Sport.pl

Kilka powodów, dla których Lewis Hamilton robi źle opuszczając McLarena i trochę mniej, dla których robi dobrze

Formułowa część redakcji wobec dzisiejszych sensacyjnych doniesień transferowych podzieliła się na dwa obozy. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi argumentami i dyskusji!

Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. HEINO KALIS REUTERS

Dlaczego Lewis robi źle - część I

Decyzja o opuszczeniu McLarena nie przypadła za bardzo do gustu red. Lilly My. Oto dlaczego:

1. Lewis i McLaren to jedno. Przecież kierowca był związany z McLarenem od dwunastego roku życia! W McLarenie zadebiutował w F1, w McLarenie święcił swoje pierwsze triumfy i przełykał gorycz porażek. Przez to wszystko w moim mniemaniu zrósł się z zespołem w całość do tego stopnia, że zawsze myślałam, że co jak co, ale Lewis w McLarenie to jedyny pewnik na formułowym rynku transferowym. Ale cóż... Schumachera poza Ferrari też sobie nie wyobrażałam.

 

2. McLaren dał Lewisowi wszystko, o czym ten mógł zamarzyć. Rozpieścił go i rozpuścił... nieładnie tak odchodzić z zespołu, który był dla kierowcy jak drugi dom (przynajmniej do czasu, gdy rządził tam Ron Dennis).

 

3. McLaren to jeden z chyba dwóch lub trzech (obok Ferrari i Williamsa) teamów, w stosunku do których można przyjąć, że zawsze będą w F1. Widziałyśmy już teamy fabryczne w stylu BMW czy Toyoty - przychodzą i odchodzą, gdy coś zaczyna iść nie tak. Miejmy nadzieję, że podobny los nie spotka Mercedesa.

 

4. Może McLaren ostatni tytuł kierowców wywalczył w 2008 r., a konstruktorów jeszcze dawniej - aż w 1998 (!), podczas gdy Mercedes może poszczycić się oboma tytułami z 2009 r. (wtedy był to co prawda Brawn GP, ale to nadal ten sam team). Niemniej mam jakieś podskórne wrażenie, że McLaren daje większą gwarancję dobrych wyników. Nawet kiedy ma słabszy rok, wciąż jest blisko czołówki i pozwala wygrywać wyścigi. Sprawy z Mercedesem są bardziej skomplikowane.

Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. Luca Bruno AP

Dlaczego Lewis robi źle - część II

5. We wszystkich doniesieniach o rozmowach Lewisa z McLarenem/Mercedesem w kółko przewijał się wątek zarobków i tego, że Mercedes może zagwarantować Lewisowi większą kasę. Cóż... zastanawia mnie, czy człowiek, który i tak ma miliony, musi łasić się na kilka milionów więcej. Lewis powinien za karę pożyć przez kilka tygodni w świecie normalnych ludzi. A co ze sportową ambicją, Lewis? (Patrz: wcześniejszy punkt). Mam nadzieję, że Mercedes ma też jakieś gwarancje dobrych wyników.

 

6. Ciekawi mnie jak ogłoszenie tej wiadomości wpłynie na wyniki Lewisa w ostatnich wyścigach. Niby już wcześniej wiadomo było, że coś jest na rzeczy, a mimo to Lewis spisywał się świetnie. Ciekawe jednak, jak na pracę mechaników wpłynie wiadomość, że ich kierowca i tak odchodzi po sezonie. Oby nie zaszkodziło to walce Lewisa na torze. Na pocieszenie przypomnę, że przez cały sezon 2006 wiadomym było, że Fernando Alonso odchodzi do McLarena, a Renault i Fernando i tak zdobyli oba mistrzostwa.

 

7. Pan Andrzej będzie miał jeszcze większe niż do tej pory problemy z rozróżnianiem kierowców: i Hamilton i Rosberg mają żółte kaski.

 

8. W ten oto sposób pogrzebane zostają moje najskrytsze marzenia i nadzieje na ponowne połączenie Lewisa i Fernando razem w Ferrari.

 

9. Na koniec uwaga odnośnie do Mercedesa: może i Michael nie jest już tym samym zawodnikiem, co kiedyś, może nie spisuje się najlepiej łagodnie mówiąc, ale dzięki potędze swojego nazwiska pomógł rozreklamować zespół Mercedesa. A teraz, kiedy team ma pozycję w F1, Michael zostaje, nie oszukujmy się, wyrzucony bez należytego pożegnania, bo nie jest już potrzebny. Przykrość.

Lewis Hamilton Lewis Hamilton Fot. Luca Bruno AP

Dlaczego Lewis robi dobrze

Tymczasem red. ruby blue uważa, że takie rozwiązanie przyniesie korzyści wszystkim trzem zainteresowanym stronom. Przejście Lewisa Hamiltona do Mercedesa będzie:

1. Dobre dla Lewisa Hamiltona.

Lilla mówi o sportowej ambicji, to ja powiem tak: wierzę kierowcy, kiedy mówi, że zmiana zespołu była motywowana potrzebą nowych wyzwań. I nie nie chodzi wcale o to, że jazda potencjalnie mistrzowskim bolidem to same nudy, widzimy jak to w tym sezonie wygląda. Hamilton w McLarenie systematycznie tracił pazur, charakter i agreswyny styl jazdy, z którego słynął. Niektórzy powiedzą, że to naturalny proces dojrzewania, zbawienny wpływ wyścigowego stoika Buttona, dla mnie jest to ewidentne zmęczenie materiału. Z obydwu stron.

2. Dobre dla McLarena.

Sfustrowany kierowca to zły kierowca. Lewis i jego zespół i tak  udowodnili swoją klasę odnosząc zwycięstwo na Monzy po całym zamieszaniu z telemetrią publikowaną na twitterze Hamiltona, ale atmosfera nie wydawała się po tym ani trochę przerzedzona. Na linii Hamilton - Button tak źle jeszcze nie było.

Nie nauczyłem się niczego od Jensona. Wiele nauczyłem się w 2007 roku od Fernando Alonso, ale nie od Jensona.

Stwierdził kilkanaście dni temu Lewis, a ja nie wierzę w przypadek gdy Martin Whtmarsh przy ogłaszaniu zakontraktowania Pereza powiedział dzisiaj:

 

Sergio ciągle rozwija swoje umiejętności, jesteśmy przekonani, że jest nie tylko utalentowany i szybki, ale też chętny i spragniony by się uczyć.

 

Ja to widzę. To nie jest Ferrari, tu nie potrzebują Massy dla Buttona.

3. Dobre dla Mercedesa.

Spragniony nowych wyzwań i niesieny potrzebą udowodnienia światu swojej wartości kierowa to dobry kierowca. Z całym szacunkiem do Michaela Schumachera. I całym szacunkiem dla Nico Rosberga - jak dla mnie Nico to taki trochę rzemieślnik z tendencjami do przebłysków. Na pewno nie kierowca, który mógłby natchnąć zespół świeżą energią i wspólnie wznieść się z nim na nowy poziom. A Lewis zadatki na takiego kierowcę moim zdaniem ma. Z drugiej strony wydaje mi się, że obecność dawnego przyjaciela z torów kartingowych dobrze na Rosberga wpłynie. W Mercedesie również nie potrzebują Massy.

A tak w ogóle to strasznie cieszę się szęściem Checo. Na Pereza patrzę z podziwiem, lubię i życzę dobrze od jego pojawiania się w F1.

Tyle od nas, a jakie jest Wasze zdanie w temacie?

Więcej o: