Sport.pl

Dlaczego kibice w Polsce nie lubią Skry?

Bartosz Buk
16.03.2011 09:46
Byliśmy o krok od powtórzenia sukcesu sprzed kilkudziesięciu lat Płomienia Milowice, który jako jedyny dotąd zdobył europejski puchar w siatkówce. Najważniejsze, że nie daliśmy plamy, emocje były wielkie, kibice są zadowoleni - mówi Kazimierz Pietrzyk, prezes ZAKS-y Kędzierzyn, w Magazynie Siatkarskim Przemysława Iwańczyka. Choć polskie zespoły wypadły w tym sezonie w europejskich pucharach nad wyraz dobrze, działacze rozważają, by za rok wycofać się z rozgrywek. - Nie może być tak, że tylko do tego dokładamy. Nas występ w Europie kosztował około pół miliona złotych. Jeśli puchary to biznes, to muszą zarabiać wszyscy, nie tylko organizator. Jeśli władze polskiej siatkówki są tak silne na świecie, czemu rządzą inni? - pyta prezes ZAKS-y. Przy okazji tegorocznej Ligi Mistrzów wielu kibiców życzyło Skrze Bełchatów niepowodzenia. - Źródeł tego jest kilka. To młody klub, ale silny. Budzi przez to złość, zwłaszcza że Skra ma niesamowitą łatwość pozyskiwania pieniędzy od swojego sponsora. Inni, szarpiący się w siatkarskiej rzeczywistości uważają to za niesprawiedliwość. Skrze szkodzą również dziennikarze, którzy opisują jej występy niezgodnie z rzeczywistością - uważa Wojciech Drzyzga, ekspert Polsatu i Sport.pl. - Budzi niechęć kibiców to, że klub ten finansowany jest ze źródeł publicznych, a największe sukcesy, dwukrotny udział w Final Four, związane są nie z dobrą grą, a operatywnością działaczy - dodaje Wojciech Woźniak, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. W Sopocie w siłę rośnie siostra Skry, Atom Trefl Sopot. - Jeśli zdobędzie mistrzostwo Polski, wypominane mu będzie, że jest sztucznym tworem w lidze kobiet - uważa Wojciech Drzyzga, a Wojciech Woźniak dodaje, że w Trójmieście, jako wielkim mieście, Atom zaadaptuje się bez problemu. - Skra będzie musiała bardzo długo czekać na odbudowę wizerunku wśród kibiców z całej Polski. Teraz jest bardzo łatwym celem.