Sport.pl

Stec: co musiało zmienić się w Wiśle, że jest tak blisko Ligi Mistrzów

Bartosz Buk, Michał Pol
06.08.2011 08:10
To, że Wisła znalazła się tak blisko Ligi Mistrzów jest tym bardziej sensacyjne, że w ciągu roku została zbudowana od zera. Zniknęła drużyna, która kompromitowała się z Karabachem i Levadią. Mimo, że wymieniono niemal całą jedenastkę, sukcesy przyszły bez okresu przejściowego. To zasługa dyrektora sportowego, Stana Valcxa, którego transfery są perfekcyjne - 100 procent skuteczności. Każdy, kogo sprowadził, przydaje się. W przyrodzie takie rzeczy się nie zdarzają - już 50 proc. udanych transferów to sukces. Aż boję się kolejnego okna, bo wydaje się, że następny transfer musi być chybiony - mówi dziennikarz Sport.pl, Rafał Stec. I dodaje, że siłą Wisły jest nie tylko jakość kadry, ale i wartościowych zawodników na ławce rezerwowych. - Dotąd piłkarze jak Paweł Brożek mogli być pewni miejsca w składzie i dobrych zarobków niezależnie od poziomu gry. To się zmieniło. Rywalizacja między Kirmem, Małeckim i Iliewem sprawia, że każdy daje z siebie w meczu więcej - przekonuje i porównuje Wisłę Kasperczaka z Wisłą Maaskanta. - Tamta z Żurawskim, Kosowskim, Frankowskim, gromiąca w szczytowym momencie Schalke czy Parmę była lepszą drużyną niż Wisła Maaskanta, bo była skończonym produktem. Obecna jest dopiero na początku tworzenia, jeszcze nie stanowi zespołu, co widać było w meczu z Apoelem - mówi
Więcej o: