Horoskop Domenecha nie pomógł Francuzom

Kinga Graczyk
18.06.2008 , aktualizacja: 18.06.2008 13:58
A A A Drukuj
Posypał się horoskop Domenecha. Francuzi jadą precz! Włosi awansują i tak właśnie miało być.
Jako pierwszy plus tego meczu należy odnotować fakt, iż Luca Toni nareszcie zorientował się w sytuacji i już wie, że jest na mistrzostwach. Jeszcze sobie wprawdzie nie przypomniał jak się strzela gole, ale to mniej ważne - grunt, że zdobywa bramki tak czy siak. - Może i gapa, ale skuteczna - skomentowała koleżanka Jolanta, wierna i zagorzała fanka Toniego. Dziś biega rozemocjonowana do granic możliwości, bo kolega, który wrócił z Euro wcześniej niż zakładał, przywiózł jej w prezencie oryginalny i odręczny i specjalnie dla niej autograf Luki. Squadra Azzura gra dalej. Tym razem nie wydutkali ich żadni spiskujący skandynawowie. Van Basten jako kierownik walca nie odmówił sobie przyjemności przejechania po Rumunach. Oranje wygrali, choć bez wielkiej pasji i podniecenia. W końcu liczy się tylko wynik. Chłopcy postawili na Rumunów. Bardzo mi przykro z tego powodu.

Mała dygresja meczowa. Moja siostra, zupełnie od czapy i zupełnie w samym środku czegoś ważnego na boisku: - Wiesz, ta maseczka świetnie ściąga pory... - A co? Sama nie potrafisz?

Wracając - Francuzów nie szkoda wcale, może z wyjątkiem Franka Ribery, który jako jedyny pokazał cokolwiek na tych mistrzostwach, a znieśli go z boiska na noszach. Ich obecność na Euro 2008 przydała się nam o tyle, że dziś już nikt nie powie, że byliśmy najgorsi. Przynajmniej statystycznie. Marna pociecha, ale zawsze coś. Francuzi skończyli jazdę z jednym punktem i sześcioma bramkami w plecy. - Widzę, że przyszłość tej drużyny jest pomyślna. Drużyna pokazała odwagę - powiedział po meczu Raymond Domenech. I w tym momencie wypada się poważnie zastanowić czego temu panu brakuje.

Dzisiaj więc śpiewamy po włosku. Wiem, że Zczubaki też to dały, ale ja się nie powstrzymam. Włosi śpiewają tak:



Długie jak smok, ale warto. Polecam solówki Gattuso i Tottiego oraz bouncing Alessandro del Piero. Sam miód.

A na dokładkę, słynne "Azzurro" w wolnym tłumaczeniu koleżanki Jolanty:

Niebieskie, popołudnie jest zbyt niebieskie i długie dla mnie, nie mogę już dłużej bez Ciebie

tak więc

ja prawie, prawie łapię pociąg

i jadę, jadę do ciebie,

ale mój pociąg z marzeniami

z moimi pragnieniami, w przeciwnym kierunku idzie.

Podziel się

  • Horoskop Domenecha nie pomógł Francuzom a.sommerfeld 18.06.08, 16:13

    Genialne. to świetne że potrafią się bawić i śmiać-też z siebie. A tę piosenkę lepiej niż w oryginale zaśpiewali przede wszystkim Toten Hosen :)»