił do Anglii, podczas meczu rodzimej ligi uderzył piłką sędziego, za co zawieszono go na trzy spotkania. Podczas posiedzenia komisji dyscyplinarnej, znudzony jej obradami podszedł do trzech członków koisji i krzyknął im w twarz "Idioci!. 3 mecze zmieniły się w dwa miesiące. Decyzja Federacji skłoniła Cantonę do zakończenia kariery. Tylko na chwilę.

2. Terrence Joseph O'Reilly



Hokeista Boston Bruins przez fanów hokeja zawsze będzie kojarzony z wydarzeniem, które miało miejsce podczas meczu w Madison Square Garden.  Podczas spotkania doszło, jak to w hokeju bywa, do przepychanki między zawodnikami. Sprzeczka szybko przeniosła się na trybuny, gdy jeden z fanów drużyny z Nowego Jorku zabrał hokeiście z Bostonu kij i zaczął nim okładać go po głowie. O' Reilly w mgnieniu oka sforsował szybę z pleksi oddzielającą trybuny od lodowiska i ruszył na kibica. Dołączył do niego Mike Milbury, który uderzony butem, przez jednego z nowojorczyków, odebrał fanowi obuwie i zaczął go okładać tą częścią garderoby.

3. Ron Artest, Stephen Jakcson, Jermaine O'Neil



Rok 2004. Początek sezonu. Mecz w The Palace of Auburn Hills- Indiana Pacers vs. Detroit Pistons. Na 46 sekund przed końcem tego spotkania doszło do regularnej bójki między kibicami "Tłoków", a koszykarzami z Indiany. Wszystko zaczęło się od faulu Rona Artesta na Benie Wallesie. Środkowy z Detroit tak się zdenerwował, że odepchnął skrzydłowego gości. Szybko rozdzielono wzburzonych koszykarzy. Artest jednak po zdarzeniu nie miał zamiaru opuścić hali, położył się więc na stoliku sędziego technicznego. Wtedy z trybun w jego stronę poleciał kubek z piwem. Koszykarz zerwał się z miejsca i zaatakował kibica... jak się później okazało, nie tego, co trzeba. Na trybunach rozgorzała walka między kibiciami, a koszykarzami. Finał bójki miał miejsce w sądzie. 9 koszykarzy zawieszono i zamrożono pensje wysokości 10 milionów dolarów. Pięciu z nich skazano na rok w zawieszeniu i roboty publiczne. Wyrok sądu usłyszeli również kibice, pięciu zakazano dożywotnio wstępu na mecze Detroit Pistons.

4. Andrew Symonds



W 2008 roku podczas meczu Indiom na boisko wdarł się nagi fan. Ze złapaniem go mieli ogromne trudności ochorniarze. Nieszczęśnik wbiegł jednak wprost na Symondsa. Australijczyk powalił go na murawę przysłowioym uderzeniem "z bara". Krykiecista miał zostać za to zdyskwalifikownay, ponieważ przepisy zabraniają zawodnikom bicia fanów, którzy wtargnęli na pole gry. Oszczędził go również sąd, który nie postawił mu żadnych zarzutów. Golas natomiast musiał zapłacić 9000 australijskich dolarów grzywny za obnażanie się w miejscu publicznym.

5. Alberto Contador



Podczas tegorocznego Tour de France trzykrotny triumfator Wielkiej Pętli uderzył jednego z kibiców w twarz. Do zdarzenia doszło podczas wspinaczki na legendarne Alpe d'Huez. Na ostatnim górskim etapie w Alpach Hiszpan postanowił zaatakować najgroźniejszych rywali. Podczas samotnej jazdy pod górę podbiegł do niego fan przebrany za laboranta z WADA (Światowa Organizacja Anty-dopingowa) i udawał, że próbuje pobrać od Hiszpana próbkę krwi. Zdenerwowany kolarz, któremu postawiono zarzuty dopingowe (sprawa w toku), uderzył pięścią w twarz "żartownisia".

