Nazywam się Larsson, Sebastian Larsson

Michał Pol, Bad Waltersdorf
09.06.2008 , aktualizacja: 09.06.2008 23:58
A A A Drukuj
Najczęstszą odpowiedzią, jakiej udziela dziennikarzom jest: "Nie, nie jestem synem Hernika Larssona!". Teraz wreszcie może dodać: "Ale za to jestem jego kolegą z kadry!".
Henrik Larsson, lat 37, to legenda szwedzkiego futbolu. Ma na koncie 95 występów w kadrze i brązowy medal mistrzostw świata w 1994 r. Ale to nie jedyny Larsson w kadrze Larsa Lagerbäcka. Ten drugi ma na imię Sebastian, 23 lata, i jest pomocnikiem Birmingham City. W reprezentacji rozegrał dopiero cztery mecze i jedzie na swój pierwszy wielki turniej.

Jest wychowankiem IFK Eskilstuna. W wieku 16 lat wypatrzyli go skauci Arsenalu. Po trzech latach zadebiutował w Premier League przeciwko Manchesterowi City. Ma na koncie także występ w Lidze Mistrzów przeciwko Panathinaikosowi Ateny. W 2006 r. został wypożyczony Birmingham City, gdzie gra do dzisiaj, klub wykupił go bowiem po roku. Imponuje skutecznością. Zdobył gola już w debiucie przeciwko Crystal Palace, a w kolejnym meczu dwa gole przeciwko Newcastle United w Pucharze Anglii. Kibice uznali jego bramkę przeciwko Sheffield Wednesday "Golem roku 2007".

W ostatnim sezonie strzelił zwycięską bramkę w meczu z Tottenhamem. Było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Birmingham od kilku miesięcy. Trzy z sześciu goli w sezonie zdobył z rzutów wolnych (przeciwko Tottenhamowi, Portsmouth i Liverpoolowi). Sky Sports uznała go za najdokładniej bijącego rzuty wolne piłkarza Premier League.

Nie udało mu się uchronić klubu przed spadkiem, ale za to został wybrany przez kibiców na Zawodnika Roku. Jeśli tylko będzie chciał opuścić klub, Premier League stoi przed nim otworem. Nad odzyskaniem dawnego piłkarza zastanawia się nawet Arsene Wenger.

W kadrze zadebiutował w lutym 2008 r. przeciwko Turcji. - Tylko trenując z takimi zawodnikami jak: Henka, Zlatan, Freddi Ljungberg czy Olof Mellberg czuję, że staję się lepszym piłkarzem - opowiada.

Nie jest na 100 proc. pewny występu przeciwko Grecji, ale mówi, że liczy na prezent trenera (6 czerwca obchodził urodziny). - Nawet nie wiedziałem, że koledzy o tym pamiętają, a oni zorganizowali mi party. Umówiliśmy się, że kolejne urządzimy sobie po finale w Wiedniu - mówi.

Podziel się