Beenhakker: Zawieszenia podtrzymuję do odwołania
26.08.2008
, aktualizacja: 26.08.2008 17:32
Na wtorkowej konferencji prasowej Leo Beenhakker odniósł się do incydentu we Lwowie. Nie chciał wyjaśnić kulis całej sprawy. - Moim zadaniem jako trenera jest chronienie zawodników - mówił.
ZOBACZ TAKŻE
- Beenhakker: Przed nami nowa strona naszej kolorowej książki (02-09-08, 16:54)
- Beenhakker: Polacy nawet nie wiedzą, jakie mają możliwości (02-09-08, 07:00)
- Boruc pije, bo jest dobry i niczego się nie boi (30-08-08, 09:53)
- Smolarek w Boltonie? (29-08-08, 12:47)
- Dziekanowski: Leo nie grał fair! (28-08-08, 09:02)
- Listkiewicz: Dziekanowski jest przewrażliwiony (29-08-08, 08:43)
- Żurawski: Nie wierzę, że to już koniec (27-08-08, 07:55)
- Beenhakker pozwie do sądu menedżera (26-08-08, 18:05)
- Beenhakker wybrał. Czas Pawła Brożka? (26-08-08, 11:14)
- Leo bierze sześciu z Lecha i podtrzymuje zawieszenia (26-08-08, 09:36)
- Beenhakker: Piłkarze bez ambicji, wiary i woli walki (26-08-08, 07:50)
SERWISY
Beenhakker ogłosił skład. Są niespodzianki »
Beenhakker zdecydował, że Artur Boruc, Dariusz Dudka i Radosław Majewski pozostaną zawieszeni do odwołania. Zawodnicy nie znaleźli się w kadrze na najbliższe mecze eliminacji z San Marino i Słowenią. - Ta sytuacja nie czyni nikogo wygranym. Nie wygrałem ja, nie wygrał polski futbol, nie wygrywają zawodnicy - mówił Beenhakker.
Selekcjoner nie chciał wyjawić szczegółów całego zajścia, dla dobra reprezentacji zachowa je dla siebie. - Pozwólcie państwo, że powiem, że w pewnym sensie nie jestem w stanie do końca wyjaśnić wszystkich decyzji, jakie podejmuję. A to dlatego, że wyjaśniając decyzję musiałbym poruszyć szereg szczegółów z tamtego wieczoru. A tego nie uczynię nigdy, bo jako trener nigdy nie niszczył bym jakiegokolwiek zawodnika a to, co się wydarzyło pozostaje tylko w gronie reprezentacji. Zatem zostaje przy wydanym oświadczeniu. Wiem, że są różne wersje, że się spekuluje,. Niech tak zostanie. Moim zadaniem jako trenera jest chronienie zawodników - mówił.
Beenhakker stwierdził, że nie ma problemu jeśli ktoś wypije lampkę wina do obiadu czy jednego drinka. - Jednak są pewne granice i od początku wszyscy zawodnicy byli tego świadomi - mówił. Selekcjoner nie jest w stanie pojąć tego, że piłkarze grający w dobrych zagranicznych klubach, żyjący na odpowiednim poziomie i wychowani w pewnej kulturze nie potrafią bawić się bez alkoholu.
- Jestem nieco rozbawiony reakcją niektórych mediów, które piszą, że to jest polski sposób bycia. I nie mam żadnych problemów z kulturą polska, każdy może żyć tak jak uważa. Ale w drużynie narodowej i zawodowym sporcie, jeśli jest jego częścią to pewne nawyki związane z polską kultura powinien zostawić za sobą -dodał Leo.
- Każdy zawodnik jest świadom, że jeśli przyjeżdża to po to, by dać z siebie wszystko - mówił Beenhakker i stwierdził, że zadaniem reprezentanta jest godnie reprezentować kraj, zwłaszcza poza jego granicami. Zawieszeni zawodnicy tak się niestety nie zachowali.
Beenhakker poinformował prezesa Michała Listkiewicza swojej decyzji na temat zawieszenia piłkarzy już w czwartek.- Powiedziałem, że nie mam żadnego problemu z tym, że prezes może informować o tym innych swoich ludzi - mówił.
Leo powiedział, że jedynym problemem były wypowiedzi nie konsultowane z nikim Zbigniewa Koźmińskiego dla prasy. - Do tej pory zadaję sobie pytanie jako kto to uczynił?
Lewandowski: Beenhakker wiedział co robi »
Po skandalu we Lwowie: Boruc, Dudka i Majewski przepraszają »
Beenhakker zdecydował, że Artur Boruc, Dariusz Dudka i Radosław Majewski pozostaną zawieszeni do odwołania. Zawodnicy nie znaleźli się w kadrze na najbliższe mecze eliminacji z San Marino i Słowenią. - Ta sytuacja nie czyni nikogo wygranym. Nie wygrałem ja, nie wygrał polski futbol, nie wygrywają zawodnicy - mówił Beenhakker.
Selekcjoner nie chciał wyjawić szczegółów całego zajścia, dla dobra reprezentacji zachowa je dla siebie. - Pozwólcie państwo, że powiem, że w pewnym sensie nie jestem w stanie do końca wyjaśnić wszystkich decyzji, jakie podejmuję. A to dlatego, że wyjaśniając decyzję musiałbym poruszyć szereg szczegółów z tamtego wieczoru. A tego nie uczynię nigdy, bo jako trener nigdy nie niszczył bym jakiegokolwiek zawodnika a to, co się wydarzyło pozostaje tylko w gronie reprezentacji. Zatem zostaje przy wydanym oświadczeniu. Wiem, że są różne wersje, że się spekuluje,. Niech tak zostanie. Moim zadaniem jako trenera jest chronienie zawodników - mówił.
Beenhakker stwierdził, że nie ma problemu jeśli ktoś wypije lampkę wina do obiadu czy jednego drinka. - Jednak są pewne granice i od początku wszyscy zawodnicy byli tego świadomi - mówił. Selekcjoner nie jest w stanie pojąć tego, że piłkarze grający w dobrych zagranicznych klubach, żyjący na odpowiednim poziomie i wychowani w pewnej kulturze nie potrafią bawić się bez alkoholu.
- Jestem nieco rozbawiony reakcją niektórych mediów, które piszą, że to jest polski sposób bycia. I nie mam żadnych problemów z kulturą polska, każdy może żyć tak jak uważa. Ale w drużynie narodowej i zawodowym sporcie, jeśli jest jego częścią to pewne nawyki związane z polską kultura powinien zostawić za sobą -dodał Leo.
- Każdy zawodnik jest świadom, że jeśli przyjeżdża to po to, by dać z siebie wszystko - mówił Beenhakker i stwierdził, że zadaniem reprezentanta jest godnie reprezentować kraj, zwłaszcza poza jego granicami. Zawieszeni zawodnicy tak się niestety nie zachowali.
Beenhakker poinformował prezesa Michała Listkiewicza swojej decyzji na temat zawieszenia piłkarzy już w czwartek.- Powiedziałem, że nie mam żadnego problemu z tym, że prezes może informować o tym innych swoich ludzi - mówił.
Leo powiedział, że jedynym problemem były wypowiedzi nie konsultowane z nikim Zbigniewa Koźmińskiego dla prasy. - Do tej pory zadaję sobie pytanie jako kto to uczynił?
Lewandowski: Beenhakker wiedział co robi »
Po skandalu we Lwowie: Boruc, Dudka i Majewski przepraszają »

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




