Sport.pl

Nie tylko mecz z Chorwacją rozdarł nasze serca. Te mecze brutalnie kończyły nasze nadzieje

Porażka piłkarzy ręcznych 23-37 z Chorwacją będzie przez lata wspominana jako jedna z największych wpadek w historii polskiego sportu. To porażka bardzo bolesna, a takich niestety mieliśmy w przeszłości o wiele więcej. Nie tylko w piłce ręcznej.
dsfsd dsfsd fsd

Największa porażka w historii

Zaczynamy od przypadku najnowszego, będącego inspiracją do powstania tego materiału. Polacy przegrywając z Chorwacją 23-37 nie tylko stracili nadzieje na medale mistrzostw Europy, ale odnieśli również najwyższą porażkę w historii polskiej reprezentacji w meczach o stawkę. A przecież podopieczni Michaela Bieglera mieli i tak spory komfort przed meczem - mogli przegrać nawet trzema bramkami, a w pewnym wypadku nawet czterema. Może to był zbyt duży komfort?

Jeszcze przed ostatnim meczem (o 7. miejsce) Biegler zrezygnował ze swojej posady, choć poprowadzi reprezentację w starciu ze Szwecją. Niemiec całą winę wziął na siebie, tłumaczył, że jest jedyną osobą, która w tym turnieju zawiodła. Następcę trzeba znaleźć szybko, bo już w kwietniu Polacy powalczą o awans na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Byle tylko nie skończyło się tak jak cztery lata temu...

Bogdan Wenta Bogdan Wenta screenshot z https://www.youtube.com/embed/FV8T5EgNyK0

Remis na własne życzenie

Polska niby nie przegrała tego meczu, ale co z tego, skoro ten remis był jak wyrok: brak kwalifikacji na igrzyska olimpijskie. Hiszpania była zdecydowanie najmocniejsza w turnieju kwalifikacyjnym, a Algieria była najsłabsza. I o drugie miejsce - dające awans - walczyli Serbowie z Polakami, którzy wygrali z Algierią tylko 28-27. Przy zakładanej porażce z Hiszpanią można było spodziewać się, że Serbia wygra wyżej z Algierią i będzie miała lepszy bilans bramkowy - dlatego remis w praktyce eliminował Polaków.

Wszystko wyglądało pięknie. Polacy prowadzili 25-22 na trzy i pół minuty przed końcem. Na 50 sekund przed końcem 25-23. Nie wiadomo dlaczego Michał Jurecki oddał nieudany rzut na 11 sekund przed końcem, gdy Polacy dalej mogli grać. Serbowie wyprowadzili szybką kontrę i wyrównali. Polacy nie zdołali rzucić bramki w pięć sekund i stracili szanse wyjazdu do Londynu.



Tuż po nieudanym turnieju z reprezentacją pożegnał się Bogdan Wenta, za którego kadencji zaczęło się wszystko co dobre w polskiej piłce ręcznej.

Okładka Faktu po meczu Polska - Ekwador Okładka Faktu po meczu Polska - Ekwador Fakt

"Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba, frajerstwo, nie wracajcie do domu"

Tak, ten mecz był powodem dla którego powstała chyba najsłynniejsza okładka polskiej gazety - przynajmniej w tematyce sportowej. Po losowaniu grup mistrzostw świata 2006 w piłce nożnej w Polsce zapanowała euforia. Szanse na pokonanie Niemców były małe, ale Kostaryka i Ekwador wydawały się gorszymi drużynami. Kilka miesięcy wcześniej Ekwador został pokonany w sparingu 3-0! Dawało to ogromne nadzieje na wyjście z grupy na MŚ.

Ale nic takiego się nie stało. Pierwszy gol stracony po akcji rozpoczętej wrzutem z autu i wszystko się posypało... Tradycyjnie drugi mecz zagraliśmy o wszystko (0-1 z Niemcami), a trzeci o honor (2-1 z Kostaryką).



- Zamiast wielkiego święta piłkarze Janasa zafundowali 40 tysiącom fanów, którzy zjechali z całej Polski, wielkie rozczarowanie. Kibice dopingowali do końca, nawet gdy było źle. Dopiero potem było rozczarowanie i łzy. Beznadziejny Żurawski, słabi Krzynówek i Szymkowiak. Niepewna obrona, bezbarwny środek pola i jedyny walczący Smolarek - do tego ograniczyły się polskie atuty. Dopiero w 84. min Polacy oddali pierwszy celny strzał - http://www.slask.sport.pl/sport-slask/1,121857,3407376.html">pisali z Gelsenkirchen Dariusz Wołowski i Robert Błoński. Tak pryskają nadzieje.

