Beenhakker: Zamierzam jeszcze raz stanąć do walki

cheko
26.06.2008 , aktualizacja: 26.06.2008 10:19
A A A Drukuj
Leo Beenhakker i Dariusz Dziekanowski Fot. Bartosz Bobkowski / AG Leo Beenhakker i Dariusz Dziekanowski
PRZEGLĄD PRASY: - Nie zamierzam zrezygnować z pracy z reprezentacją Polski. Właśnie siedzę i przygotowuję plan, tak żebyśmy od razu po moim powrocie mogli ruszyć do roboty - mówi w rozmowie z "Dziennikiem" przebywający na urlopie Leo Beenhakker. Selekcjoner reprezentacji Polski zapewnia, że chce teraz zbudować nowy zespół i raz jeszcze stanąć do walki - najpierw w kwalifikacjach, a potem o wyjście z grupy na mundialu w 2010 roku.
SERWISY
Boruc murem za Beenhakkerem... »

Kowalewski również »

Na łamach "Dziennika" trener odniósł się także do sprawy doboru przez siebie nowego asystenta. Mimo pojawiających się w prasie informacji o problemach Dariusza Dziekanowskiego, Beenhakker nie wyklucza, że to właśnie była gwiazda Celticu obejmie po nim schedę.

- Właśnie po to znalazł się w sztabie trenerskim reprezentacji. Wierzyłem w to, że po przepracowaniu wspólnie kilku lat będzie gotowy, by objąć kadrę. Gdy zostawałem selekcjonerem odbyłem kilka rozmów z młodymi polskimi trenerami. Z kilku powodów mój wybór padł właśnie na Dziekanowskiego. Według mnie najlepiej się do tego nadawał. Na razie nie chcę jednak mówić o kwestiach personalnych. Wszystkie decyzje poznają najpierw moi współpracownicy.

O krytyce jak pojawiła się po odpadnięciu Polski z turnieju

- To jest część futbolu. Wszyscy krytykują. Nie jest tak, że Polacy mają jakąś wyłączność na krytykowanie swojego trenera. To samo ma Roberto Donadoni we Włoszech, Karel Brueckner w Czechach czy Raymond Domenech we Francji. Różnica jest taka, że tam krytykują swoich trenerów za to, co osiągnęli albo czego nie osiągnęli. U nas jest za dużo krytyki dotyczącej spraw personalnych. To dla mnie niezrozumiała sytuacja.

O przegranym przez Polskę 0:2 meczu z Niemcami

Wcale nie zagraliśmy bardzo źle, a co najmniej dobrze. Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją. Ale rozmawiałem z kolegami po fachu, m.in. ze Slavenem Biliciem i on też przyznał, że zagraliśmy naprawdę nieźle, nie ustępowaliśmy Niemcom aż tak bardzo, jak niektórzy to widzą. Zabrakło nam szczęścia. Bo w piłce nie ma żadnej gwarancji, zawsze to mówię.

O przegranej jego rodaków z ekipą Guusa Hiddinka

Po pierwszych meczach byłem przekonany, że mogą zdziałać fantastyczne rzeczy. Okazuje się, że trzeba grać od meczu do meczu i ich przykład pokazuje to najlepiej. I w drugą stronę... Przecież po pierwszym meczu grupowym mało kto wierzył, że Rosjanie mogą się podnieść. Nikt się nie spodziewał, że będą tak mocni. Jestem pewien, że nawet dla Guusa taki wynik jego zespołu to wielka niespodzianka.

Błaszczykowski: Nie ma konfliktu między mną a trenerem »

EURO w Betclick.com. Darmowa rejestracja, wygraj BMW Z4» - Reklama

Podziel się