Sport.pl

Z cyklu: inicjatywa czytelnicza - formułowcy i ich inżynierowie wyścigowi

Kiedy tydzień temu zakończyłyśmy przegląd kobiet formułowców i już miałyśmy się brać za trzodę Webbo, z odsieczą przyszła nam Stęskniona, która w sposób bardzo dobry i przyjemny dla ucha/oka opisała innego rodzaju padokowe relacje. Nie jeden Smedley po padoku chadza - każdy kierowca ma swojego inżyniera i często zdarza się, że są to ciałkiem smakowite ciasteczka, a nawet jeśli nie, to mimo wszystko zażyłość i przyjaźń jaka łączy ich z kierowcami warta jest chyba odnotowania - pisała. Oczywiście, że jest - pomyślałyśmy, i dlatego teraz zapraszamy Was do lektury artykułu naszej czytelniczki z atestem Ciach.




6. Jenson Button i Andy Shovlin, Brawn GP 2009

Współpraca obu panów na medal, a raczej na mistrzostwo świata, które "razem" zdobyli. Andy Shovlin w tym roku pełnił funkcję inżyniera Michaela Schumachera (który zastąpił Buttona), a od kolejnego sezonu awansuje i będzie już szefem inżynierów wyścigowych Mercedesa.

5. Mark Webber i Ciaron Pilbeam, Red Bull Racing 2010 (i wcześniejsze)

Ciaron Pilbeam to bez wątpienia właściciel najpiękniejszych baczków na padoku (może konkurencję dla niego stanowi jedynie Emmerson Fittipaldi). Ta para nie miała może jakichś wybitnych "momentów" (albo ja ich nie odnalazłam) ale lubimy Marka, on zawsze dobrze wygląda i warto popatrzeć sobie na jego wesołe zdjęcia.

 

 

 


4. Sebastian Vettel i Guillaume Rocquelin (bardziej znany jako Rocky), Red Bull Racing 2010 (i wcześniejsze)

Sukces Sebastiana pamiętacie Redakcjo bardzo dobrze, a jego reakcje po zwycięstwach i PP jeszcze lepiej, ale to właśnie Rocky był tym, któremu ucho musiało puchnąć za każdym razem, gdy Seb wrzeszczał wniebogłosy (lub szlochał) ciesząc się z udanego wyścigu i to on zakomunikował młodemu Niemcowi, iż został mistrzem świata.



 

(Bierze nas za każdym razem - dop. Ciacha)

 

 


3. Robert Kubica i Simon Rennie, Renault 2010

"To moja druga głowa z dodatkową parą oczu" - powiedział niedawno Robert o Simonie.

Bójcie się Felipe i Rob, bo oto nadchodzi konkurencja - Dream Team z pod znaku pszczoły. Pierwszy rok ich współpracy wypadł bardzo zachęcająco nie tylko pod względem wyników, ale i kwestii czysto estetycznych. Brytyjczyk Simon jest bezsprzecznie najprzystojniejszym inżynierem na padoku i dziwię się, że Ciacha jeszcze go nie odkryły! (Shame on us - dop. Ciacha). A do tego ma wspaniały głos!!!

 

Najbardziej pamiętny moment - kwalifikacje z GP Belgii, kiedy to w trakcie Q3, gdy Robert był na świetnej pozycji, R30 odmówiło posłuszeństwa i Bobby z Simonem wymodlili deszcz, dzięki któremu konkurencja nie poprawiła czasów.

 

 

 

 

 

 

(My od siebie dorzucimy jeszcze jeden z "momentów"):

 

 

 

2. Kimi Raikkonen i Chris Dyer, Ferrari 2007-2008

Kolejna para na wagę mistrzostwa świata. Kimi "odziedziczył" australijskiego inżyniera po samym Michaelu Schumacherze, współpraca trwała 2 lata, ponieważ później Chris awansował na szefa inżynierów Ferrari i Iceman trafił pod skrzydła Andrea Stelli. Chris to świetny facet, a gdy zapytano go o największą wadę Kimiego odpowiedział: "W porównaniu do Felipe jest nieco cięższy". Znamy Kimiego, to nie jest typ, który by się przytulał. Ale dla Chrisa robił wyjątki:


 


 

 

 

To były czasy...

1. Felipe Massa i Rob Smedley, Ferrari 2010 (i wcześniej)

Tych dwóch chyba nie trzeba przedstawiać. Należy natomiast szczerze przyznać - to ta para była inspiracją do napisania maila do Was. Rob zwraca się do Felipe per "Słoneczko" i jest autorem tak wielu kultowych tekstów, że aż trudno jakieś wybrać i tu przytoczyć. Można by o nich książki pisać.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oraz oczywiście:

 

 

 

 

 

 

Stęskniona

Więcej o: