Sport.pl

18 kolejka La Liga: Wielki powrót Ikera

Nie tylko my stęskniłyśmy się przez tę przerwę świąteczną za Primera Division, ale i Primera Division stęskniła się za nami. A przynajmniej tak wnioskujemy z rozpoczęcia roku w jej wykonaniu, które zdecydowanie było z wysokiego 'c'.

Real Madryt - Real Sociedad 4:3

Kiedy Real Madryt przyjmował u siebie Real Sociedad nikt nas nie uprzedził, że powinnyśmy zapiąć pasy. I to był błąd, dziewczęta, to był duży błąd. Gorąco było już od samego początku, kiedy okazał się, że Mou nie chce Ikera na boisku drugi mecz z rzędu.

Real Madrid's goalkeeper and captain Iker Casillas sits on the bench prior to the Spanish league football match Real Madrid vs Real Sociedad at the Santiago Bernabeu stadium in Madrid on January 6, 2013.   AFP PHOTO/ PEDRO ARMESTRE

Czego jednak nie chciał zrobić z własnej woli, musiał zrobić z woli sędziego. W 6 minucie Adan po faulu dostał czerwoną kartkę i stęskniony kapitan mógł wrócić do swojej bramki. A, jeszcze wcześniej bramkę na prowadzenie wbił Karim, gdzieś w minucie drugiej? Bo wiecie, to bardzo szybki mecz był.

Ale wracając do kartki, bo jeszcze w pakiecie przecież był z nią rzut karny. Strzelał Xabi Prieto i jako, że Casillas numeru na naszego Przemka Tytonia nie zrobił, gola strzelił. Voila! Nie minął nawet kwadrans meczu, a my już byłyśmy spocone i bez paznokci na stanie.

Potem na szczęście dostałyśmy odrobinę minut na oddech, bo kolejne bramki padły dopiero po pół godzinie gry. Oczywiście, że dla obu stron. Oczywiście, że remis dla maltretujących nasze zakończenia nerwowe emocji musiał się utrzymać. Najpierw strzelał Khedria, potem wyrównał ponownie dla gości Prieto.

W ogóle, kapitan drużyny z San Sebastian miał niezwykłą okazję skompletować na Bernabeu hat-tricka. Jednak zanim to się stało, Ronaldo pozwolił sobie na lekką próbkę swoich strzeleckich umiejętności - dwie bramki w dwie minuty, w tym jedna po rzucie wolnym i cud, miód i orzeszki? Proszę bardzo. Cristano stawia.

 

MADRID, SPAIN - JANUARY 06: Cristiano Ronaldo of Real Madrid celebrates after scoring during the La Liga match between Real Madrid and Real Sociedad at Estadio Santiago Bernabeu on January 6, 2013 in Madrid, Spain. (Photo by Helios de la Rubia/Real Madrid via Getty Images)

I tym sposobem Królewskim zwycięsko udało się wyjść z opresji. Możliwe, że w przechyleniu szali na swoją stronę pomógł fakt, że rywale też odnieśli straty w ludziach, kiedy ich obrońca Estrada musiał po interwencji sędziego opuścić boisko (nawiasem mówiąc Xabi też - tradycyjnie - otrzymał kartkę, swoją ulubioną żółtą, i przypomniał nam, że wkurzony Xabi to hot Xabi...

A happy end pozwolił Realowi na bezpieczną odległości oddalić się od czwartej Malagi i (czego jeszcze wtedy nie mieli prawa wiedzieć, ale dowiedzieli się parę godzin później) stanąć nieco bliżej za plecami drugiego Atletico.

FC Barcelona - RCD Espanyol Barcelona 4:0

Tymczasem Wielki Lider nowy 2013 rok rozpoczął od uroczystych derbów Barcelony. Było trochę przedmeczowej napinki, trochę "ojej, to derby z wielką historią", a także "Espanyol z nowym trenerem jest niezwykle groźny", ale ostatecznie Barca postanowiła zignorować hiszpański zwyczaj rozdawania prezentów z okazji Święta Trzech Króli i rywali zza miedzy wcale nie traktować ulgowo.

Prezent za to z pewnością chciała przyszykować Tito Vilanovie, który zaledwie dwa tygodnie po operacji i przyspieszonej rekonwalescencji powrócił na ławkę trenerską na Camp Nou. Z jej pozycji zaś miał okazję obejrzeć prawdziwy spektakl jakim uraczyli go jego podopieczni.

Tradycyjnie udział w przyprawianiu rywala o myśli samobójcze mieli wszyscy, ale dla odmiany na fotelu "gracza meczu" Leosia postanowił zastąpić Pedro. Gdyby nie przepis o spalonym, bądź lepsza jego znajomość przez sędziego zaliczyłby w tym meczu manitę. A tak niestety musiał zadowolić się tylko dwoma bramkami, ale grał tak, że publiczność na Camp Nou żegnała go owacją na stojąco.

Barcelona's midfielder Sergio Busquets (C) celebrates with teammates after a goal during the Spanish league football match FC Barcelona vs RCD Espanyol at the Camp Nou stadium in Barcelona on January 6, 2013.   AFP PHOTO/ LLUIS GENE        (Photo credit should read LLUIS GENE/AFP/Getty Images)

Swoje dołożyła jeszcze Xaviesta, a także mimo wszystko Leo z rzutu karnego..

...i mieliśmy piękne 4 bramki. Like a boss.

http://media.tumblr.com/1d254484535a32d1535691f495f6d02d/tumblr_inline_mg7vhg8qYD1rpe6mw.gif

To pierwsza połowa. Kiedy liczyłyśmy na dokończenie pogromu w drugiej, niespodziewanie rozbudzony na boisko wyszedł Espanyol. My przypomniałyśmy sobie, że kiedyś (w naszych małoletnich czasach) Simao był w naszym TOP 10 ulubionych kieszonkowych przystojniaków, a jego koledzy, że dotykanie przez nich piki wcale w tym meczu nie jest zabronione. Pique musiał wrócić myślami z wizyty na USG z Shakirą na boisko, a VV rozprostować kości, bo nagle za sprawą Garciii zrobiło się trochę groźnie.

http://25.media.tumblr.com/21ba5086de9bee9f58f108098ec8cd45/tumblr_mg8lnjdUoh1qh44nuo2_1280.jpg

Gdzieś w międzyczasie pojawił się Villa, który jak przystało na smutnego człowieka w smutnym położeniu pozwolił swoim włosom na własne, niezależne życie.

http://barcaworld10.tumblr.com/image/39857723897

Może gdyby doszedł do główki, Barca dostałaby piątą bramkę do kompletu, ale niestety okazji nie miał i skończyło się na rezultacie ustalonym w pierwszej połowie 4:0. Tito miał kolejny powód do zadowolenia.

http://ferranpique.tumblr.com/image/39858720389

Mallorca - Atletico Madryt 1:1

Pod sam koniec emocjonującego wieczoru dzielnie walcząca o utrzymanie Mallorka przyjmowała u siebie dzielnie walczące o drugie miejsce Atletico. Od początku nastroje w drużynie Rojiblancos nie były najlepsze, bo ich tygrysia zabójcza broń musiała w tym meczu odsiedzieć swoje za kartki w poprzednich kolejkach. Takiej okazji gospodarze nie wykorzystać nie mogli, zwłaszcza, że dziury rywale mieli też w obronie (Miranda) i pomocy (Turan). Mecz więc toczył się od co groźniejszych zakusów Mallorki na bramkę Curtoisa (yep, znowu nasza ulubiona pastela), do czyhania na błąd lepiej usytuowanych rywali...

...a my szczerze mówiąc trochę się wynudziłyśmy i sprawdzałyśmy stan końcówek włosów, bo mimo wszystko zapowiadało się na bezbramkowy remis. I remis rzeczywiście był, z tym, że ostatecznie 1:1. Najpierw Garcia zaskoczył wszystkich wiadomością bramkarza rywali...

ale w ostatnich minutach Mallorca odpowiedziała prawą nogą Kevina i prawdopodobnie zrobiła dzień Królewskim.


Mallorca 1-1 Atletico Madrid przez fasthighlights-2012

Więcej o: