Sport.pl

Nie tylko kot z Anfield, czyli słynne zwierzęta, które wtargnęły na boisko

Koty psy, ptaszki, wiewiórki... zwierzęta lubią sobie czasem wtargnąć na murawę, spowodować konsternacje, rozbawienie, irytację... po czym zniknąć (czasem idzie opornie) pozostawiając po sobie uroczą pamiątkę w postaci 'hitu youtuba'. Przypominamy najlepsze takie akcje.
Kot z Anfield Kot z Anfield Youtube/Ciacha.net

Kot na Anfield

Zaczynamy oczywiście od inspiratora całego zestawienia - Kota z Anfield. Wpadł na murawę stadionu podczas meczu The Reds z Tottenhamem, popaczył, popaczył, po czym dał się grzecznie wyprowadzić stewardom. Bo tak naprawdę chciał tylko przekazać od nas ciche "miau" Scottowi Parkerowi.

Kot na meczu Barcelony

Barcelona wykazała się w kwestii kotów awangardą i hipsterstwem, bowiem swojego kota na Camp Nou - w meczu z Villarealem - miała już ze dwa sezony wcześniej. W dodatku, był to o wiele szybszy kot:

Wiewiórka na Highbury

No dobra, Liverpool i Barcelona mogą sobie mieć koty, Arsenal miał coś bardziej oryginalnego - wiewiórkę. Żeby było zabawniej - także w meczu z Villarealem. Czyżby Żółta Łódź Podwodna stanowiła jakiś szczególny magnes na zwierzęcych intruzów?

To była kwiecień 2006 roku, pachniała Saska Kępa (serio, serio), Legia szła na mistrza, a Arsenal brał szturmem Ligę Mistrzów. W meczu półfinałowym (1:0 dla Arsenalu po bramce Kolo Toure) na dożywającym dni swej chwały stadionie Highbury pojawił się niespodziewany gość:

 

 

Tak, tak, możecie robić "aawwww".

A na Old Trafford tylko mała myszka

Mała, skromna myszka zakłóciła ważny derbowy mecz. Ale, że było to jeszcze w czasach gry Cristiano Ronaldo w barwach Czerwonych Diabłów, złośliwcy żartowali, że pojawiła się tam podjudzona przez fanów Citizens, którzy chcieli nastraszyć wrażliwego Portugalczyka. Inni sugerowali, że na boisku pojawił się Garry Neville.

 

 

Co ciekawe, myszce spodobało się na Old Trafford (bo też nie uważacie, że pracowita, skromna myszka musiała znaleźć uznanie w oczach Sir Alexa?) i pojawiła się na murawie jeszcze ponad rok później, podczas meczu Ligi Mistrzów z Valencią:

 

Hmmm... w 2009 roku Manchester zdobył Mistrzostwo Anglii i doszedł do finału Ligi Mistrzów, w sezonie 2010/11... hmmm... pretty much the same. Przypadek?

Piesek, Mariuszek, Pawełek

A co mamy w Polsce? Psa i Mariusza Pawełka, którzy stali się przebojem ogólnoświatowego Internetu. Bo też pies hasał sobie wesolutko, rozkosznie merdał ogonkiem, a poskromić zdołał go dopiero Mariusz Pawełek, co obala teorię spiskową, jakoby pies działał w zmowie z piłkarzami Polonii Bytom, pojawiając się na boisku akurat wtedy, gdy...

 

Pamiętamy, że podczas oglądania tego meczu w telewizji kiełznający psa Pawełek wydawał nam się trochę hot. Był to jedyny moment w historii gdy Mariusz Pawełek wydawał nam się trochę hot.

Łabędź na stadionem w Sosnowcu

Ha, byłam na tym meczu! To koronny dowód na to, że "takie rzeczy dzieją się  naprawdę". Był zimny marzec 2008 roku, Legia przyjechała na mecz przyjaźni do Sosnowca i w imię przyjaźni przegrywała ze słabszym rywalem, na trybunach panowało kolorowe, kibicowskie święto, wszyscy jedli słonecznik sprzedawany na każdym rogu Sosnowca, a nad boiskiem majestatycznie przeleciał piękny łabędź.

No dobra, może to nie był najbardziej majestatyczny przelot świata, ale spróbujcie kiedyś bez cienia strachu o własne upierzenie przelecieć nad stadionem.

Ptaszek na meczu Japonia - Kamerun

Zupełnie innego  kalibru ptaszek zagościł na meczu Japonia - Kamerun podczas mundialu w RPA w 2010 roku. Był malutki, słodki i... ukradł  show, bo przyznawać się bez bicia, czy pamiętacie coś z tego meczu oprócz ptaszka?

SÓWKA SÓWKA Ciacha.net

Sowa na meczu Finlandia - Belgia

Zaś wcale nie mała sowa ukradła aż 8 minut show z meczu eliminacyjnego do Euro 2008 pomiędzy Finlandią a Belgią. Nie była też wcale słodka, przysiadła groźnie na poprzeczce, i trzeba było ośmiu minut przerwy w grze żeby skłonić ją do odejścia. True story. A cały mecz wygrała (ej, ej, przecież to była nasza grupa eliminacyjna!), Finlandia która jak pamiętamy nie zakwalifikowała się jednak do austriacko-szwajcarskich mistrzostw.

 

Czasem kończy się tragicznie

Wątek ornitologiczny naszego zestawienia kończymy tragicznym finałem. Czasem los boiskowych intruzów jest zupełnie nie do pozazdroszczenia, zwłaszcza, gdy trafią na nieczułych brutali. Przypominamy smutne dzieje pewnego gołębia, który miał nieszczęście znaleźć się na boisku podczas meczu ligi argentyńskiej.

 

Na małe pocieszenie powiemy wam, że zawodnika, który tak obcesowo obszedł się z gołębiem, jakiś czas później dopadła karma:

Więcej o: