Lewandowski: Nie jestem brutalem, ale...

Rozmawiali Dariusz Wołowski i Michał Pol
06.06.2008 , aktualizacja: 06.06.2008 10:15
A A A Drukuj
Od lewej Jacek Krzynówek i Mariusz Lewandowski Fot. Kuba Atys / AG Od lewej Jacek Krzynówek i Mariusz Lewandowski
- Ballack mnie w nocy nie straszy. Nie mam sennych koszmarów. Jestem dziwnie spokojny - mówi przed niedzielnym meczem z Niemcami Mariusz Lewandowski.
Podolski: Nikt z Polski się o mnie nie bił

Uwaga! Klose w szczytowej formie

Mecz z Niemcami. Najważniejszy w życiu?

Mariusz Lewandowski: Jeśli wygramy. Ale może być i tak, że najgorszy. Nie mam jednak zamiaru wywoływać w sobie lęku przed tym, co się stanie. Jesteśmy świadomi, o co gramy, ale też wiemy, że jeśli wyjdziemy na boisko sparaliżowani, to zdarzy się najgorsze. Luz pozwoli nam wydobyć z siebie maksimum. A z Niemcami trzeba zagrać fenomenalnie.



Czyli śpi pan na razie dobrze?

- I w nocy, i nawet w dzień ucinam sobie drzemkę. Koszmarów nie mam, Ballack mnie w nocy nie straszy. Leo Beenhakker wnosi do drużyny spokój, to go odróżnia od innych trenerów. I na nas ten jego spokój spływa. Nikt w panice nie dokonuje rzeczy wielkich. A trzeba ich dokonać, by przełamywanie barier nie skończyło się na pierwszym awansie na Euro. Chcemy pierwszego zwycięstwa nad Niemcami. Ale dziś są jeszcze żarty i kawały, a czas na koncentrację - 24 godziny przed grą.

Może to dobrze grać z nimi pierwszy mecz na Euro, bo niemiecki czołg na wielkich turniejach zwykle się rozpędza.

- Tak. To dobrze. Choć przecież nie wyjdziemy na boisko, licząc, że Niemcy zagrają słabiej. Bo co, jeśli zagrają znakomicie?

Ballack, Frings - robią na panu wrażenie te nazwiska? Pierwszy jest ponoć w formie życiowej.

- Oni mają swoje nazwiska, a my swoje. Nie mamy zamiaru traktować Ballacka szczególnie. Nie będzie indywidualnego krycia. Szczególnie będziemy traktowali każdego Niemca, który będzie miał piłkę. Ballack i Frings grają w mojej strefie boiska, a ja nogi nie odstawię na pewno. Choć nigdy nie byłem brutalem.

Mówią o panu lider drużyny, mówią, że może pan być odkryciem mistrzostw.

- Miło. Na pewno moja rola w kadrze Beenhakkera się zmieniła. Gram stabilnie, czuję odpowiedzialność, nie jestem na drugim planie. Lata doświadczeń w dobrej lidze, w Lidze Mistrzów, dały mi dużo pewności, wiary w siebie. Tej wiary trzeba będzie w niedzielę. Ale odkryciem mistrzostw ma być Polska, a nie Lewandowski. Wyróżnienia indywidualne nie liczą się w piłce.

Jak reagujecie na wojnę psychologiczną przed meczem?

- Ja się tym nie zajmuję. Wygra ten, kto będzie lepszy, a nie ten, kto będzie prowokował. Na boisku żadnych prowokacji ze strony Niemców się nie spodziewam.

Jak ważne będzie przygotowanie fizyczne w tym meczu i w turnieju?

- Decydujące. Nie ma mowy, byśmy nie wytrwali, nie stawili czoła, bo będzie po nas. Trzeba będzie biegać do zajechania, do zawrotów głowy. I będziemy biegali.

Roger wytrzyma? Opanuje tremę w meczu z Niemcami po zaledwie 90 minutach gry z wami w sparingach?

- Wie, że w tej drużynie musi biegać. I na treningach zasuwa aż miło. A presja? Brazylijczycy jej nie znają, to wbrew ich naturze. Oni się grą w piłkę tylko cieszą. Inaczej nie umieją, zaufajcie mi, mam kilku Brazylijczyków w Szachtarze i wiem, co mówię.

Wygramy?

- A bo ja wiem? Ale czuję, że będzie dobrze. Nie mam pojęcia, na czym to polega, ale jestem jakoś dziwnie spokojny.

Beenhakker przeprasza Niemców

Rusza Golmania! Typuj wyniki Euro 2008, nagrody czekają. Zaproś przyjaciół!

Podziel się