Polska prasa o meczu z San Marino: Wymęczyli...
11.09.2008
, aktualizacja: 11.09.2008 10:50
Przegląd Prasy. Męki - w taki sposób polska prasa opisuje zwycięstwo nad San Marino. Media zgodnie przyznają, że cieszyć się nie ma z czego.
ZOBACZ TAKŻE
- Mimo wszystko: Leo zawodowiec (12-09-08, 10:25)
- Nowa misja Beenhakkera: z Czechami jak z Portugalią (11-09-08, 20:00)
- Czeska prasa o występie piłkarzy: Po prostu wielkie nic (11-09-08, 15:42)
- Lippi: Wygraliśmy tak, jak lubię. De Rossi: Gole dla teścia (11-09-08, 14:20)
- Koszmarna porażka Portugalczyków z udziałem Howarda Webba
- Żewłakow: Mamy jako piłkarze swoją cierpliwość i godność (10-09-08, 23:39)
- Polacy liderem w swojej grupie (10-09-08, 23:30)
- Jeleń nie zrezygnował (10-09-08, 18:51)
- Szkocka prasa huczy: Boruc! Weź się w garść! (10-09-08, 13:11)
- Gwiazda San Marino: Nie musicie się nas bać (10-09-08, 09:29)
- Listkiewicz zapowiada złotą polską jesień (10-09-08, 09:21)
SERWISY
"Polska The Times": Wielki sukces Beenhakkera, groźne San Marino pokonane
Niedaleko nam było o kompromitacji. Co tam kompromitacji - największej klęski w historii polskiego futbolu. Przesada? Niech nie przesadzają ci, którzy po takim meczu jak ten wczorajszy starają się szukać w grze naszej drużyny narodowej pozytywów. Jakich by słów nie używać, jakich pomyj na naszych piłkarzy nie wylewać, i tak nie odzwierciedli to tego, co kibice zmuszenie przeżywać.
"Gazeta Wyborcza": Liczą się tylko punkty
Polscy piłkarze jakby na siłę chcieli udowodnić, że - jak mawia ich selekcjoner - "w futbolu nie ma już słabych i małych krajów". Na początku pozwolili gospodarzom na wiele. Druga teza, której nie chcieli zadać kłamu to taka, że nie ma przeciwnika, z którym bohaterem nie będzie polski bramkarz. W środę znowu był, bo koledzy popełniali błędy w obronie.
"Rzeczpospolita": Wymęczone punkty
Komentator telewizji San Marino jeszcze w przerwie zachwycał się grą miejscowych piłkarzy. Jego zdaniem zupełnie nie było widać, że Polacy to profesjonaliści, a gospodarze zebrali się po raz pierwszy w tym roku i do tego przyjechali na trzydniowe zgrupowanie prosto z wakacji. W kiepskim stylu, ze słabym rywalem, ale wreszcie zwycięstwo. Mgła wokół reprezentacji na razie jednak nie opada - Leo Beenhakker i piłkarze wciąż nie udowodnili, że zasługują na zaufanie. Czekamy w strachu na mecze z Czechami i Słowacją
"Przegląd Sportowy": Męczarnie z amatorami
Polacy wygrali z amatorami po męczarniach. W czwartej minucie gospodarze z San Marino mieli nawet szansę na objęcie prowadzenia! Rzut karny obronił jednak Łukasz Fabiański, który ponownie był najlepszym piłkarzem na biało-czerwonych. W 36. minucie humor selekcjonerowi poprawił Ebi Smolarek, Napastnik Boltonu pokonał bramkarza gospodarzy. Po przerwie nasi piłkarze zapowiadali kolejne gole. Trafił tylko raz debiutant Robert Lewandowski.
"Dziennik": Wymęczyli ich amatorzy
W pierwszej połowie gra biało-czerwonych mogła przyprawić o palpitację serca. Tylko szalony prorok albo skrajny pesymista przewidziałby, że gospodarze pójdą z nami na wymianę ciosów. Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie Łukasz Fabiański, który w 4. minucie obronił rzut karny. Euzebiusz Smolarek pokazał, że Leo Beenhakker wciąż może na niego liczyć. Gola w debiucie strzelił Robert Lewandowski.
"Fakt": Wymęczyli San Marino
Reprezentacja odniosła pierwsze zwycięstwo w eliminacjach do MŚ w RPA. 2:0 z amatorami z San Marino na kolana nie powala, ale pozwala odetchnąć z ulgą, chociaż w pierwszej połowie gra biało-czerwonych mogła przyprawić o ból głowy
"Super Express": Leo! Wygraliście, ale wstyd nam za was
Nie każda drużyna może, czy musi wygrywać w Serravalle 13:0 jak Niemcy. Ale to co pokazali podopieczni Leo Beenhakkera, można określić tylko jednym słowem: kompromitacja.
Większość piłkarzy nie ma nic do zaoferowania naszej reprezentacji. Podobnie jak pewien trener z Holandii.
Niedaleko nam było o kompromitacji. Co tam kompromitacji - największej klęski w historii polskiego futbolu. Przesada? Niech nie przesadzają ci, którzy po takim meczu jak ten wczorajszy starają się szukać w grze naszej drużyny narodowej pozytywów. Jakich by słów nie używać, jakich pomyj na naszych piłkarzy nie wylewać, i tak nie odzwierciedli to tego, co kibice zmuszenie przeżywać.
"Gazeta Wyborcza": Liczą się tylko punkty
Polscy piłkarze jakby na siłę chcieli udowodnić, że - jak mawia ich selekcjoner - "w futbolu nie ma już słabych i małych krajów". Na początku pozwolili gospodarzom na wiele. Druga teza, której nie chcieli zadać kłamu to taka, że nie ma przeciwnika, z którym bohaterem nie będzie polski bramkarz. W środę znowu był, bo koledzy popełniali błędy w obronie.
"Rzeczpospolita": Wymęczone punkty
Komentator telewizji San Marino jeszcze w przerwie zachwycał się grą miejscowych piłkarzy. Jego zdaniem zupełnie nie było widać, że Polacy to profesjonaliści, a gospodarze zebrali się po raz pierwszy w tym roku i do tego przyjechali na trzydniowe zgrupowanie prosto z wakacji. W kiepskim stylu, ze słabym rywalem, ale wreszcie zwycięstwo. Mgła wokół reprezentacji na razie jednak nie opada - Leo Beenhakker i piłkarze wciąż nie udowodnili, że zasługują na zaufanie. Czekamy w strachu na mecze z Czechami i Słowacją
"Przegląd Sportowy": Męczarnie z amatorami
Polacy wygrali z amatorami po męczarniach. W czwartej minucie gospodarze z San Marino mieli nawet szansę na objęcie prowadzenia! Rzut karny obronił jednak Łukasz Fabiański, który ponownie był najlepszym piłkarzem na biało-czerwonych. W 36. minucie humor selekcjonerowi poprawił Ebi Smolarek, Napastnik Boltonu pokonał bramkarza gospodarzy. Po przerwie nasi piłkarze zapowiadali kolejne gole. Trafił tylko raz debiutant Robert Lewandowski.
"Dziennik": Wymęczyli ich amatorzy
W pierwszej połowie gra biało-czerwonych mogła przyprawić o palpitację serca. Tylko szalony prorok albo skrajny pesymista przewidziałby, że gospodarze pójdą z nami na wymianę ciosów. Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie Łukasz Fabiański, który w 4. minucie obronił rzut karny. Euzebiusz Smolarek pokazał, że Leo Beenhakker wciąż może na niego liczyć. Gola w debiucie strzelił Robert Lewandowski.
"Fakt": Wymęczyli San Marino
Reprezentacja odniosła pierwsze zwycięstwo w eliminacjach do MŚ w RPA. 2:0 z amatorami z San Marino na kolana nie powala, ale pozwala odetchnąć z ulgą, chociaż w pierwszej połowie gra biało-czerwonych mogła przyprawić o ból głowy
"Super Express": Leo! Wygraliście, ale wstyd nam za was
Nie każda drużyna może, czy musi wygrywać w Serravalle 13:0 jak Niemcy. Ale to co pokazali podopieczni Leo Beenhakkera, można określić tylko jednym słowem: kompromitacja.
Większość piłkarzy nie ma nic do zaoferowania naszej reprezentacji. Podobnie jak pewien trener z Holandii.
-
Do "Goop" i innych - otóż będę pie....lił
tw.zenek
11.09.08, 10:19
Bo oni (piłkarze) są zawodowcami i będę wymagał od nich profesjonalizmu. Pozatym reprezentują mój kraj i mam prawo wymagać, żeby robili to na światowympoziomie skoro chcą uczestniczyć w »
-
Polska prasa o meczu z San Marino: Wymęczyli...
orcheystra
11.09.08, 13:43
taak... a Niemcy wymęczyli Finlandię, Czesi, Irlandię itd. Mamy durnych plotkarzy czających się na złośliwostki a nie dziennikarzy sportowych pojmujących czym jest sport.»
-
Wymęczyli...Faktycznie..
12.12a1
11.09.08, 13:44
..męki cielesne niczym skazańca na Madejowym łożu.»

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




