Niemcy: Grajcie brzydko, ale pokonajcie Portugalię

Michał Pol, Wiedeń
18.06.2008 , aktualizacja: 19.06.2008 09:09
A A A Drukuj
Może być brzydko, byle zwycięsko Wróciło stare. Niemcy znów grają brzydki, toporny futbol. - Jeśli w ten sposób możecie pokonać Portugalię, to grajcie tak dalej - apelują do piłkarzy niemieckie media
Loew obejrzy ćwierćfinał z trybun »

Portugalia chce złota, a Scolari nienawidzi przegrywać »

Drużynie Joachima Löwa udało się uniknąć kompromitacji w meczu z Austrią głównie dzięki Michaelowi Ballackowi, który perfekcyjnie uderzył z rzutu wolnego. Ale kandydaci bukmacherów do mistrzostwa Europy swoją grą nie zachwycają. Był to drugi mecz z rzędu, w którym bardzo daleko odeszli od filozofii gry Jürgena Klinsmanna. Styl w niczym nie przypominał porywającego, ofensywnego futbolu prezentowanego na ostatnim mundialu i w eliminacjach, gdzie Niemcy wygrywali z drużynami pokroju Austrii po 4:0 (a nawet 13:0 z San Marino).

- W grze naszych zawodników nie widać ani grama radości z tego, co robią, a gra w ataku jawi im się jako bolesna konieczność. Dynamikę, szybkość, kreatywność i spryt zostawili w szatni. Woleli zdać się na tradycyjne niemieckie szczęście turniejowe i walkę fizyczną - podsumował na łamach "Die Welt", Hans-Peter Briegel.

Stare jest dobre

Mistrz Europy z 1980 roku uważa, że potrzeba cudu, by tak grająca drużyna była w stanie przeciwstawić się w ćwierćfinale Portugalii. Zwłaszcza że prawdopodobnie zabraknie najlepszego Niemca na turnieju Lukasa Podolskiego. Strzelec trzech goli (w czasie Euro dostał propozycje z Juventusu, Tottenhamu i Arsenalu) walczy z czasem, żeby wyleczyć uraz łydki.

Ale nie wszystkich Niemców razi, że "wróciło stare". W sondzie internetowej "Süddeutsche Zeitung" aż 70 proc. kibiców uznało, że lepiej, jeśli rywale będą się Niemców bali, niż podziwiali. Na zwycięskich mistrzostwach Europy w Anglii w 1996 roku drużyna grała futbol brzydki do bólu, ale za to skuteczny. Równie daleki od maestrii był styl na mistrzostwach świata w 2002 roku, ale piłkarze Rudiego Völlera zaszli do finału. "Co z tego, że brzydko, skoro zwycięsko?" - pyta więc dziennik i wzywa swoich piłkarzy: "grajcie dalej ten Rumpelfussball!" (czyli futbol staroć z graciarni).

Najmocniejszymi stronami drużyny nie są rajdy skrzydłami Philippa Lahma, Bastiana Schweinsteigera wrzucających piłkę na głowę Mirosława Klosego. Ani szybka wymiana piłek ze środka i cudowne podania Ballacka na pole karne do napastników. Dziś Niemcom znów najlepiej wychodzi toczenie fizycznych pojedynków, dominacja w powietrzu w defensywie i stałe fragmenty gry. - Z tą całą radością Klinsmanna, nowoczesną grą i amerykańskimi trenerami fitness Niemcy zajęły tylko trzecie miejsce na mundialu we własnym kraju. A i to tylko dlatego, że sędzia nie dojrzał ewidentnego faulu w polu karnym w meczu z Argentyną - komentuje monachijski dziennik.

Kolejny Polak w grze?

Niemcom spędza sen z powiek nie tylko styl gry, ale i ten sam problem, który miała Polska. Uważają, że trener Löw nie zabrał na turniej 23 równorzędnych piłkarzy. Do gry na tak wysokim poziomie, jakiego wymaga przeciwnik w rodzaju Portugalii, nadaje się może ośmiu piłkarzy. Trener ma np. zgryz z bocznymi obrońcami. Marcell Jansen spalił się w meczu z Chorwacją, gdzie popełnił mnóstwo błędów. Na lewej stronie mógłby go zastąpić Lahm, który grał tam podczas ostatniego mundialu. Ale wtedy nie ma komu zastąpić Lahma na prawej stronie. Mógłby tam zagrać Klemens Fritz, ale wówczas Niemcy stracą prawoskrzydłowego. Schweinsteiger pauzuje za czerwoną kratkę, David Odonkor podczas 45 minut w meczu z Austrią pokazał, że nie zasługuje już ani na minutę więcej podczas Euro.

Media spekulują, że Löw może sięgnąć po kolejnego Polaka w kadrze - Piotra Trochowskiego. Byłoby to aktem desperacji, wszyscy uważali bowiem, że Trochowski przyjechał na turniej, by odebrać po nim nagrodę im. Güntera Herrmanna (piłkarza, który podczas mundialu w 1990 nie rozegrał ani minuty, do dziś trwa więc spór o to, czy można go nazywać mistrzem świata).

Do końca nie będzie też wiadomo, czy będzie mógł wystąpić Torsten Frings, który w meczu z Austrią doznał złamania żebra. Zdołał wziąć udział we wtorkowym treningu, wzmocniony tabletkami przeciwbólowymi. - Fringser rwie się do gry, ale nie pozwolimy mu, jeśli miałoby to choć w najmniejszym stopniu zagrozić jego zdrowiu - zapewnia trener Löw. Wyjściem może być konstrukcja z włókien węglowych, jakiej w przypadku identycznej kontuzji używał w Bundeslidze obrońca Schalke 04 Mladen Krstajić. Jeśli Frings nie będzie w stanie zagrać, zastąpi go Thomas Hitzlsperger.

Klose: Polska mnie rozczarowała »

Stwórz własny DreamTeam na rundę pucharową - zagraj i Wygraj Euro »

Podziel się