MŚ w rugby. Fenomenalni zawodnicy, kibice i taniec haka. Dlaczego bez Polski?
Mateusz Łaniewski, Przemysław Iwańczyk
, aktualizacja: 22.10.2011 15:57
Niedzielny finał Pucharu Świata w rugby między Nową Zelandią i Francją może przyćmić nawet finał piłkarskiego mundialu. O fenomenie trwającej aż sześć tygodni imprezie, przykuwającej uwagę nawet pasjonatów innych dyscyplin, a także o społecznym, kulturowym i politycznym znaczeniu rugby rozmawiają w Studio Sport.pl Mateusz Liedel, rugbista i działacz oraz dziennikarz Gazety Wyborczej, Przemysław Iwańczyk. Tłumaczą wyjątkowość kibiców rugby, którzy podczas meczów mieszają się ze sobą, nigdy nie walczą, nie ma wśród nich negatywnych emocji. - To hołd i podziękowanie dla olbrzymiego wysiłku zawodników i szacunku jaki oni sami sobie okazują - mówi Liedel. I fenomen haki, brutalnego tańca maoryjskich wojowników, którym rugbiści Nowej Zelandii poprzedzą finałowy mecz z Francją, tak jak każde inne spotkanie. - To zapowiedź walki na śmierć i życie, obliczony na wystraszenie rywali. Haka to symbol tego co się będzie działo na boisku, związany z tradycją Wysp Pacyfiku. Fajne jest to, że przeciwnicy to szanują, choć niektórych denerwują prowokacyjne gesty - mówi. Dzielą tym co zapamiętają z Pucharu Świata i zastanawiają dlaczego w turnieju nie wzięła udziału Polska. Dlaczego nasze rugby stoi tak słabo i to mimo wielkiego zainteresowania mediów? - Ostatnie trzy lata to eksplozja rugby we wszystkich mediach. Nie potrafię wytłumaczyć, czemu to się nie przekłada na rozwój dyscypliny. Można by ją wykorzystać choćby w resocjalizacji trudnej młodzieży. Temu służy rugby w Meksyku czy USA - mówią