Mali atleci zatrzymali pomarańczowy walec
23.06.2008
, aktualizacja: 23.06.2008 17:42
No i stało się. Holandia odpadła, bo na to zasłużyła. Nie można wychodzić na boisko z przekonaniem, że się wygra, tylko dlatego, że jest się Holandią. Zwłaszcza jeśli za przeciwnika ma się Guusa Hiddinka, który nawet chomiki wyprowadziłby z grupy.
Holendrzy grali pełni zdumienia, że ktoś śmiał wejść im w drogę. Ktoś śmiał ich atakować i odpierać ich ataki. I w dodatku drużyna najmłodsza, najmniejsza i bez żadnych gwiazd. Jak to? - mówiły spojrzenia zdumionych Oranje. A tak to. Holenderska jazda walcem przypominała wczoraj ciężką orkę na ugorze, kiedy co i rusz trafia się na jakiś kamień. Rosjanie zagrali bez kompleksów, bo i też nie mieli żadnego powodu, by takowe mieć. To oni byli wczoraj Holendrami. A Pomarańczowi - no cóż - byli jak my - nieporadni, pogubieni, słabo zmotywowani. Po prostu słabi.
Jedyny Holender, na którego złego słowa powiedzieć się nie da, to van der Sar. Ale, jak wiadomo, bramkarz meczu nie wygra, może go co najwyżej nie przegrać. Mimo festiwalu doskonałych interwencji, nawet on, opuszczony przez swych obrońców, nie dał rady.
Zdzisław Ambroziak miał zwyczaj nazywać rosyjskich siatkarzy "wspaniałymi atletami" - potężni, silni, wspaniale zbudowani i skuteczni jak diabli. Drużyna Hiddinka wygląda niepozornie, ale kondycją przewyższyła Holendrów o dwie głowy, co dało jej przewagę wzrostu. Mali atleci wycisnęli z pomarańczy wszystkie soki i zasłużenie trafili do półfinału.
A tam, przynajmniej wedle mojego wishful thinking, spotkają się z Włochami. Był to zatem pierwszy i ostatni mecz, w którym kibicowałam Rosjanom i jedyny z ćwierćfinałów, którego zwyciężcę udało mi się wytypować poprawnie.
Dziś w serii "cały świat spiewa po włosku" obecny ciałem i duchem, tyle, że nie na boisku, boski Fabio:
Jedyny Holender, na którego złego słowa powiedzieć się nie da, to van der Sar. Ale, jak wiadomo, bramkarz meczu nie wygra, może go co najwyżej nie przegrać. Mimo festiwalu doskonałych interwencji, nawet on, opuszczony przez swych obrońców, nie dał rady.
Zdzisław Ambroziak miał zwyczaj nazywać rosyjskich siatkarzy "wspaniałymi atletami" - potężni, silni, wspaniale zbudowani i skuteczni jak diabli. Drużyna Hiddinka wygląda niepozornie, ale kondycją przewyższyła Holendrów o dwie głowy, co dało jej przewagę wzrostu. Mali atleci wycisnęli z pomarańczy wszystkie soki i zasłużenie trafili do półfinału.
A tam, przynajmniej wedle mojego wishful thinking, spotkają się z Włochami. Był to zatem pierwszy i ostatni mecz, w którym kibicowałam Rosjanom i jedyny z ćwierćfinałów, którego zwyciężcę udało mi się wytypować poprawnie.
Dziś w serii "cały świat spiewa po włosku" obecny ciałem i duchem, tyle, że nie na boisku, boski Fabio:

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja


