Hamit Altintop: Możemy zostać mistrzami Europy
25.06.2008
, aktualizacja: 25.06.2008 17:12
- Po tym, co już pokazaliśmy, nasza wiara jest wielka. Jesteśmy w stanie pokonać Niemców, a nawet zostać mistrzami Europy - mówi pomocnik Turcji i Bayernu Monachium
ZOBACZ TAKŻE
- Euro przeniesione na sierpień? (25-06-08, 18:58)
- Koniec Euro dla Nihata (22-06-08, 18:46)
- 23 rannych w oszalałej z radości Turcji (21-06-08, 20:32)
- Austriacka prasa o sukcesie Turcji: horror w Wiedniu (21-06-08, 11:10)
- Turecka feta w Wiedniu (21-06-08, 08:24)
Gole w końcówkach meczów to nie przypadek
Michał Pol: Proszę wyjaśnić tajemnicę tureckiego cudu na Euro 2008?
Hamit Altintop: To żaden cud. To efekt cholernie ciężkiej pracy w ostatnich dwóch latach i filozofii naszego trenera, którą wyznajemy bezgranicznie. Nigdy się nie poddajemy. Bez względu na to, jaki rezultat jest na boisku i jak silny rywal. Z szacunku dla trenera i dla naszego narodu, który tego oczekuje. To sobie obiecaliśmy przed rozpoczęciem turnieju i temu jesteśmy wierni.
Ale gol strzelony Chorwacji w ostatnich sekundach dogrywki z Chorwacją to jednak cud. Albo błąd Petra Czecha, najlepszego bramkarza świata, w końcówce meczu z Czechami...
- Wolę słowo "szczęście". Szczęście to nieodłączny element sukcesu w futbolu. Ale tylko element. Czy awansowalibyśmy do półfinału bez naszej woli walki, bez bezgranicznego zaangażowania i poświecenia? Na pewno nie. Odnieśliśmy sukces, bo wszystkie elementy pasowały do siebie.
W półfinale zagracie z Niemcami. Nikt w drużynie nie zna rywali lepiej od pana. Jakie macie szanse na finał?
- Nie ma znaczenia, czy znam niemieckich piłkarzy lepiej czy gorzej. Najważniejsi jesteśmy sami i nasza wiara. Po tym, co już pokazaliśmy, jest ona ogromna. Uważamy, że jesteśmy w stanie pokonać każdą drużynę na tym turnieju. Także Niemcy. Jeśli tylko nadal będziemy grać w naszym stylu, możemy zostać mistrzami Europy.
Dacie radę zregenerować siły przed starciem z twardymi Niemcami?
- Nie mamy wyjścia. Po szalonym meczu z Czechami nie mieliśmy czasu odpocząć i musieliśmy walczyć 120 min z Chorwatami. Ale przed takim meczem nikt nie będzie czuł się zmęczony.
We wszystkich trzech meczach grupowych wystąpił pan na prawej obronie, ale miał swój udział we wszystkich trzech golach z Czechami. Przeciwko Chorwacji był pan środkowym pomocnikiem. Gdzie czuł się pan lepiej?
- Kocham atakować, strzelać na bramkę, kreować okazje kolegom. Ale nie jest ważne, co ja lubię najbardziej, ale gdzie zdaniem trenera najbardziej przydam się drużynie. Jeśli na mecz z Niemcami wykuruje się Emre, zagram tam, gdzie życzy sobie trener. Gdzie by mnie postawił, może być pewien, że dam z siebie wszystko.
Pamięta pan, co pan robił sześć lat temu, kiedy Turcja zdobywała trzecie miejsce na mundialu w Japonii i Korei?
- Oglądałem turniej w telewizji w naszym domu w Watenscheid. Razem z bratem trzymaliśmy kciuki za rodaków i nawet nie marzyłem, że za parę lat i mnie dane będzie walczyć dla Turcji o półfinał wielkiego turnieju.
Pana brat Halil musi trzymać kciuki samotnie. Ma pan żal do trenera, że go nie zabrał na turniej [brat bliźniak występuje w Schalke]?
- Pewnie, że chciałbym go mieć przy sobie. Ale żeby osiągać sukcesy, trener musi być wierny swojej filozofii. A my musimy w pełni jej się poddać. Dlatego wyrzuciłem żal z głowy.
Piłkarze z mundialu zyskali w Turcji status bohaterów. Czy wasz zespół jest w stanie osiągnąć to samo?
- Myślę, że już dogrywką z Chorwacją zapewniliśmy sobie miejsce w historii futbolu. To było coś unikalnego, pięknego i nigdy nie zostanie zapomniane. Ale turniej wciąż trwa, a my możemy osiągnąć dużo więcej. Dlaczego nie mamy pójść w ślady Grecji?
Jak pokonać Turcję
LICZBA ALTINTOPA
14 216
- tyle kilometrów przebiegł przeciwko Chorwacji. To rekord Euro 2008
Michał Pol: Proszę wyjaśnić tajemnicę tureckiego cudu na Euro 2008?
Hamit Altintop: To żaden cud. To efekt cholernie ciężkiej pracy w ostatnich dwóch latach i filozofii naszego trenera, którą wyznajemy bezgranicznie. Nigdy się nie poddajemy. Bez względu na to, jaki rezultat jest na boisku i jak silny rywal. Z szacunku dla trenera i dla naszego narodu, który tego oczekuje. To sobie obiecaliśmy przed rozpoczęciem turnieju i temu jesteśmy wierni.
Ale gol strzelony Chorwacji w ostatnich sekundach dogrywki z Chorwacją to jednak cud. Albo błąd Petra Czecha, najlepszego bramkarza świata, w końcówce meczu z Czechami...
- Wolę słowo "szczęście". Szczęście to nieodłączny element sukcesu w futbolu. Ale tylko element. Czy awansowalibyśmy do półfinału bez naszej woli walki, bez bezgranicznego zaangażowania i poświecenia? Na pewno nie. Odnieśliśmy sukces, bo wszystkie elementy pasowały do siebie.
W półfinale zagracie z Niemcami. Nikt w drużynie nie zna rywali lepiej od pana. Jakie macie szanse na finał?
- Nie ma znaczenia, czy znam niemieckich piłkarzy lepiej czy gorzej. Najważniejsi jesteśmy sami i nasza wiara. Po tym, co już pokazaliśmy, jest ona ogromna. Uważamy, że jesteśmy w stanie pokonać każdą drużynę na tym turnieju. Także Niemcy. Jeśli tylko nadal będziemy grać w naszym stylu, możemy zostać mistrzami Europy.
Dacie radę zregenerować siły przed starciem z twardymi Niemcami?
- Nie mamy wyjścia. Po szalonym meczu z Czechami nie mieliśmy czasu odpocząć i musieliśmy walczyć 120 min z Chorwatami. Ale przed takim meczem nikt nie będzie czuł się zmęczony.
We wszystkich trzech meczach grupowych wystąpił pan na prawej obronie, ale miał swój udział we wszystkich trzech golach z Czechami. Przeciwko Chorwacji był pan środkowym pomocnikiem. Gdzie czuł się pan lepiej?
- Kocham atakować, strzelać na bramkę, kreować okazje kolegom. Ale nie jest ważne, co ja lubię najbardziej, ale gdzie zdaniem trenera najbardziej przydam się drużynie. Jeśli na mecz z Niemcami wykuruje się Emre, zagram tam, gdzie życzy sobie trener. Gdzie by mnie postawił, może być pewien, że dam z siebie wszystko.
Pamięta pan, co pan robił sześć lat temu, kiedy Turcja zdobywała trzecie miejsce na mundialu w Japonii i Korei?
- Oglądałem turniej w telewizji w naszym domu w Watenscheid. Razem z bratem trzymaliśmy kciuki za rodaków i nawet nie marzyłem, że za parę lat i mnie dane będzie walczyć dla Turcji o półfinał wielkiego turnieju.
Pana brat Halil musi trzymać kciuki samotnie. Ma pan żal do trenera, że go nie zabrał na turniej [brat bliźniak występuje w Schalke]?
- Pewnie, że chciałbym go mieć przy sobie. Ale żeby osiągać sukcesy, trener musi być wierny swojej filozofii. A my musimy w pełni jej się poddać. Dlatego wyrzuciłem żal z głowy.
Piłkarze z mundialu zyskali w Turcji status bohaterów. Czy wasz zespół jest w stanie osiągnąć to samo?
- Myślę, że już dogrywką z Chorwacją zapewniliśmy sobie miejsce w historii futbolu. To było coś unikalnego, pięknego i nigdy nie zostanie zapomniane. Ale turniej wciąż trwa, a my możemy osiągnąć dużo więcej. Dlaczego nie mamy pójść w ślady Grecji?
Jak pokonać Turcję
LICZBA ALTINTOPA
14 216
- tyle kilometrów przebiegł przeciwko Chorwacji. To rekord Euro 2008

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