6. Frank Francisco



Wydarzenie z krzesłem w roli głównej miało miejsce w 2004 roku podczas meczu Major Baseball League między Texas Rangers a Oakland Athletics. Wszystko zaczęło się od krewkiego fana, który obrażał Douga Brocaila z teksańskiej drużyny. Przy trybunach doszło do przepychanki. Wtedy za krzesło chwycił Frank Franciso, cisnął nim w trybuny. W wyniku zdarzenia ucierpiała Jennifer Bueno. Baseballista został skazany na roboty publiczne. Decyzją sądu miał też uczęszczać na spotkania grupy wsparcia. Poza tym pani Bueno wytoczyła mu proces cywilny. Warunków ugody nigdy nie podano do wiadomości publicznej.

7. Maciej Szczęsny

Uczestnikiem nieprzyjemnego zdarzenia z udziałem kibica był również Maciej Szczęsny.

 

Tak wydarzenie relacjonował Gazecie Wyborczej golkiper: ''Miałem kiedyś bardzo nieprzyjemne zderzenie z kibolami. To było w Stalowej Woli. Grałem wtedy w Legii, przegraliśmy jeden zero. Ponieważ w ostatniej akcji zrobiłem sobie wycieczkę na pole karne przeciwnika, żeby przy rzucie rożnym zawalczyć o piłkę i strzelić bramkę, to po gwizdku musiałem wrócić do swojej bramki po zapasowe rękawiczki, ręcznik i bidon. Jak już to wyciągnąłem, to się okazało, że moich kolegów piłkarzy już nie ma, sędziów także, a całe boisko opanowali miejscowi kibice, którzy w myśl zasady "wieś tańczy i śpiewa" manifestują radość. Zdecydowanym krokiem, mówiąc co chwila "przepraszam", przebijałem się przez tłum w stronę szatni. Aż wreszcie trafiłem na takiego, który powiedział: "Ja ci, kurwa, dam przepraszam". I owszem, też się przesunął, po czym dostałem mocny strzał pięścią w potylicę. I miałem taki przebłysk, raczej nie świadomości, tylko instynktu, że nie wolno mi upaść. I że się muszę postawić, bo skoro pierwszy mnie strzelił, to zaraz to zrobi drugi.

 

Czołgałem się na czworakach, ale nie upadłem. A potem złapałem najwyższego gościa za pasek, zrobiłem ładny zamach głową...

 

Jak ten koleś się nakrył nóżkami, zakrwawił totalnie, to tylko usłyszałem: "O Boże, zabił go! Zabił!". I nagle się okazało, że tych jego 150 kumpli nic już do mnie nie ma. Że oni są w tym momencie na mszy świętej właśnie. I tylko szeptem się modlą. Wszyscy.
Zapytałem grzecznie, czy ktoś chce jeszcze ze mną porozmawiać. Nic nie powiedzieli. No to ruszyłem w stronę tunelu i tylko sobie mówiłem: nie odwracaj się! Bo jak się odwrócisz, to im zasugerujesz, że masz cykora.

 

Do tunelu miałem 30 metrów, ale nie usłyszałem za sobą żadnego tupania.
Wszedłem do szatni blady, zakrwawiony - bo jak tamtego kolesia strzeliłem, to mi odpryskiem swojej kości zrobił dziurę w czole - i wtedy koledzy zaczęli pytać, co się stało. A ja, że najprawdopodobniej jednego z kiboli wysłałem na łono Abrahama. Po czym wpadli dowódca miejscowej policji z prezesem tamtego klubu i zaczęli się kajać. Przepraszać, że to ich wina, niedopatrzenie, skandal, że zostałem zaatakowany, i żebym nie składał żadnej skargi. Machnąłem ręką, nie będę przecież robił dymu. A potem trafiłem na ławę oskarżonych. Za poważne uszkodzenie ciała tego kibola, co mnie walnął w głowę.''

 

Sąd uznał, że Maciej Szczęsny działał w obronie koniecznej

Więcej o: