Siewcom zwątpienia mówimy stanowcze NIE!
09.06.2008
, aktualizacja: 09.06.2008 01:34
Eeeeeeeeee. Do bani taki mecz, choć ogólnie ładny. Smutność wielka zapanowała w sercu moim.
ZOBACZ TAKŻE
- My tego wygrać nie możemy (16-06-08, 12:42)
- Howard Webb - Tępy palancie w "de" kopany (13-06-08, 13:06)
- Doba się kurczy kiedy wcisnąć w nią dwa mecze (12-06-08, 13:03)
- Przegrani chodzą z uszami (11-06-08, 11:36)
- Górą Człowiek Zwany Koniem. Niestety (10-06-08, 11:55)
- Nie trzeba mieć hyzia na punkcie piłki, by mieć hyzia na punkcie kibicowania (08-06-08, 09:02)
- Wszystko czerwone, czyli flagi na maszt! (06-06-08, 19:05)
SERWISY
Co powiedzieć, kiedy nie chce się nic gadać. Straszną cenę płacimy za błędy przeszłości. Bo żeby Polak nas gromił. Mam tylko nadzieję, że panowie mądrale, którzy kiedyś rękami i nogami bronili się przed tym, by Podolski grał u nas, mają teraz wrzody z powikłaniami, ciężką alergię na wszystko łącznie z widokiem samych siebie w lustrze oraz inne paskudne i boleściwe przypadłości. Albo jeszcze co gorszego.
Ale nie ujmuję naszym chłopakom. Byli dzielni. Zwłaszcza w drugiej połowie. Panowie, dacie radę. To dopiero pierwszy mecz, a wiadomo, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Kurczę, naprawdę w was wierzę. 2:0 to wynik, że przykro patrzeć, a co dopiero w tabelkę wpisać. Aż ręka drży. Trudno się mówi i żyje się dalej. A tym śmiałkom, którzy na rozmaitych forach wypisują "takie jest nasze miejsce w szeregu" oraz szerzą inne defetyzmy życzę, by ktoś ich uraczył takim stwierdzeniem, kiedy ustawią się u szefa po podwyżkę a dostaną figę z makiem.
Mecz przyszło mi oglądać z Helką, która dzielnie wytrzymała do przerwy, choć zazwyczaj chodzi spać o 18 i nie później. Tym razem stawiła potworny opór poduszce i siłą zmusiła mnie do wyciągnięcia się z łóżeczka. Przyoblekłam ją zatem w nabyty uprzednio bodziak kibica i tak sobie oglądałyśmy. Na moje okrzyki reagowała żywiołowo i radośnie siejąc przy okazji spustoszenie w maminej kolekcji płyt, korzystając z tego, że tym razem nikt jej nie powstrzymywał. W przerwie nastąpił gwałtowny zjazd dziecka, tak iż w rzeczonym bodziaku poszło spać, pozostawiając po sobie obraz nędzy i rozpaczy w rodzinnym salonie.
Godzinę po skończonym meczu przywlokła się do domu "Nędza i rozpacz 2" w postaci rodzonej mej siostry doszczętnie spasteryzowanej i zupełnie bez głosu. Jedyne, co zdołałam z niej wydusić to oświadczenie, iż śpiewała najgłośniej. Serdecznie współczuję współbiesiadnikom rzeczonej, gdyż od dziecka charakteryzuje się nie tylko wątpliwymi walorami intelektualnymi, ale także, a może przede wszystkim, kompletnym brakiem słuchu. Brakiem kompletnym do tego stopnia, że gdy w szkole podstawowej musiała się uczyć grać na flecie, zamykaliśmy ją w łazience. "Nic się nie stało, chłopaki nic się nie stało" brzmiało więc w jej wykonaniu jak coś, czego powtórzyć nie sposób.
Na pociechę wygrał Kubica.
Ale nie ujmuję naszym chłopakom. Byli dzielni. Zwłaszcza w drugiej połowie. Panowie, dacie radę. To dopiero pierwszy mecz, a wiadomo, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Kurczę, naprawdę w was wierzę. 2:0 to wynik, że przykro patrzeć, a co dopiero w tabelkę wpisać. Aż ręka drży. Trudno się mówi i żyje się dalej. A tym śmiałkom, którzy na rozmaitych forach wypisują "takie jest nasze miejsce w szeregu" oraz szerzą inne defetyzmy życzę, by ktoś ich uraczył takim stwierdzeniem, kiedy ustawią się u szefa po podwyżkę a dostaną figę z makiem.
Mecz przyszło mi oglądać z Helką, która dzielnie wytrzymała do przerwy, choć zazwyczaj chodzi spać o 18 i nie później. Tym razem stawiła potworny opór poduszce i siłą zmusiła mnie do wyciągnięcia się z łóżeczka. Przyoblekłam ją zatem w nabyty uprzednio bodziak kibica i tak sobie oglądałyśmy. Na moje okrzyki reagowała żywiołowo i radośnie siejąc przy okazji spustoszenie w maminej kolekcji płyt, korzystając z tego, że tym razem nikt jej nie powstrzymywał. W przerwie nastąpił gwałtowny zjazd dziecka, tak iż w rzeczonym bodziaku poszło spać, pozostawiając po sobie obraz nędzy i rozpaczy w rodzinnym salonie.
Godzinę po skończonym meczu przywlokła się do domu "Nędza i rozpacz 2" w postaci rodzonej mej siostry doszczętnie spasteryzowanej i zupełnie bez głosu. Jedyne, co zdołałam z niej wydusić to oświadczenie, iż śpiewała najgłośniej. Serdecznie współczuję współbiesiadnikom rzeczonej, gdyż od dziecka charakteryzuje się nie tylko wątpliwymi walorami intelektualnymi, ale także, a może przede wszystkim, kompletnym brakiem słuchu. Brakiem kompletnym do tego stopnia, że gdy w szkole podstawowej musiała się uczyć grać na flecie, zamykaliśmy ją w łazience. "Nic się nie stało, chłopaki nic się nie stało" brzmiało więc w jej wykonaniu jak coś, czego powtórzyć nie sposób.
Na pociechę wygrał Kubica.

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja



