Sport.pl

Szopka w kadrze kobiet. Prezes PZPS zmieni skład na Euro?

Przemysław Iwańczyk, Mateusz Łaniewski
24.08.2011 09:00
Awantura przed wrześniowymi ME. Selekcjoner nie powołał gwiazd mistrza Polski z Muszyny, trener mistrzyń twierdzi, że z powodów pozasportowych, a prezes siatkarskiego związku uspokaja: ?Pomalutku, jakoś to będzie?. Goście w studio - Ryszard Bosek i Jerzy Mielewski - oceniają występ polskich siatkarek w World Grand Prix. Mimo rewelacyjnej sytuacji w grupie, Polki nie zakwalifikowały się do finału. Dzień później trener Alojzy Świderek ogłosił szeroką kadrę na mistrzostwa Europy. Wszyscy są zaskoczeni, bo brakuje w niej wielu gwiazd, m.in. Joanny Kaczor i Katarzyny Gajgał, brązowych medalistek poprzedniego Euro. Zdaniem trenera Świderka obie nie będą w stanie przygotować się do imprezy po przebytych kontuzjach. Klubowy szkoleniowiec siatkarek Bogdan Serwiński z mistrza Polski Muszynianki uważa, że to nieprawda. - Prawo selekcjonera, uznał, że obie są za słabe na reprezentację. Ale patrzę na te 22 nazwiska, słucham, że moje siatkarki nie zdążą się przygotować, i uważam, że argumenty te są obłudne. Bełcik leży właśnie w szpitalu na badaniach i nie trenowała ani razu. Mieliśmy spotkać się z trenerem Świderkiem, porozmawiać na te temat w Zielonej Górze, ale trener nie przyszedł, bo spieszył się na zawody żużlowe - opowiada Serwiński. - Nie mam konfliktu z trenerem Serwińskim. Wręcz przeciwnie, bardzo go lubię, ale mam w sprawie powołań Kaczor i Gajgał inne zda nie. Obie powinny przejść odpowiedni okres przygotowawczy, a lekarze zalecili im do końca sierpnia stopniowy powrót do obciążeń treningowych. Nie ma na świecie trenera, który w tak krótkim czasie przygotowałby je do turnieju po tak po ważnych urazach - twierdzi Alojzy Świderek. Do akcji wkracza prezes PZPS Mirosław Przedepełski. - Lekarze jeszcze oceniają stan zdrowia tych siatkarek. Jeśli się okaże, że są zdolne do gry, postaramy się, by obie znalazły się w kadrze. Jeśli Gajgał i Kaczor podołają, będą w kadrze. Nie róbmy z tego szopki, pomalutku, jakoś to rozwiążemy - kończy prezes Przedpełski.