Andrea Petković zapowiedziała, że po zwycięstwach nie będzie już tańczyć na korcie. - Dostawałam coraz więcej sygnałów, że tańcząc, okazuję brak szacunku dla rywalek - powiedziała Niemka, 10. rakieta świata. Jej Petkodance to wręcz wyraz skromności przy sposobach świętowania goli przez niektórych piłkarzy
"Petkodance" zrobił w tenisie furorę odkąd Niemka zatańczyła go po raz pierwszy na US Open 2010. Rytmiczne wygibasy jakie zaprezentowała publiczności uchwyciły kamery, potem pokazała je telewizja ESPN i w kilka dni Petković stała się gwiazdą. Okazało się, że wyluzowana postawa pochodzącej z bośniackiej Tuzli Niemki nie wszystkim się jednak podoba. - Coraz częściej docierały do mnie głosy, że mój "Petkodance" to brak szacunku dla rywalek. Nie zgadzam się z tym, bo np. piłkarze bardzo często demonstrują radość po golach tańcząc i robiąc inne dziwne rzeczy, a nikt nie zarzuca im braku szacunku dla rywali - powiedziała Petković, ale zapowiedziała, że z tańczenia rezygnuje. Zapytana o to, kto ją krytykuje, odpadła, że głównie Amerykanie, którzy traktują tenis " bardzo poważnie, konserwatywnie". - Szkoda, że żadna zawodniczka, której taniec przeszkadzał, nie powie mi tego w twarz. O wszystkim słyszałam wyłącznie od dziennikarzy - stwierdziła Niemka.