Mistrzostwa w usuwaniu zagniotków
15.06.2008
, aktualizacja: 15.06.2008 10:18
Są mecze, z których nie można uronić ani sekundy. Są też takie, w trakcie których bez reszty można oddać się prasowaniu i nawet tego nie zauważyć. Mecz Rosja - Grecja należał do tej drugiej kategorii, a i spotkaniu Szwedów z Hiszpanami nie było do niej daleko.
ZOBACZ TAKŻE
- Pojedynek na klepichu (20-06-08, 17:17)
- Roman nowym Szpakowskim (19-06-08, 13:14)
- Horoskop Domenecha nie pomógł Francuzom (18-06-08, 13:52)
- Polacy stało się, stało (17-06-08, 15:54)
- My tego wygrać nie możemy (16-06-08, 12:42)
- Grecki bramkarz kończy karierę (15-06-08, 14:21)
- Löw: Nie mogłem zasnąć po meczu z Chorwacją (15-06-08, 09:57)
- Listkiewicz: pozycja Beenhakkera niepodważalna (14-06-08, 19:21)
- Beenhakker ocenia piłkarzy: Skąd miałem wziąć lepszych? (14-06-08, 18:58)
- Francuzi są świetni. Pod pomidory (14-06-08, 13:51)
- Howard Webb - Tępy palancie w "de" kopany (13-06-08, 13:06)
SERWISY
Hiszpania - Szwecja 2:1: Villa znaczy zwycięstwo
Ostatecznie sobota jest od tego, żeby sprzątać i zajmować się obejściem, a nie tracić czas na wysiadywanie dziury w fotelu przed telewizorem. Ale czas mistrzostw rządzi się swoimi prawami i wysiadywanie dziury wysuwa się na plan pierwszy, spychając w cień wszystko inne. Toteż punkt 18 ściera w kąt i dawaj oglądać. W zasadzie, to już wcześniej zerkałam jednym okiem na studio, ale panowie eksperci (tym razem oszczędzono mi widoku nieprzyzwoicie i niesmacznie wyżelowanego Tomasza Hajto przyobleczonego w różową koszulę) działają mi na nerwy do tego stopnia, że nastawiam odkurzacz na mocniejsze ssanie. Wtedy głośniej zagłusza telewizor.
Plan był naturalnie taki, że Szwedzi wygrają. I byłby się sprawdził, gdyby nie Torres i Villa (koleś jest mistrzem). Pod względem pecha i niefartu mamy od teraz remis ze Szwedami. 92 minuta i im i nam będzie się jeszcze długo śniła po nocach. W najgorszych koszmarach. Z tą tylko różnicą, że my do tej minuty jednak staraliśmy się korzystny dla nas wynik uczynić jeszcze bardziej korzystnym, zaś Szwedzi uparli się bronić remisu, nie wiedząc czemu. Uczynili mecz tak pasjonującym, że z własnej, nieprzymuszonej woli rozłożyłam sprzęt do prasowania nie mogąc oprzeć się ogarniającemu mnie z przerażająco szybkością poczuciu marnowania czasu przed telewizorem. Kiedy na drugą połowę nie wyszedł na boisko Zlatan Ibrahimovic z pasją oddałam się usuwaniu zagniotków na dziecięcej odzieży i czynność tę kontynuowałam przez całe kolejne spotkanie.
Grecy wnosili się na wyżyny obrzydzania futbolu. Idę o zakład, że komentujący mecz panowie skłonni byliby się ze mną zamienić tylko po to, by nie musieć tego oglądać. I, tu mała dygresja, jeśli chodzi o zakłady, to koledzy moi (http://bijbuka.blox.pl/html) są pod tym względem niezmordowani. Ale o to, czy Roman Kołtoń lubi prasować, raczej nawet oni by się nie założyli.
Straszna rzecz, bo nie sądziłam, że powiem to kiedykolwiek, dobrze, że są Rosjanie. Sprawili, że owo ponure widowisko, przy odrobinie dobrej woli, można nazwać meczem. Usta same otwierały się do ziewania. Ale, co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Grecy stracili szanse na wyjście z grupy i czeka nas już tylko jeden mecz z udziałem tych, pożal się Boże, mistrzów.
Grecja - Rosja 0:1. Mistrz odpadł już po dwóch meczach
Ostatecznie sobota jest od tego, żeby sprzątać i zajmować się obejściem, a nie tracić czas na wysiadywanie dziury w fotelu przed telewizorem. Ale czas mistrzostw rządzi się swoimi prawami i wysiadywanie dziury wysuwa się na plan pierwszy, spychając w cień wszystko inne. Toteż punkt 18 ściera w kąt i dawaj oglądać. W zasadzie, to już wcześniej zerkałam jednym okiem na studio, ale panowie eksperci (tym razem oszczędzono mi widoku nieprzyzwoicie i niesmacznie wyżelowanego Tomasza Hajto przyobleczonego w różową koszulę) działają mi na nerwy do tego stopnia, że nastawiam odkurzacz na mocniejsze ssanie. Wtedy głośniej zagłusza telewizor.
Plan był naturalnie taki, że Szwedzi wygrają. I byłby się sprawdził, gdyby nie Torres i Villa (koleś jest mistrzem). Pod względem pecha i niefartu mamy od teraz remis ze Szwedami. 92 minuta i im i nam będzie się jeszcze długo śniła po nocach. W najgorszych koszmarach. Z tą tylko różnicą, że my do tej minuty jednak staraliśmy się korzystny dla nas wynik uczynić jeszcze bardziej korzystnym, zaś Szwedzi uparli się bronić remisu, nie wiedząc czemu. Uczynili mecz tak pasjonującym, że z własnej, nieprzymuszonej woli rozłożyłam sprzęt do prasowania nie mogąc oprzeć się ogarniającemu mnie z przerażająco szybkością poczuciu marnowania czasu przed telewizorem. Kiedy na drugą połowę nie wyszedł na boisko Zlatan Ibrahimovic z pasją oddałam się usuwaniu zagniotków na dziecięcej odzieży i czynność tę kontynuowałam przez całe kolejne spotkanie.
Grecy wnosili się na wyżyny obrzydzania futbolu. Idę o zakład, że komentujący mecz panowie skłonni byliby się ze mną zamienić tylko po to, by nie musieć tego oglądać. I, tu mała dygresja, jeśli chodzi o zakłady, to koledzy moi (http://bijbuka.blox.pl/html) są pod tym względem niezmordowani. Ale o to, czy Roman Kołtoń lubi prasować, raczej nawet oni by się nie założyli.
Straszna rzecz, bo nie sądziłam, że powiem to kiedykolwiek, dobrze, że są Rosjanie. Sprawili, że owo ponure widowisko, przy odrobinie dobrej woli, można nazwać meczem. Usta same otwierały się do ziewania. Ale, co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Grecy stracili szanse na wyjście z grupy i czeka nas już tylko jeden mecz z udziałem tych, pożal się Boże, mistrzów.
Grecja - Rosja 0:1. Mistrz odpadł już po dwóch meczach

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja



