http://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl//i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-blank.gifhttp://www.sport.pl/i/obrazki/sport_pl/hp2009/search-google.gif

Sport.pl >  >  Euro 2008 >  Ekstra

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS - Sport.pl

Jacek Bąk: Zagrać na miarę kibiców

Rozmawiali w Donaueschingen Dariusz Wołowski i Michał Szadkowski
2008-05-21, ostatnia aktualizacja 2008-05-21 07:12

Fot. Kuba Atys / AG

Trzeba grać jak z Portugalią w Chorzowie, a nawet jeszcze lepiej. Wtedy można dotrzeć nawet do finału

Beenhakker zapowiada niespodzianki

Żurawski: Trzeba drugi raz przejść do historii

Dariusz Wołowski, Michał Szadkowski: 8 czerwca w Klagenfurcie Polska gra z Niemcami na starcie Euro. Jaka to będzie data dla kibiców reprezentacji?

Jacek Bąk: Bardzo ważna. Ale nie demonizujmy sprawy. Bo już słyszałem od niektórych kibiców: "Wygrajcie z Niemcami, a potem możecie nawet wszystko przegrać". Pierwszy mecz jest ważny, ale tak samo jak pozostałe. Daje te same trzy punkty. Wspaniale byłoby pokonać Niemców, ale dla mnie liczy się awans do ćwierćfinału. Zgodziłbym się nawet przegrać w pierwszym meczu, byle tylko wyjść z grupy. Na dwóch ostatnich mundialach zostaliśmy w blokach, zawodząc siebie i kibiców. A kibiców mamy najlepszych na świecie. Jestem spokojny, że będą z nami, że będziemy mieli lepszy doping niż Niemcy, Chorwaci, a nawet Austriacy. Bylebyśmy grali na miarę naszych kibiców. Dwa razy się nam nie udało. Ja trzeciego razu przeżywać nie chcę.

Z kibicami to chyba będzie problem, bo PZPN miał dla nich ledwie kilkanaście tysięcy biletów na trzy mecze w grupie.

- To samo było przed mundialem w Niemczech i... czuliśmy się jak w Polsce, bo trybuny były biało-czerwone. Nasi kibice wydobędą bilety na Euro choćby spod ziemi. Mówię: o nich bym się nie martwił. Bylebyśmy my swoją grą dostosowali się do ich poziomu.

Ma pan poważne wątpliwości?

- W zasadzie to jestem optymistą. Czuję, że będzie dobrze, choć grupa jest trudniejsza niż na ostatnim mundialu. Przegrane turnieje w Korei i w Niemczech dają wielu z nas doświadczenie i motywację, żeby nie powtórzyć błędów. Mamy też Beenhakkera, który wie wszystko o wielkim futbolu i Euro go nie przerośnie. Trzeba grać jak z Portugalią w Chorzowie, a może jeszcze lepiej. A wtedy można zatrzymać się nawet w finale. Niemcy są lepsi na papierze, obyśmy my byli lepsi na zielonej murawie. Mecz z Austrią jest dla mnie prestiżowy. Koledzy z klubu obiecywali nam lanie, nie chciałbym im dać satysfakcji. Austriacy grają bardzo fizycznie, rzucają się do przodu bez kalkulacji. Trzeba przetrzymać pierwszą połowę, a w drugiej, kiedy "spuchną", wypunktować. Tyle że piłka to gra skomplikowana. Wszystkiego przewidzieć się nie da. Może zagramy jak z Portugalią, a może... nie. Dla mnie to jednak ostatnia szansa na sukces w wielkiej imprezie.

Przed mundialem w Korei Jerzy Engel odrzucił Tomasza Iwana, powołania Pawła Janasa na mundial w Niemczech były szalone: nie znalazły się miejsca dla Frankowskiego i Dudka. To psuło atmosferę w drużynie. Teraz Beenhakker zrezygnował z Radomskiego.

- Rozmawiałem z Arkiem i wiem, jak jest rozczarowany. Sam to kiedyś przeżyłem, gdy Janusz Wójcik nie wziął mnie na igrzyska do Barcelony. Gdybym był selekcjonerem, Arka bym na Euro zabrał. To bardzo dobry piłkarz. Ale Beenhakkerem nie jestem, on jest trenerem wybitnym i nie wypada kwestionować jego decyzji.

Tak jak z powołaniem Rogera?

- Trener zebrał siedmiu najstarszych graczy drużyny i rozmawiał z nami o Rogerze. Nikt z nas nie był przeciw. Roger ma nam pomóc, to dobry piłkarz. I fajny chłopak - opowiadali mi ci, którzy go znają lepiej. Ale jeśli się okaże, że nie będzie chciał pomóc drużynie, to będziemy reagowali.

W jaki sposób?

- Rozmawiając. On nieźle rozumie polski. Mieszka na zgrupowaniu naprzeciwko mnie, więc mu powiedziałem, żeby wpadał, kiedy tylko będzie miał ochotę pogadać. Mamy wspólny interes: żeby drużyna wygrywała. Wtedy będzie dobrze dla wszystkich, przecież gra w reprezentacji to dla niego przygoda i promocja. Dzięki Euro może trafić do lepszego klubu, robić karierę na Zachodzie. Zresztą Leo Beenhakker kilka razy rozmawiał z Rogerem i gdyby widział, że facet się nie nadaje, toby go do kadry nie brał.

A widział pan transparenty: "Roger, nigdy nie będziesz Polakiem" na kilku polskich stadionach?

- Jeśli kibice zaakceptowali Olisadebe, piłkarza czarnoskórego, to z Rogerem powinno być tylko łatwiej. Nie widzę problemu. Wiele lat grałem we Francji, oswoiłem się z sytuacją, że piłkarz może grać dla innego innego kraju niż ten, w którym się urodził. Dla mnie kwestia Rogera ogranicza się tylko do jednego: ile może dać drużynie. Kiedy strzeli gola Niemcom, nic innego nie będzie się liczyło.

Chcesz wiedzieć więcej o Euro 2008?! Tylko u nas takie statystyki! Zobacz!

Źródło: Gazeta Wyborcza
FORMUŁA 1
WALKA STULECIA

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów