Beenhakker: Nie potrzebuję szargać swojego nazwiska brudem

wyb. pk
25.06.2008 , aktualizacja: 25.06.2008 11:36
A A A Drukuj
Leo Beenhakker Fot. Kuba Atys / AG Leo Beenhakker
PRZEGLĄD PRASY. - Zarabiam godne wcześniej ustalone pieniądze i nie muszę szargać swojego nazwiska brudem - mów Leo Beenhakker, w "Rzeczpospolitej" o zarzutach niektórych mediów dotyczących powołań piłkarzy na Euro 2008. Zdaniem krytyków trener kadry powoływał takich, a nie innych ludzi, by później sprzedać ich do Holandii
SERWISY
Beenhakker nie wróci już do Polski  »

Leo o swoim wyjeździe do Holandii

- Nie jestem człowiekiem, który ucieka od problemów, który potrafi tylko błyszczeć w świetle kamer po zwycięstwie, a kiedy przychodzi trudny moment, mówi do widzenia - mówi na łamach "Rzeczpospolitej" Leo Beenhakker.

- Zniknąłem z Polski po to, żeby dać im (krytykom przyp. pk) czas na ponowne używanie głowy. Może wymyślą, że nie za wszystko odpowiada trener.

O tym, że powoływał piłkarzy, żeby ich sprzedać do Holandii

- Zarabiam godne wcześniej ustalone pieniądze i nie muszę szargać swojego nazwiska brudem. Na Euro powołałem najlepszych, nie kontaktując się i nie słuchając rad żadnego menedżera. Rozumiem krytykę rozmowę o futbolu, ale takie zagrania są poniżej mojej godności

O rzekomym ultimatum Antoniego Piechniczka w sprawie następcy

Pan Antoni Piechniczek nie stawia żadnego ultimatum. To, że mam przygotować swojego następcę ustaliliśmy w lipcu 2006 roku i nic się nie zmieniło. Straszne jest to, że kiedy siadamy do rozmów przy stole zapada cisza...

I Leo w dzienniku "Polska"

Czy są jakieś okoliczności, które mogą powstrzymać Pana przed powrotem do Polski?

- Tak mogę na przykład spaść dziś ze schodów i zrobić sobie krzywdę. Ale ja bardzo uważam chodząc po schodach.

Boruc murem za Beenhakkerem... »

...i Błaszczykowski też  »

Podziel się