Artur Boruc: Murem za Beenhakkerem. A prezydent? Żenujące...
23.06.2008
, aktualizacja: 24.06.2008 16:54
Euro to nasz trzecia wielka impreza i trzeci raz boleśnie dostaliśmy po mordzie. Ciężko jest się pozbierać, czuję żal i frustrację - mówi w specjalnym wywiadzie dla Sport.pl bramkarz reprezentacji Polski Artur Boruc.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Artur Boruc w drużynie marzeń Euro 2008 (03-07-08, 12:00)
- Boruc w formie po Euro: Ważę tylko 115 kg (02-07-08, 10:43)
- Brytyjska prasa kpi: Boruc nie wie, do którego kościoła chodzi? (09-12-08, 13:11)
- Beenhakker: Zamierzam jeszcze raz stanąć do walki (26-06-08, 08:30)
- Ranking BBC: Boruc już najlepszym bramkarzem Euro. A może być zawodnikiem! (25-06-08, 14:06)
- "Marca" potwierdza: Ebi w Tuluzie! (25-06-08, 07:46)
- Szachtar chce sprzedać, ale Celtic nie chce kupić Lewandowskiego (24-06-08, 20:01)
- Ostra riposta na słowa Boruca: Piłkarze sfrustrowani (24-06-08, 10:33)
- Lewandowski dołączy do Boruca w Celtiku? (23-06-08, 20:26)
- Graham Poll: Na Euro 2012 Howard Webb może sędziować finał (23-06-08, 16:24)
- Boniek: Niech Leo zostanie i dajmy spokój (23-06-08, 08:22)
- Błaszczykowski usprawiedliwia Beenhakkera (22-06-08, 08:08)
- Celtic nie sprzeda Boruca? Podbija cenę do 15 mln funtów! (19-06-08, 23:55)
- Frans Hoek: Premier League byłaby dla Boruca idealna (19-06-08, 21:41)
SERWISY
Boruc był na Euro zdecydowanie najlepszym polskim piłkarzem. Wielu obserwatorów uważa go też za najlepszego bramkarza całego turnieju. Szefowie Celtiku Glasgow podnieśli podobno cenę wywoławczą za polskiego bramkarza z 10 na 15 mln funtów.
Niechlujstwo - podsumowanie stylu Polaków
Stec: PZPN potrzebuje szefa szkolenia - z zagranicy
Robert Błoński: Jak zapamięta pan Euro?
Artur Boruc: Było fantastyczne, synek mi się wtedy urodził. Właśnie obchodzę pierwszy w życiu dzień ojca. Co prawda mały jeszcze nic nie powiedział, ale jest zdrowy i cudowny. To jedyny plus tych mistrzostw.
Aleks będzie sportowcem?
- Kimkolwiek, byle nie bramkarzem.
Dlaczego?
- Przecież to bez sensu. Wyobrażasz sobie, że chodzisz do pracy po to, żeby rzucać się ludziom pod nogi? Czasem jest mokro, trzeba taplać się w błocie, ubrudzić. Kiedy syn spojrzy na mnie i zapyta: czemu ja nie mogę się tak wybrudzić, co mu odpowiem? Niech będzie obrońcą, pomocnikiem, napastnikiem. Czasem gola jakiegoś może strzeli. Rola bramkarza jest stresująca. Chyba że będzie do tego podchodził jak ja, na luzie, spokojnie.
Kiedy byłem dzieciakiem, rzucałem teczkę w kąt i szedłem grać na podwórko z kolegami w Siedlcach. Czasem przyszli rodzice i patrzyli, jak mi idzie. Dla mnie taki mecz niczym się nie różni od występu na Euro. Ciągle chodzi o to samo. Trzeba się rzucać i kopać piłkę.
Dwa lata temu, po odpadnięciu z MŚ w Niemczech, powiedział pan, że mundial jest raz na cztery lata, a my go totalnie spieprzyliśmy. Co pan powie o Euro?
- Historia lubi się powtarzać, wynik jest ten sam. Jesteśmy o dwa lata starsi, ale niewiele mądrzejsi, bo nie wyciągnęliśmy wniosków. Choć sportowo wyglądaliśmy lepiej. Przynajmniej choć trochę przypominaliśmy drużynę, a nie zbieraninę, choć większej myśli taktycznej w tym nie było widać. Nie chcę nikogo obrażać, ale przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło w kadrze. Przyjechał ktoś z zewnątrz i mimo wszystko zmienił drużynę. Stało się to za sprawą Beenhakkera, jego osobowości i tego, co nam przekazał.
Miał być ćwierćfinał, a nie tylko trzy mecze w grupie.
- Z Niemcami zaczęliśmy nieźle. Porażka była wypadkową kilku spraw. Mieliśmy okazje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Rywale nie mają takich problemów. Gdyby Jacek Krzynówek strzelił w pierwszej minucie, byłoby inaczej. Teraz trzeba przeczekać, aż minie szum, odpocząć i głowa do góry. Za chwilę kolejne wyzwania. Świat się nie skończył.
Jak przygotowywał się pan do tej imprezy?
- Przyjechałem jak na każde inne zgrupowanie. Jestem zawodowcem, piłka to mój chleb i udało mi się trafić z formą.
Innym się nie udało.
- Nie byliśmy jako zespół w najwyższej formie. Leo fajnie powiedział, że nie da się pójść do sklepu i kupić dwóch kilogramów formy na mistrzostwa Europy. Każdy miał prawo być trochę zmęczony ligową szarzyzną, codziennością.
Ale to pan grał najwięcej - 45 meczów w sezonie.
- Mogę mówić tylko za siebie. Im fajniejsza jest otoczka wokół mnie, tym łatwiej jest mi wszystko znosić. Miałem dobry sezon w Celticu, grałem niezłe mecze w Lidze Mistrzów, po raz trzeci zdobyłem mistrzostwo Szkocji, choć w pewnym momencie traciliśmy do Rangersów osiem punktów. Lada dzień miał się urodzić syn, spotkałem kolegów, z którymi dawno się nie widziałem, przyjechałem na zgrupowanie w dobrej dyspozycji, więc nie miałem prawa czuć zmęczenia. To wszystko buduje formę.
Niechlujstwo - podsumowanie stylu Polaków
Stec: PZPN potrzebuje szefa szkolenia - z zagranicy
Robert Błoński: Jak zapamięta pan Euro?
Artur Boruc: Było fantastyczne, synek mi się wtedy urodził. Właśnie obchodzę pierwszy w życiu dzień ojca. Co prawda mały jeszcze nic nie powiedział, ale jest zdrowy i cudowny. To jedyny plus tych mistrzostw.
Aleks będzie sportowcem?
- Kimkolwiek, byle nie bramkarzem.
Dlaczego?
- Przecież to bez sensu. Wyobrażasz sobie, że chodzisz do pracy po to, żeby rzucać się ludziom pod nogi? Czasem jest mokro, trzeba taplać się w błocie, ubrudzić. Kiedy syn spojrzy na mnie i zapyta: czemu ja nie mogę się tak wybrudzić, co mu odpowiem? Niech będzie obrońcą, pomocnikiem, napastnikiem. Czasem gola jakiegoś może strzeli. Rola bramkarza jest stresująca. Chyba że będzie do tego podchodził jak ja, na luzie, spokojnie.
Kiedy byłem dzieciakiem, rzucałem teczkę w kąt i szedłem grać na podwórko z kolegami w Siedlcach. Czasem przyszli rodzice i patrzyli, jak mi idzie. Dla mnie taki mecz niczym się nie różni od występu na Euro. Ciągle chodzi o to samo. Trzeba się rzucać i kopać piłkę.
Dwa lata temu, po odpadnięciu z MŚ w Niemczech, powiedział pan, że mundial jest raz na cztery lata, a my go totalnie spieprzyliśmy. Co pan powie o Euro?
- Historia lubi się powtarzać, wynik jest ten sam. Jesteśmy o dwa lata starsi, ale niewiele mądrzejsi, bo nie wyciągnęliśmy wniosków. Choć sportowo wyglądaliśmy lepiej. Przynajmniej choć trochę przypominaliśmy drużynę, a nie zbieraninę, choć większej myśli taktycznej w tym nie było widać. Nie chcę nikogo obrażać, ale przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło w kadrze. Przyjechał ktoś z zewnątrz i mimo wszystko zmienił drużynę. Stało się to za sprawą Beenhakkera, jego osobowości i tego, co nam przekazał.
Miał być ćwierćfinał, a nie tylko trzy mecze w grupie.
- Z Niemcami zaczęliśmy nieźle. Porażka była wypadkową kilku spraw. Mieliśmy okazje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Rywale nie mają takich problemów. Gdyby Jacek Krzynówek strzelił w pierwszej minucie, byłoby inaczej. Teraz trzeba przeczekać, aż minie szum, odpocząć i głowa do góry. Za chwilę kolejne wyzwania. Świat się nie skończył.
Jak przygotowywał się pan do tej imprezy?
- Przyjechałem jak na każde inne zgrupowanie. Jestem zawodowcem, piłka to mój chleb i udało mi się trafić z formą.
Innym się nie udało.
- Nie byliśmy jako zespół w najwyższej formie. Leo fajnie powiedział, że nie da się pójść do sklepu i kupić dwóch kilogramów formy na mistrzostwa Europy. Każdy miał prawo być trochę zmęczony ligową szarzyzną, codziennością.
Ale to pan grał najwięcej - 45 meczów w sezonie.
- Mogę mówić tylko za siebie. Im fajniejsza jest otoczka wokół mnie, tym łatwiej jest mi wszystko znosić. Miałem dobry sezon w Celticu, grałem niezłe mecze w Lidze Mistrzów, po raz trzeci zdobyłem mistrzostwo Szkocji, choć w pewnym momencie traciliśmy do Rangersów osiem punktów. Lada dzień miał się urodzić syn, spotkałem kolegów, z którymi dawno się nie widziałem, przyjechałem na zgrupowanie w dobrej dyspozycji, więc nie miałem prawa czuć zmęczenia. To wszystko buduje formę.
-
Więc przegraliśmy tylko dlatego, iż prezydent miał
somatico
24.06.08, 10:40
odwrotnie założony szalik. Dzięki za oświecenie w tym temacie Boruc :)»
-
Prezio-kurdupel jest żałosnyA poza tym,
szasza7
24.06.08, 11:24
gdziekolwiek się pojawi,przynosi wstyd krajowi;a jak się media słusznie zniego śmieją -to jest obrażony.Obraza kurdupla.To materiał na koszykarza lubsiatkarza /do przynoszenia piłek/.Nie »
-
Artur Boruc: Murem za Beenhakkerem. A prezydent..
jakks
24.06.08, 11:47
umiecie sie tylko klocic i wyzywac.»

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




odtwórz