POLSKA - LOTWA POLSKA - LOTWA Fot. Kuba Atys / AG

Koniec Bońka selekcjonera

Zbigniew Boniek prowadził reprezentację Polski w dwóch meczach o stawkę. W pierwszym Polacy z trudem pokonali 2-0 San Marino na wyjeździe, ale nikt nie spodziewał się tego, co stało się w drugim meczu. Reprezentacja nie grała tragicznie, ale strzał Jurisa Laizansa do tej pory musi śnić się polskim kibicom.



Gdyby w tym meczu padł remis Polacy zajęliby drugie miejsce - bo w rewanżu łatwo pokonali Łotyszy 2-0 - i zagraliby w barażach. Łotwa niespodzianie pokonała w nich Turcję i sensacyjnie pojechała na Euro 2004. Zadebiutowała na mistrzostwach Europy szybciej niż Polska (2008)! A tam zdołała urwać punkt Niemcom i postraszyć mocnych Czechów. A my mogliśmy zastanawiać się jedynie "co by było gdyby..."

Andrea Anastasi Andrea Anastasi Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Jechaliśmy po złoto

W 2012 roku reprezentacja Polski w siatkówce jechała na igrzyska olimpijskie po złoto. W kapitalnym stylu wygrała Ligę Światową, a pod koniec 2011 roku zajęła drugie miejsce w Pucharze Świata tracąc szanse na zwycięstwo dopiero w ostatnim meczu (2-3 z Rosją). Wszyscy bali się Polaków i upatrywali w nich głównego faworyta imprezy.

Pierwszym sygnałem ostrzegawczym była porażka z Bułgarią. Ale ok, wpadka może się zdarzyć, zwłaszcza że podopieczni Andrei Anastasiego pokonali Włochy, Argentynę oraz słabiutką Wielką Brytanię. Zwycięstwo ze słabiutką Australią na zakończenie fazy grupowej praktycznie gwarantowało pierwsze miejsce i słabego rywala w ćwierćfinale.

Ale doszło do sensacji. - To najlepszy mecz w historii reprezentacji Australii - krzyczały media w kraju naszych rywali. Wygrali 3-1, a Polacy zagrali beznadziejnie, tragicznie, fatalnie. Na nic zdało się wsparcie licznie zgromadzonych polskich kibiców. W ćwierćfinale łatwo ulegliśmy 0-3 Rosji i tak skończyły się marzenia o medalu.

Bogdan Wenta Bogdan Wenta Fot. MARKO DJURICA REUTERS

Dwie wpadki jednego dnia

Ach, co to miał być za piękny dzień! 20 sierpnia 2008 roku siatkarze i piłkarze ręczni mieli wejść do stref medalowych. Byli faworytami swoich spotkań. Polscy kibice musieli jednak przyjąć nie jeden, a dwa potężne ciosy. Siatkarze przegrali dwa pierwsze sety z Włochami, ale wygrali dwa kolejne i doprowadzili do tie-breaka. Przegrali go jednak do 15 po dramatycznej końcówce.- W Pekinie zachwycali długimi okresami najwyższym światowym poziomem, wywarli wrażenie odpornością psychiczną, pokazali nieustępliwość, poświęcenie, determinację. I bezpowrotnie zapadli w pamięć dzięki sportowemu dramatowi, jaki przytrafia się raz na wiele lat - pisał Rafał Stec w swojej korespondencji z Pekinu.

Szczypiorniści byli jeszcze większymi faworytami. Na igrzyska jechali jako wicemistrzowie świata, podczas gdy Islandczycy na dwóch poprzednich mundialach zajmowali 15. i 8. miejsce, a na mistrzostwach Europy byli 11. (Polacy na 7.). W dodatku często wygrywaliśmy bezpośrednie spotkania z Islandczykami. Nic, tylko ich pokonać i wejść do półfinału. Ale Polacy nie prowadzili ani przez moment, już do przerwy było 14-19. W drugiej połowie podopieczni Bogdana Wenty gonili rywala, dochodzili ich na jedną bramkę, ale nie udało się. Porażka 30-32 była drugim potężnym ciosem dla polskiego kibica tego samego dnia.

Koniec marzeń

Remis w meczu otwarcia z Grecją pozostawił ogromny niedosyt. Remis z Rosją i lepsza gra sprawiły, że oczekiwanie na mecz z Czechami na Euro 2012 było mordęgą. Bilety na ten mecz na portalach aukcyjnych kosztowały nawet 2 tys. zł. I chętni byli. Ale gdy w końcu mecz we Wrocławiu się zaczął okazało się, że nie było za bardzo na co czekać...

Polacy potrzebowali zwycięstwa. Ruszyli na rywali z furią, nie pozwalali im wyjść z własnej połowy. Ale po dobrych pierwszych 10-15 minutach zupełnie stanęli. Nie oddawali strzałów, nie mieli pomysłu na pokonanie Petra Cecha. - Po najgorszym meczu w turnieju Polska przegrała 0:1 z Czechami i odpadła z Euro. Nadzieja była wielka jak nigdy, skończyło się jak zawsze od 26 lat - pisał Robert Błoński w swojej relacji z meczu.

Więcej o:
Komentarze (24)
Nie tylko mecz z Chorwacją rozdarł nasze serca. Te mecze brutalnie kończyły nasze nadzieje
Zaloguj się
  • sylenth

    Oceniono 2 razy 2

    jeszcze brakuje meczu z 2005 o final ligi swiatowej w siatkówce, prowadziliśmy w 23-17 z gospodarzami Serbią, przegraliśmy seta który dawał nam zwycięstwo a później cały mecz

  • pix_d

    Oceniono 2 razy 2

    może i brutaalnie kończyły nadzieje kibiców. Ale TAAAAKIAGO OMŁOTU jak wczoraj z Chorwacją to chyba NIGDY nie było

  • panhoryzontu

    Oceniono 1 raz 1

    Ile u bukmacherów było na awans Chorwacji? 1:5? Wpłacasz 100 tys. i wypłacasz pół miliona złotych...
    Wystarczy odpuścić jeden mecz, by zarobić w godzinę całkiem fajną kwotę...

  • mypetroniusz-ak-25

    Oceniono 1 raz 1

    TO JEST KATASTROFA,PODOBNA DO KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ.WSTYD I HAŃBA NA CAŁY ŚWIAT ZA TEN OMŁOT.TO JEST NIE DO PRZYJĘCIA.

  • heniofrey

    Oceniono 1 raz 1

    A moze za malo kassy dostali ??????

  • jakobhorner

    Oceniono 1 raz 1

    Nie ma żadnego porównanie. Robimy ME u siebie w kraju. Wygrywamy grupę z kompletem punktów, ogrywając chyba najlepszą drużynę w historii dyscypliny. W drugiej rundzie możemy przegrać 2 (!) mecze 3. Wszystko w naszych rękach. Bah! Wczoraj byliśmy świadkami największej klęski w historii gier zespołowych w tym kraju.

  • europejczyk17

    Oceniono 1 raz 1

    "Serbowie wyprowadzili szybką kontrę i wyrównali. Polacy nie zdołali rzucić bramki w pięć sekund i stracili szanse wyjazdu do Londynu."
    W turnieju kwalifikacyjnym w Alicante do IO w Londynie nie zupełnie tak było. Owszem ten remis z Serbią był fatalny, ale prawdziwa katastrofa wydarzyła się dopiero w meczu z Hiszpanią. Hiszpanie po dwóch wysokich zwycięstwach, nawet w przypadku porażki z nami mieli już pewny awans i w kraju (nie bez udziału naszych piłkarzy ręcznych) trwało dmuchanie balonika, tym bardziej że wystarczał nam też remis. Jednak przebieg meczu do złudzenia przypominał ten z Chorwacją. Po katastrofalnej grze nasi zostali rozgromieni 33 :22, a B. Wenta pożegnał się z reprezentacją.

  • bubba19

    Oceniono 1 raz 1

    Bez przesady. ktoś za bardzo nadmuchał balon i pękło. w sporcie to idzie szybko. W gospodarce potrwa ze dwa lata. I... BUM! Będzie bolało, zwłaszcza tych, którzy uwierzyli, że jesteśmy mocarstwem.

  • spectator_zm

    0

    Ten rok dla polskiego sportu zaczął się fatalnie!
    Nie istniejemy w dyscyplinach zimowych (skoki, Kowalczyk, biathlon kobiet, łyżwiarstwo szybkie też grubo poniżej oczekiwań). Beznadziejny Dakar. Nie wiem, czy awans do półfinału AO można uznać za sukces Agnieszki Radwańskiej, skoro po drodze nie miała trudnych przeciwniczek, a gdy przyszło do poważnej przeszkody - wiadomo jak się skończyło. Znokautowany w spektakularny sposób Szpilka. Męki siatkarzy w Berlinie, gdzie awans do turnieju kwalifikacyjnego wisiał na włosku, ale awansu nie osiągnięto. A teraz ręczni - katastrofa!
    Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Euro piłkarskie we Francji (też pewnie skończy się jak poprzednie), a później igrzyska w Rio (10 medali - to naprawdę będzie sukces). O jesieni lepiej nie myśleć...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX