Sport.pl

Po co komu taka PlusLiga? Gorąca dyskusja w Sport.pl

Mateusz Łaniewski
11.01.2011 01:35
Siatkarskim kibicom trudno wyobrazić sobie ligę, w której mistrz - Skra Bełchatów - znany jest na starcie i nie walczy się o utrzymanie. Ale są i zwolennicy tego pomysłu. - Od pięciu lat jestem za. Co prawda od zawodowej NBA dzieli polską siatkówkę przepaść, ale sam zamysł jest dobry, trzeba zadbać o stronę sportową. Bylebyśmy nie sprowadzili ligi do objazdowego cyrku. Czy taka liga ma sens, jeśli zespoły z miejsc 7-10 po pierwszej rundzie nie będą walczyć o nic? - Już od dawna rywalizację tych drużyn wsadzam sobie w buty - mówi Wojciech Drzyzga, jeden z gości Magazynu Siatkarskiego Przemysława Iwańczyka. Jerzy Mielewski dodaje, że samą PlusLigą polskiej siatkówki nie da się zbudować. - Mają dostać medal z buraka i iść do domu? - Nie ma o czym mówić, bo PZPS może nie zgodzić się na zamknięcie PlusLigi - uważa Kazimierz prezes ZAKS-y. - Słyszę, że zawodnikom nie będzie się chciało grać o niższe lokaty. W taki razie nie mają sensu ani mistrzostwa świata, ani mistrzostwa Europy, ani igrzyska olimpijskie. Po co się w taki razie bawić w sport? - pyta Artur Popko, szef PlusLigi. W pierwszej części Magazynu trwała dyskusja o finale Pucharu Polski w Warszawie. - Tego, że po trofeum sięgnie Skra, spodziewaliśmy się wszyscy - uważa Drzyzga. Nasi goście zastanawiają się wspólnie z wiceszefem PZPS, czy weekendowy finał Puchar Polski nie okazał się sportowym niewypałem przy dużej liczbie pustych miejsc w hali Torwar. - To daje do myślenia władzom związku. Nigdy dotąd nie zdarzało się, by publiczność na turnieju finałowym nie dopisała - dodaje Mielewski. Czy dominacja żółto-czarnych pod znakiem Polskiej Grupy Energetycznej źle wpłynie na polską siatkówkę, jak uważają działacze innych klubów? - Wyraźnie dominują dzięki sponsorowi, którym jest jeden z największych polskich koncernów. Nic dziwnego, że również liga kobiet niedługo będzie zdominowana przez zespół, który finansuje PGE. Nie zdziwię się, że sponsor z Bełchatowa będzie chciał mieć więcej do powiedzenia we władzach związku. Pytanie tylko, czy to będzie służyło polskiej siatkówce, bo nam podcina się skrzydła - mówi w wywiadach Pietrzyk i dodaje, że hegemonia Skry potrwa jeszcze kilka lat, bo 'bełchatowianie nie mają żadnych barier w budowaniu silnego zespołu'. - Finansowo nie, ale sportowo bełchatowianom można dorównać. Taki jest wolny rynek, że Skra ma wielką przewagę finansową, choć ze sportowej strony nigdy nie jest ciekawie, kiedy dominuje jedna drużyna, która w nieskończoność kolekcjonuje tytuły. Z drugiej strony trzeba się cieszyć, że tak wielcy sponsorzy zaprezentowali się w siatkówce, bo inaczej w łatwy sposób możemy wylać dziecko z kąpielą - mówi Drzyzga. - Trudno zabronić Skrze kupowania zawodników i budowania silnej ekipy, bo o nowych graczy i nowych sponsorów mogą zabiegać wszyscy - twierdzi Mielewski i dodaje, że na siatkarskiej gali zabrakło mu głównych aktorów, czyli zwycięzców. - Nie mówię już o braku wśród nominowanych Katarzyny Skowrońskiej, Michała Ruciaka czy Łukasza Żygadło - kończy Mielewski.