Niemcy - największa tajemnica Euro?
29.06.2008
, aktualizacja: 29.06.2008 13:35
Dlaczego będąc tak słabym, można być tak silnym? - to zagadka reprezentacji Niemiec. Nie tylko na Euro 2008, ale w całej historii mistrzostw Europy
ZOBACZ TAKŻE
- Tylko w Barcelonie i Bilbao nie będzie telebimów (29-06-08, 13:41)
- Iker Casillas: Moja jedyna szansa (29-06-08, 12:44)
- Tureckie szczęście Niemców to za mało na finał (29-06-08, 12:27)
- Cesc Fabregas - on ma zastąpić David Villę (29-06-08, 12:02)
- Marcos Senna uczy kolegów historii (29-06-08, 11:47)
- Wiedeń zarobi dziś miliony euro (29-06-08, 11:45)
Tureckie szczęście Niemców to za mało na finał
Jak będzie przebiegał mecz finałowy?
Wygra piękna czy bestia?
Co myślisz o reprezentacji Niemiec? Lubisz pisać o sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Blogsport.pl!»
Niech się nikt nie oburza, nie mam zamiaru wysuwać szalonej tezy, że Niemcy nie mieli piłkarzy wybitnych. Mieli. Franz Beckenbauer zrewolucjonizował rolę obrońcy, Gerd Müller w 62 meczach kadry zdobył 68 goli, pomocnicy Gunter Netzer, Lothar Mathäus, bramkarz Sepp Maier, napastnicy Karl-Heinz Rummenigge, Jürgen Klinsmann i cała masa innych gwiazd światowej piłki pochodziła z Niemiec. Ale poza umiejętnościami jest coś, co odróżnia piłkarzy niemieckich od reszty: raz mówi się o charakterze, innym razem walce do końca albo szczęściu w momentach kluczowych. Tylko czy niezłomnego charakteru nie mają Włosi albo Argentyńczycy? Mają.
Nie wiem, czy wypada przywoływać wyświechtane już mocno zdanie spopularyzowane przez Garry'ego Linekera, że wszyscy grają, ale i tak na końcu zawsze wygrywają Niemcy. Trudno byłoby obronić tę tezę w odniesieniu do mistrzostw świata. Piłkarze Niemiec wygrali mundial trzy razy, Włosi cztery, a Brazylia pięć - nie da się więc powiedzieć, że na świecie to ci pierwsi mają monopol na sukces. Ale w mistrzostwach Europy właśnie tak jest. W dwóch pierwszych edycjach nie startowali, w debiucie przepadli w eliminacjach, aż w końcu gdy w 1972 roku wystąpili w finałach spacerkiem, sięgnęli po złoto. Odtąd mistrzostwa kontynentu z małymi przerwami zmieniły się w teatr jednego aktora. Niemcy grali w dwóch kolejnych finałach, w 1976 roku przegrywając z Czechami na karne, w 1980 roku wygrywając z Belgią 2:1 po strzale Horsta Hrubescha w ostatniej chwili. Czyli jak w środę w półfinale z Turcją.
Kiedy na Euro '96 Niemcy wydarli pazurami złoty medal, pokonując Anglię w karnych i Czechów po złotym golu, komentatorzy na Wyspach ogłosili, że oto mamy najsłabszego mistrza w całej historii zmagań o tytuł najlepszego w Europie. Czy obecna drużyna Joachima Löwa może odebrać ten pogardliwy tytuł tamtej prowadzonej przez Berti Vogtsa? Obie mają to samo motto: "Nie ma w drużynie gwiazd, to drużyna jest gwiazdą". Analogii może być jednak więcej.
