9 dowodów na to, że turniejowe piosenki piłkarskie MOGĄ BYĆ DOBRE

Zaatakowane przez złe piosenki przygotowywane na Euro, rozbrojone hymnem mistrzostw, które ruszają już za mniej niż 100 dni, rozpamiętujące (tylko troszkę) dawne, wspaniałe dzieje, postanowiłyśmy poświęcić udowodnić Wam, sobie, twórcom i całemu światu, że da się napisać, zaśpiewać i nakręcić teledysk dobrej piosenki traktującej o piłce nożnej przy okazji wielkiego turnieju.
1 Shakira Shakira internet

Shakira i "Waka, waka", Mundial w RPA 2010

To najświeższa ze wszystkich piosenek. W teledysku Messi uśmiecha się nieśmiało, Pique oczy mruży zalotnie, a Shakira skacze, biodrami macha, śmieje się promiennie, a wszystko przy radosnych rytmach pełnych afrykańskich bębenków i gitar, które miały w zamyśle oddawać radość i witalność kontynentu afrykańskiego. Naszym zdaniem się udało. Piosenka wpada w ucho, a nogi same zaczynają chodzić.

Utwór miał także hiszpańską wersję pt. "Waka Waka (Esto es África)". Ciekawostką może być to, że kompozycja została oparta na piosence żołnierskiej "Zamina mina (Zangalewa)" napisanej w 1986 r. przez kameruńską grupę Golden Sounds. Oryginał zdecydowanie mniej popowy a bardziej afrykański (przez co bardzo podobający się jednej z nas) do posłuchania tu.

2 Ricky Martin Ricky Martin internet

Ricky Martin i "La Copa de la Vida", Mundial we Francji 1998

Jedna z nas (Lilla My) ma ciągły problem, który sprowadza się do zasadniczego pytania: jaki tytuł ma właściwie ta piosenka: "La Copa de la Vida", "Cup of Life" czy może jednak "Go go go, allez, allez, allez" - bo do tego ogranicza się właściwie treść hymnu Mundialu sprzed 14 lat. Tekst jednak nie jest najważniejszy. Będący pod koniec lat 90. u szczytu sławy Ricky Martin bije wszystkich na głowę w ilości energii jaką tryska i kręci biodrami wcale nie gorzej od Shakiry. Ta piosenka to sama radość, optymizm i w ogóle wszelka pozytywna energia, a my znów nie możemy usiedzieć na miejscu i zaczynamy zastanawiać się, czy może jest coś na rzeczy z Latynosami, bo kto jak kto, ale oni naprawdę potrafią stworzyć wpadające w ucho rytmy.

3 Nelly Furtado Nelly Furtado

Nelly Furtado "Força!", Euro w Portugalii 2004

Zdaniem 2/5 redakcji zdecydowanie najlepsza z oficjalnych piosenek turniejowych: dobre jest tu wszystko: piękny głos Nelly Furtado, poruszający teledysk, historia i tekst, które - jednak można! - opowiadają o futbolu i związanych z nim emocjach: pasji, łzach, pocie, magii i satysfakcji z wygranej. Nie, wiecie, co - opowiadanie o tej piosence jest bez sensu. Jej trzeba słuchać. Słuchać, słuchać, słuchać.

Nam łza w oku kręci się za każdym razem.

4 Jean Michel Jarre, Rendez-Vous 98 Jean Michel Jarre, Rendez-Vous 98 internet

Jean Michel Jarre i Apollo 440 "Rendez-vous", Mundial we Francji 1998

Z okazji Mistrzostw Świata we Francji król muzyki elektronicznej Jean Michel Jarre do spółki z Apollo 440 przerobili Rendez-Vous IV Francuza, tworząc wibrujący utwór na cześć Mundialu. Jak na Jarre'a przystało, tekstu nie ma, za to piosenka (o ile można to tak nazwać) jest na wysokim poziomie.

Sidenote: dopiero zaczynamy listę a już mamy po tych kilku utworach tyle energii, że żaden red bull nie jest nam potrzebny.

5 And & Dec And & Dec youtube

And and Dec "We're On The Ball", hymn reprezentacji Anglii na Mundial w Korei i Japonii 2002

Piosenka dwóch popularnych angielskich prezenterów telewizyjnych kręci się wokół pamiętnego zwycięstwa Anglii nad Niemcami w eliminacjach do Mundialu, kiedy to Anglicy pokonali swoich odwiecznych wrogów (do tego na niemieckiej ziemi!) 5:1. Ant i Dec przebierają się w teledysku za ówczesnego trenera Anglii Svena Görana Erikssona i jego asystenta, by w ten sposób dostać się na Mistrzostwa. Panowie reprezentację wychwalają, by na koniec ocenić z przekąsem szanse kadry w turnieju: "No, chyba że dojdzie do karnych... albo trafimy na Niemców...". Anglicy z Mistrzostw odpadli po starciu z Brazylią w ćwierćfinale.

Ciachoredaktorka Lilla My pała do tego utworu szczególnie gorącymi uczuciami, ponieważ jednym z głównych bohaterów jest tu wielka miłość z czasów młodości Lilly My - Michael Owen, który w pamiętnym meczu z Niemcami ustrzelił hat-tricka.

6

"Uliczkę znam w Barcelonie" - Bohdan Łazuka i mundial w Hiszpanii 1982

A teraz droga młodzieży - piosenka, którą babcia śpiewała nam nad kołyską (true story) rozpamiętując dzielną kadrę Piechniczka i imitując miodowy tenor Bohdana Łazuki.

Bo, droga młodzieży - kiedyś, to były piosenki. Wsłuchajcie się tylko w te słowa! Już nie chodzi nam tylko o genialnę frazę "entliczek, pętliczek, co zrobi Piechniczek", ale, wow, kiedyś pisało się piosenki, które składały się z rymowanych (!) zdań podrzędnie złożonych! A pytanie "szampan czy nervosol" to przecież odwieczne i wiecznie aktualne pytanie każdego kibica...

7

Sportfreundestiller - "54', 74', 90', 2006"

A teraz kącik redaktorki rybki i jej niemieckich podniet. Reprezentacja Neimec, którą kocham(y) narodziła się - moim zdaniem - podczas Pucharu Konfederacji w 2005, ale szerszej publiczności objawiła się właśnie podczas mundialu w Niemczech w 2006, i była właśnie taka, jak piosenka Sportfreundestiller: młoda, energetyczna, bezpretensjonalna, wzruszająca i rozpalająca emocje swoimi "traumen und visionen". Ta piosenka, to moim zdaniem dowód na to, że da się napisać utwór, który byłby jednocześnie patetyczny i wzruszający, ale nie obciachowy. Drogi Panie Marku Torzewski.

 

Piosenka była tak dobra, że cztery lata później Niemcy nie wymyślili nic lepszego, zmienili tylko "zwei tausend sechs" na "zwei tausend zehn". Niestety, za dwa lata będą musieli bardziej pogłówkować.

8

Maciej Maleńczuk - "Mundialeiro" - opowieść o polskich występach na MŚ 2002

Tak, to prawda, piosenkę PO łatwiej jest napisać niż piosenkę PRZED, co nie zmienia faktu, że diagnoza Maleńczuka była najcelniejszą rekapitualcją naszych pomundialowych smutków. Pierwszy z Polakami mundial naszego życia,  i pierwsze (ale nie ostatnie, nie ostatnie!) gorzkie rozczarowanie - na fali całej tej entuzjastycznej Engelozy naprawdę uwierzyłyśmy co najmniej w ćwierćfinał, a tu "na początek 0:2 z Koreirą". Koszmar. Maleńczuk zafundował nam tak bardzo potrzebne katharsis, i naszym zdaniem, zaczął się i skończył na tej piosence.

PS. A pamiętacie niekończące się dyskusje o tym, kto jest podmiotem lirycznym tej piosenki? Jakieś pomysły?

9

"Football's coming home" - angielska piosenka na mistrzostwa Europy w Anglii w 1996

Wiedziałyśmy, że z tego artykuły zrobi się festiwal wspominkowy - inaczej się nie da. Dla rybki ME w Anglii 1996 to pierwszy zapamiętany wielki turniej piłkarski i zakochanie w Olivierze Bierhoffie, co łączy mnie w duchowym pokrewieństwie ze wszystkimi Anglikami, dla których mistrzostwa te również były bardzo ważne, po przecież futbol wracał do swej ojczyzny. Wzruszające, prawda? Wzruszające także dlatego, że piosenka opowiada nie o tym, że ole, ole do boju Polsko Anglio, ale że od pamiętnej wiktorii w 1966 (Anglia zdobyła wtedy mistrzostwo świata u siebie jednak po kontrowersyjnym golu Geoffa Hursta) każdy następny turniej był dla Anglików turniejem zawiedzionych nadziei. Ale przecież: "Thirty years of hurt, never stopped me dreaming"... Hmm, skąd my to znamy.

W1996 roku Anglicy w ćwierćfinale pokonali Hiszpanię, a w półfinale przegrali po karnych z Niemcami, po jednym z najlepszych meczów ever:

 

Skomentuj:
9 dowodów na to, że turniejowe piosenki piłkarskie MOGĄ BYĆ DOBRE
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX