Józef Młynarczyk dla Sport.pl: Lehmann dał Polsce szansę
08.06.2008
, aktualizacja: 08.06.2008 23:44
- Miałem wrażenie, że Niemcy starali się oszczędzać siły, bo przecież występują w ciężkim turnieju - po meczu Polska - Niemcy (0:2) rozmowa z Józefem Młynarczykiem, byłym bramkarzem reprezentacji Polski.
Jarosław Bińczyk: Jest pan bardzo rozczarowany porażką?
Józef Młynarczyk: Na pewno. Niestety, znów bardzo chcieliśmy, a wyszło jak zwykle. Uważam, że tego dnia na więcej nie było nas stać. Niemcy byli lepszym zespołem, świetnie ułożonym, o wyższych umiejętnościach piłkarskich. Ich każde podejście pod naszą bramkę kończyło się zagrożeniem.
Czego zabrakło Polsce, żeby osiągnąć lepszy wynik?
- Przede wszystkim dobrej gry bocznych pomocników. Krzynówkowi nie szło zupełnie, moim zdaniem Łobodziński też nie spełnił założeń Beenhakkera, bo poza jedną groźną akcją w pierwszej połowie był zupełnie niewidoczny. Widać było, że chłopcy bardzo się starali, walczyli, ale na Niemców to było za mało.
Ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy prowadzić?
- Żeby pokonać tak silną drużynę jaką są Niemcy, trzeba koniecznie wykorzystywać takie sytuacje, jaką miał w pierwszej połowie Maciek Żurawski. W takim meczu drugiej takiej okazji może już nie być, a i w turnieju może być niewiele. Szkoda, że Żurawski nie trafił, bo okazja była idealna.
Przed spotkaniem naszej szansy upatrywano w słabszej formie Jensa Lehmanna. I tak właśnie było, bo niemiecki bramkarz pomylił się już w pierwszej minucie...
- To prawda, zaczął bardzo nerwowo i niepewnie. Najpierw było nieporozumienie z obrońcą, z którym się zderzył i za krótko wybił piłkę. Później, kiedy uprzedził Smolarka, też źle interweniował, bo odbił piłkę kolanem. Trzeba było jedną z tych okazji wykorzystać. Lehmann dał nam szansę...
Niemcy pana czymś zaskoczyli?
- Nie, bo to naprawdę drużyna klasy światowej. Gdy objęli prowadzenie, uspokoili się i kontrolowali grę. Po przerwie miałem wrażenie, że starali się oszczędzać siły, bo przecież występują w ciężkim turnieju. Mimo to zawsze potrafili wyprowadzić groźną kontrę, a każde podejście z piłką pod naszą bramkę kończyło się zagrożeniem. Można było podziwiać ich zgranie i wyszkolenie.
Jakie prognozy przed kolejnymi spotkaniami. Czy według pana mamy szansę na lepsze wyniki, czy może porażka podetnie nam skrzydła?
- Stać nas na nawiązanie walki z Austrią i Chorwacją. Dobrą zmianę dał Roger, który był widoczny na boisku, wypracował niezłą okazję, po której głową strzelał Marek Saganowski, a Lehmann instynktownie odbił piłkę. Warunkiem powodzenia jest znacznie lepsza skuteczność. Jeszcze raz powtórzę, że takie okazje, jak miał Żurawski, koniecznie trzeba wykorzystywać. Pokazali to Niemcy po przerwie.
Józef Młynarczyk: Na pewno. Niestety, znów bardzo chcieliśmy, a wyszło jak zwykle. Uważam, że tego dnia na więcej nie było nas stać. Niemcy byli lepszym zespołem, świetnie ułożonym, o wyższych umiejętnościach piłkarskich. Ich każde podejście pod naszą bramkę kończyło się zagrożeniem.
Czego zabrakło Polsce, żeby osiągnąć lepszy wynik?
- Przede wszystkim dobrej gry bocznych pomocników. Krzynówkowi nie szło zupełnie, moim zdaniem Łobodziński też nie spełnił założeń Beenhakkera, bo poza jedną groźną akcją w pierwszej połowie był zupełnie niewidoczny. Widać było, że chłopcy bardzo się starali, walczyli, ale na Niemców to było za mało.
Ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy prowadzić?
- Żeby pokonać tak silną drużynę jaką są Niemcy, trzeba koniecznie wykorzystywać takie sytuacje, jaką miał w pierwszej połowie Maciek Żurawski. W takim meczu drugiej takiej okazji może już nie być, a i w turnieju może być niewiele. Szkoda, że Żurawski nie trafił, bo okazja była idealna.
Przed spotkaniem naszej szansy upatrywano w słabszej formie Jensa Lehmanna. I tak właśnie było, bo niemiecki bramkarz pomylił się już w pierwszej minucie...
- To prawda, zaczął bardzo nerwowo i niepewnie. Najpierw było nieporozumienie z obrońcą, z którym się zderzył i za krótko wybił piłkę. Później, kiedy uprzedził Smolarka, też źle interweniował, bo odbił piłkę kolanem. Trzeba było jedną z tych okazji wykorzystać. Lehmann dał nam szansę...
Niemcy pana czymś zaskoczyli?
- Nie, bo to naprawdę drużyna klasy światowej. Gdy objęli prowadzenie, uspokoili się i kontrolowali grę. Po przerwie miałem wrażenie, że starali się oszczędzać siły, bo przecież występują w ciężkim turnieju. Mimo to zawsze potrafili wyprowadzić groźną kontrę, a każde podejście z piłką pod naszą bramkę kończyło się zagrożeniem. Można było podziwiać ich zgranie i wyszkolenie.
Jakie prognozy przed kolejnymi spotkaniami. Czy według pana mamy szansę na lepsze wyniki, czy może porażka podetnie nam skrzydła?
- Stać nas na nawiązanie walki z Austrią i Chorwacją. Dobrą zmianę dał Roger, który był widoczny na boisku, wypracował niezłą okazję, po której głową strzelał Marek Saganowski, a Lehmann instynktownie odbił piłkę. Warunkiem powodzenia jest znacznie lepsza skuteczność. Jeszcze raz powtórzę, że takie okazje, jak miał Żurawski, koniecznie trzeba wykorzystywać. Pokazali to Niemcy po przerwie.
-
Józef Młynarczyk dla Sport
loczko
09.06.08, 13:23
Żurawski do domu, zresztą na MŚ w Korei i Niemczech był ogromnym niewypałem. Potwierdzają to również ME. Przydomek jakim go ochrzcili kibice ("Pudło") jest podsumowaniem jego umiejętności na»

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja


