Beenhakker kompletuje sztab, Jan de Zeeuw też rwie się do pracy

PAP, tg
07.07.2008 , aktualizacja: 08.07.2008 10:09
A A A Drukuj
Fot. Kuba Atys / AG
W ciągu najbliższych dziesięciu dni Wydział Szkolenia PZPN przygotuje listę trenerów, z której Leo Beenhakker wybierze sobie najbliższych współpracowników w sztabie trenerskim reprezentacji Polski.
Polska myśl szkoleniowa, czyli jak tu pomóc Beenhakkerowi

Do pracy rwie się również dotychczasowy menedżer drużyny narodowej Jan de Zeeuw, który twierdzi, że z PZPN wiąże go umowa, a z kolei władze związku na tym stanowisku widziałyby raczej któregoś z byłych reprezentacyjnych piłkarzy.

W poniedziałek ponownie zebrał się zarząd PZPN, który kontynuował rozpoczęte w ostatni czwartek posiedzenie. Ponownie zjawił się na nim selekcjoner polskiej reprezentacji Leo Beenhakker. Holender kontynuował rozmowy o nowym sztabie szkoleniowym, gdyż z jego dotychczasowymi asystentami - Dariusz Dziekanowski, Bogusław Kaczmarek i Adam Nawałka - umowy nie zostaną przedłużone.

- Wydział Szkolenia w ciągu dziesięciu dni przedstawi trenerowi Beenhakkerowi listę trenerów, z których wybierze sobie najbliższych współpracowników. Rozmawialiśmy dziś z nim na ten temat i on przyjął to ze zrozumieniem - powiedział rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

Władze PZPN chciałyby widzieć w sztabie kadry samych Polaków. Również na stanowisku menedżera, które do tej pory zajmował Jan de Zeeuw.

Listkiewicz broni Leo

- Chcemy, by przy Beenhakkerze wychował się polski menedżer reprezentacji. Uczył się i zdobywał doświadczenie, a później przez lata służył kadrze. Chcielibyśmy też, by był to taki polski Oliver Bierhoff, czyli jak w Niemczech ktoś z byłych, szanowanych piłkarzy z międzynarodowymi doświadczeniami. Padły nawet pierwsze propozycje personalne, choćby Tomasza Rząsy czy Tomasza Iwana, którzy mogliby się porozumiewać z Holendrem w jego ojczystym języku. Jest też m.in. Andrzej Juskowiak, który ma wielkie obycie i dobre kontakty w piłkarskim świecie, jak również włada obcymi językami - wyjaśnił Koźmiński.

Według niego, dla Jana de Zeeuwa mogłaby się znaleźć jakaś funkcja w reprezentacji, ale zaprzeczył, by rodaka Beenhakkera wiązała z PZPN umowa o pracę.

- Pan de Zeeuw nie ma żadnej umowy z PZPN. To pewne - podkreślił rzecznik związku.

Inne zdanie ma ten temat sam zainteresowany. - Mam umowę z PZPN taką samą, jak Beenhakker, czyli co najmniej do końca eliminacji do mistrzostw świata w 2010 roku. Nie myślę o możliwości przerwania pracy z reprezentacją. Co więcej, cały czas działam. Już rozpoczęliśmy przygotowania do meczu z Ukrainą 20 sierpnia oraz jesiennych meczów eliminacyjnych - powiedział PAP Jan de Zeeuw.

- Rozmawialiśmy już z selekcjonerem o nowym sztabie kadry, czekamy na potwierdzenie miejsca rozegrania spotkania z Ukrainą. Odpadł Dniepropietrowsk, bo przedłuża się tam budowa stadionu, teraz najbliżej nam do Lwowa, ale ostatecznego potwierdzenia wciąż brakuje - przyznał.

Bez niego pracy nie wyobraża sobie sam Beenhakker, który w poniedziałek powiedział, że de Zeeuw pozostanie w gronie jego współpracowników.

Dla mnie to też oczywiste. Cieszą mnie słowa bossa, ale nie może być inaczej. Razem przychodziliśmy do pracy w PZPN i chcemy kontynuować to, co wspólnie zaczęliśmy - zakończył holenderski menedżer.

Ulatowski asystentem Beenhakkera?

Podziel się

  • Jan de Zeeuw rwie się do nowych transferów. asimek 07.07.08, 21:48

    Gó..arzowi Kokoszce już zawrócili w głowie. Chłopak powinien się jeszcze uczyć od Clebera i Głowackiego, ale cóz...Czy nikogo nie dziwi, że aktualny agent - menedżer jest w sztabie kadry. Do»

  • Beenhakker kompletuje sztab; wwlmarek 07.07.08, 22:11

    Leo jest bardzo twardy, że dalej brnie w to bagno. Dlaczego? Chyba 'for money'.»