Dlaczego Leo Beenhakker musi zostać?
13.06.2008
, aktualizacja: 13.06.2008 17:09
Gdyby Howard Webb nie podyktował w czwartek rzutu karnego dla Austrii wrogowie Leo Beenhakkera jeszcze jakiś czas siedzieliby cicho. Anglik jedenastkę gospodarzom dał i..? - analiza wysłanników Sport.pl na Euro.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Howard Webb poprowadzi finał Pucharu Polski? (12-03-09, 09:33)
- Bilans Beenhakkera na wielkich imprezach - zero wygranych. To tylko pech? (15-06-08, 17:42)
- Liczy się jakość - ostatni trening Polaków przed meczem z Chorwatami (15-06-08, 11:36)
- Roger: Z Chorwacją jak o finał (13-06-08, 11:51)
- Roger Guerreiro: Jestem załamany (13-06-08, 07:00)
- Euro 2008: Co dzień sędziowska katastrofa! (14-06-08, 00:23)
- Boruc: Nienawidzę takich sytuacji, nienawidzę (13-06-08, 00:05)
- Leo Beenhakker: "Nie wierzę w awans do ćwierćfinału" (12-06-08, 23:18)
SERWISY
Saganowski: w Anglii taki sędzia pauzowałby przez kilka miesięcy
Czarnecki: sędzia ukradł nam zwycięstwo
Holender podzielił pracę w Polsce na cztery etapy. Pierwszy - eliminacje do mistrzostw Europy zakończył się sukcesem, drugi - czyli Euro porażką. Do końca kontraktu pozostały mu eliminacje i finały mundialu w RPA.
Po powrocie z Austrii i Szwajcarii wierni krytycy Leo będą przeżywali podniosłe chwile. Takiego zapotrzebowania na krytykę, zwolnienie czy ekstradycję Holendra nie było od przegranego inauguracyjnego meczu eliminacji ME z Finlandią.
Próbując zgadywać, jakie zarzuty będą wysuwać oponenci Holendra pewniakiem wydaje się zły dobór kadry na ME. Bo to najłatwiej sprzedać w mediach, nic tak nie przemawia do opinii publicznej jak wytłumaczenie porażki brakiem Brożka, czy Wichniarka. Ale mecze z Niemcami i Austrią pokazały, że Holender dokonując selekcji na mistrzostwa nie mylił się.
Pół roku temu tłumaczył dlaczego nie stawia na skutecznego w Bundeslidze Artura Wichniarka. - Na Niemcy potrzebuję napastnika innego typu. Artur to król pola karnego, potrzebuje podań. A z Niemcami nie będzie ich miał zbyt wiele - mówił Leo po lutowym zgrupowaniu na Cyprze.
I w spotkaniu z trzykrotnymi mistrzami Europy Polakom udało się dośrodkować w pole karne ledwie kilka razy. Niewiele więcej z Austrią. Okazji do strzelenia gola było jeszcze mniej. Dlatego i inny faworyt prasy Paweł Brożek, który w słabej Orange Ekstraklasie potrzebuje kilku sytuacji, by zdobyć bramkę, w Austrii też byłby mało użyteczny. Poza tym zmarnował wszystkie szanse, które dał mu trener.
Czytaj także na blogach
Przykro to pisać: Beenhakker nie lepszy od Engela i Janasa
Wycofajmy się ze wszystkiego
Pingpongi: Polacy sami sobie winni
Supergigant: Okradli nas
Zdecydowanie bardziej na stadionach w Klagenfurcie i Wiedniu brakowało Radosława Matusiaka. Ale tego w formie z meczu z Belgią w Brukseli. Silny, mocno stojący na nogach piłkarz potrafiący piłkę zastawić, przyjąć, rozegrać i strzelić był stworzony do taktyki obmyślonej przez trenera. To dlatego Beenhakker do końca czekał na błysk jego formy. Nie doczekał się, a innego kandydata nie miał.
Atak to byłby zresztą problem każdego innego szkoleniowca polskiej kadry. Najlepszy dowód: Żurawski - największy talent naszej piłki, który zawala trzeci wielki turniej. Beenhakker obdarzył go zaufaniem bezgranicznym i w tym sensie popełnił błąd. Nie przestawał jednak szukać piłkarza, który mógłby zastąpić kapitana przynajmniej w roli organizatora gry. Znalazł tylko Brazylijczyka Rogera o którego naturalizację walczył. I tu już nie pomylił się.
Zebranie 23 piłkarzy, z których każdy nadawałby się do gry w pierwszej jedenastce na mistrzostwach Europy czy świata przekracza granice możliwości polskiej piłki. Choćby nawet biało-czerwonych objął duet Rafael Benitez - Jose Mourinho - ciągle do gry będą mieli 14-16 piłkarzy. A to czy graczem numer 19. będzie Nowak czy Kowalski znaczenie ma mniejsze, choć Beenhakker pewnie na poważnie wierzy w Pazdana lub Kokoszkę.
Kluczowe znaczenie ma za to kto będzie prowadził tych kilkunastu graczy nadających się do gry na wielkiej imprezie. Lepszej kandydatury od Holendra raczej nie ma. A już na pewno nie wśród polskich trenerów.
Bo oni teraz niewątpliwie zaczną coraz głośniej domagać się "odzyskania" posady selekcjonera. A naszym zdaniem wszyscy potencjalni polscy następcy Beenhakkera nie mają nawet jednego procenta doświadczeń i osiągnięć Holendra. Ich zaletą, w rozumieniu działaczy, byłoby obywatelstwo...
Ostrzeżeniem i nauczką dla Polski powinien być przypadek angielski.
Bo u Anglików zadziałał podobny mechanizm po odejściu Svena Gorana Erikssona. Szwed doprowadził tamtejszą reprezentację do "zaledwie" dwóch ćwierćfinałów mundiali i jednego ME. Gdy się go pozbyto, o wyborze nowego szefa angielskiej kadry nie decydował warsztat, a paszport. Właśnie w ten sposób selekcjonerem Anglików został Steve McClaren.
Anglia nawet nie zakwalifikowała się do Euro 2008.
Nie ma powodu, by iść tą drogą.
Lewandowski: to jest k... skandal!
Lech Kaczyński: nie wierzę w rzut karny w ostatniej minucie
Mistrzostwa Europy w BetClick.com. Darmowa rejestracja, oferta bez ryzyka.
Sprawdź szczegóły tutaj - reklama
Czarnecki: sędzia ukradł nam zwycięstwo
Holender podzielił pracę w Polsce na cztery etapy. Pierwszy - eliminacje do mistrzostw Europy zakończył się sukcesem, drugi - czyli Euro porażką. Do końca kontraktu pozostały mu eliminacje i finały mundialu w RPA.
Po powrocie z Austrii i Szwajcarii wierni krytycy Leo będą przeżywali podniosłe chwile. Takiego zapotrzebowania na krytykę, zwolnienie czy ekstradycję Holendra nie było od przegranego inauguracyjnego meczu eliminacji ME z Finlandią.
Próbując zgadywać, jakie zarzuty będą wysuwać oponenci Holendra pewniakiem wydaje się zły dobór kadry na ME. Bo to najłatwiej sprzedać w mediach, nic tak nie przemawia do opinii publicznej jak wytłumaczenie porażki brakiem Brożka, czy Wichniarka. Ale mecze z Niemcami i Austrią pokazały, że Holender dokonując selekcji na mistrzostwa nie mylił się.
Pół roku temu tłumaczył dlaczego nie stawia na skutecznego w Bundeslidze Artura Wichniarka. - Na Niemcy potrzebuję napastnika innego typu. Artur to król pola karnego, potrzebuje podań. A z Niemcami nie będzie ich miał zbyt wiele - mówił Leo po lutowym zgrupowaniu na Cyprze.
I w spotkaniu z trzykrotnymi mistrzami Europy Polakom udało się dośrodkować w pole karne ledwie kilka razy. Niewiele więcej z Austrią. Okazji do strzelenia gola było jeszcze mniej. Dlatego i inny faworyt prasy Paweł Brożek, który w słabej Orange Ekstraklasie potrzebuje kilku sytuacji, by zdobyć bramkę, w Austrii też byłby mało użyteczny. Poza tym zmarnował wszystkie szanse, które dał mu trener.
Czytaj także na blogach
Przykro to pisać: Beenhakker nie lepszy od Engela i Janasa
Wycofajmy się ze wszystkiego
Pingpongi: Polacy sami sobie winni
Supergigant: Okradli nas
Zdecydowanie bardziej na stadionach w Klagenfurcie i Wiedniu brakowało Radosława Matusiaka. Ale tego w formie z meczu z Belgią w Brukseli. Silny, mocno stojący na nogach piłkarz potrafiący piłkę zastawić, przyjąć, rozegrać i strzelić był stworzony do taktyki obmyślonej przez trenera. To dlatego Beenhakker do końca czekał na błysk jego formy. Nie doczekał się, a innego kandydata nie miał.
Atak to byłby zresztą problem każdego innego szkoleniowca polskiej kadry. Najlepszy dowód: Żurawski - największy talent naszej piłki, który zawala trzeci wielki turniej. Beenhakker obdarzył go zaufaniem bezgranicznym i w tym sensie popełnił błąd. Nie przestawał jednak szukać piłkarza, który mógłby zastąpić kapitana przynajmniej w roli organizatora gry. Znalazł tylko Brazylijczyka Rogera o którego naturalizację walczył. I tu już nie pomylił się.
Zebranie 23 piłkarzy, z których każdy nadawałby się do gry w pierwszej jedenastce na mistrzostwach Europy czy świata przekracza granice możliwości polskiej piłki. Choćby nawet biało-czerwonych objął duet Rafael Benitez - Jose Mourinho - ciągle do gry będą mieli 14-16 piłkarzy. A to czy graczem numer 19. będzie Nowak czy Kowalski znaczenie ma mniejsze, choć Beenhakker pewnie na poważnie wierzy w Pazdana lub Kokoszkę.
Kluczowe znaczenie ma za to kto będzie prowadził tych kilkunastu graczy nadających się do gry na wielkiej imprezie. Lepszej kandydatury od Holendra raczej nie ma. A już na pewno nie wśród polskich trenerów.
Bo oni teraz niewątpliwie zaczną coraz głośniej domagać się "odzyskania" posady selekcjonera. A naszym zdaniem wszyscy potencjalni polscy następcy Beenhakkera nie mają nawet jednego procenta doświadczeń i osiągnięć Holendra. Ich zaletą, w rozumieniu działaczy, byłoby obywatelstwo...
Ostrzeżeniem i nauczką dla Polski powinien być przypadek angielski.
Bo u Anglików zadziałał podobny mechanizm po odejściu Svena Gorana Erikssona. Szwed doprowadził tamtejszą reprezentację do "zaledwie" dwóch ćwierćfinałów mundiali i jednego ME. Gdy się go pozbyto, o wyborze nowego szefa angielskiej kadry nie decydował warsztat, a paszport. Właśnie w ten sposób selekcjonerem Anglików został Steve McClaren.
Anglia nawet nie zakwalifikowała się do Euro 2008.
Nie ma powodu, by iść tą drogą.
Lewandowski: to jest k... skandal!
Lech Kaczyński: nie wierzę w rzut karny w ostatniej minucie
Mistrzostwa Europy w BetClick.com. Darmowa rejestracja, oferta bez ryzyka.
Sprawdź szczegóły tutaj - reklama
-
Dlaczego Leo Beenhakker musi zostać?
truevirginian
13.06.08, 15:30
Zmiana dla samej zmiany nie ma sensu! Trener Leo Beenhakker osiagnal cos czego zaden poprzedni trener nie mogl zrobic-zakwalifikowal Polske do Euro 2008! Nauczyl naszych innego sposobu »
-
Dlaczego Leo Beenhakker musi zostać?
olias
13.06.08, 18:53
1. Leo musi zostać.2. Rozwiązać PZPN.3. Być moze należy rozwiązać obecne ligi i zacząć od zera. Zero to liczba większa od ujemnych. Nie można mieć drużyny narodowej nie mając normalnej ligi.»
-
Dlaczego Leo Beenhakker musi zostać?
000ganador
13.06.08, 19:00
Bo to najlepszy selekcjoner od czasów świętej pamięci trenera Kazimierza Górskiego. Leo stay with us please - U did really a great job - keep fingers crossed for 2012. »

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja





odtwórz