Hiszpanie grają, Niemcy biegają
Na razie drużyna Löwa nie jest jeszcze mistrzem Europy, ale to może się zmienić już dziś. Niemcy znów grają w finale po pokonaniu drużyny Fatiha Terima, która w tym turnieju pokazała znacznie więcej niemieckiego charakteru niż pierwowzór. Gdy jednak przyszło do starcia dwóch tradycji, tej dawnej, że to Niemcy walczą do końca, i nowej, powstałej na tym turnieju, że w ostatniej chwili mecze wygrywa Turcja, górą była ta pierwsza. A mogło być inaczej, bo Semih Sentürk zdobył wyrównującą bramkę w 86. min. Piłkarze Niemiec z wrodzonym wdziękiem zdążyli jednak pokazać światu, że rozstrzygające momenty wciąż należą do nich.
Drużyna Löwa wygrała półfinał Euro, tymczasem jej grę krytykują nawet sami Niemcy. To prawda, że Ballack wypadł słabo, a bohater ostatniej akcji Lahm prawie tak samo. I znów cały piłkarski świat zachodzi w głowę, jak można, grając tak słabo, zajść tak wysoko? W dodatku bez dogrywek, karnych, dramatów.
Na tym właśnie polega tajemnica reprezentacji Niemiec. Ma ona umiejętności kameleona i pająka: dostosowuje swoją grę do wymogów rywala, a potem pomału zastawia swoją pułapkę. A dzielni Turcy nie wymogli na graczach Löwa nic ponad przeciętną.
Beckenbauer: Zwycięstwo wykonalne, ale trudne
Wróćmy na chwilę do końca eliminacji Euro 2008. Niemcy przegrali u siebie z Czechami 0:3. Bukmacherom nie przeszkodziło to postawić ich na czele listy faworytów turnieju finałowego. Przed mistrzami świata Włochami, przed wicemistrzami Francuzami, przed wicemistrzem Europy Portugalią z koronowanym na nowego króla futbolu Ronaldo. Tymczasem z wszystkich rankingów indywidualnych dokonań piłkarzy niemieckich można było wyciągnąć wnioski, że Löw nie dysponuje materiałem mistrzowskim. W zestawieniach najdroższych drużyn turnieju Niemcy byli na szóstym miejscu za Hiszpanią, Włochami, Francją, Portugalią, a nawet Holandią, w której tylko w ataku i na skrzydłach grają piłkarze wielkich klubów Realu, Arsenalu czy Liverpoolu. Od 2001 roku żaden piłkarz niemiecki nie wygrał Ligi Mistrzów!
Dla wszystkich było więc jasne, że Löw nie ma komfortu pracy z gwiazdami piłki. Taki status ma tylko Michael Ballack, którego na Euro 2008 najczęściej zresztą nie potwierdza.
Kiedy do Bayernu sprowadzono Włocha Lucę Toniego i Francuza Francka Ribery'ego, Lukas Podolski wylądował na ławce. A w Euro osiągnie jednak więcej.
W meczu z świetnymi technicznie Chorwatami Niemcy wyglądali chwilami na piłkarskich półanalfabetów, a jednak zaszli w tym turnieju dalej niż drużyna Slavena Bilicia. I w dodatku dla nikogo nie jest to sensacją. A przecież kluczem do awansu z grupy był dla Niemców pojedynek ostatniej szansy z 92. drużyną w rankingu FIFA. Po bramce Ballacka i beznadziejnym meczu z Austrią Löw mógł odetchnąć.
W ćwierćfinale czekał jednak rywal z innej bajki - Portugalia. Miało się na tym skończyć. Nie można było przecież, grając tak źle, pokonać urastającej do roli faworyta nr 1 drużyny Scolariego. A jednak było można. Niemcy zagrali w tych mistrzostwach jedyny dobry mecz. Choć i tym razem to nie wyśmienita postawa drużyny Löwa, ale zły dzień Portugalii rozstrzygnął o wyniku. Tyle że do tej fatalnego dnia ktoś doprowadził. Niemiecki pająk. Kiedy chwilami umiejętności nie starczało Ballack pchnął Paulo Ferreirę i strzelił.
Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał finał, ale bardzo prawdopodobne jest, że Niemcy wygrają go niezasłużenie. Swoją postawą z Turcją już wywarli presję na ostatnim rywalu: "Graliśmy słabo, a wygraliśmy. To co będzie gdy zagramy dobrze". - Wszystko jedno z kim się spotkamy, i tak zdobędziemy złote medale - mówi Lahm.
Jeśli się nie pomyli, znów będziemy mogli ogłosić, że mamy najsłabszego zwycięzcę w całej historii mistrzostw Europy.
Finał Euro: Zwycięzca strzeli dwa gole?
Jak będzie przebiegał mecz finałowy?
Wygra piękna czy bestia?
Co myślisz o reprezentacji Niemiec? Lubisz pisać o sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Blogsport.pl!»
Niech się nikt nie oburza, nie mam zamiaru wysuwać szalonej tezy, że Niemcy nie mieli piłkarzy wybitnych. Mieli. Franz Beckenbauer zrewolucjonizował rolę obrońcy, Gerd Müller w 62 meczach kadry zdobył 68 goli, pomocnicy Gunter Netzer, Lothar Mathäus, bramkarz Sepp Maier, napastnicy Karl-Heinz Rummenigge, Jürgen Klinsmann i cała masa innych gwiazd światowej piłki pochodziła z Niemiec. Ale poza umiejętnościami jest coś, co odróżnia piłkarzy niemieckich od reszty: raz mówi się o charakterze, innym razem walce do końca albo szczęściu w momentach kluczowych. Tylko czy niezłomnego charakteru nie mają Włosi albo Argentyńczycy? Mają.
Nie wiem, czy wypada przywoływać wyświechtane już mocno zdanie spopularyzowane przez Garry'ego Linekera, że wszyscy grają, ale i tak na końcu zawsze wygrywają Niemcy. Trudno byłoby obronić tę tezę w odniesieniu do mistrzostw świata. Piłkarze Niemiec wygrali mundial trzy razy, Włosi cztery, a Brazylia pięć - nie da się więc powiedzieć, że na świecie to ci pierwsi mają monopol na sukces. Ale w mistrzostwach Europy właśnie tak jest. W dwóch pierwszych edycjach nie startowali, w debiucie przepadli w eliminacjach, aż w końcu gdy w 1972 roku wystąpili w finałach spacerkiem, sięgnęli po złoto. Odtąd mistrzostwa kontynentu z małymi przerwami zmieniły się w teatr jednego aktora. Niemcy grali w dwóch kolejnych finałach, w 1976 roku przegrywając z Czechami na karne, w 1980 roku wygrywając z Belgią 2:1 po strzale Horsta Hrubescha w ostatniej chwili. Czyli jak w środę w półfinale z Turcją.
Kiedy na Euro '96 Niemcy wydarli pazurami złoty medal, pokonując Anglię w karnych i Czechów po złotym golu, komentatorzy na Wyspach ogłosili, że oto mamy najsłabszego mistrza w całej historii zmagań o tytuł najlepszego w Europie. Czy obecna drużyna Joachima Löwa może odebrać ten pogardliwy tytuł tamtej prowadzonej przez Berti Vogtsa? Obie mają to samo motto: "Nie ma w drużynie gwiazd, to drużyna jest gwiazdą". Analogii może być jednak więcej.
Hiszpanie grają, Niemcy biegają
Na razie drużyna Löwa nie jest jeszcze mistrzem Europy, ale to może się zmienić już dziś. Niemcy znów grają w finale po pokonaniu drużyny Fatiha Terima, która w tym turnieju pokazała znacznie więcej niemieckiego charakteru niż pierwowzór. Gdy jednak przyszło do starcia dwóch tradycji, tej dawnej, że to Niemcy walczą do końca, i nowej, powstałej na tym turnieju, że w ostatniej chwili mecze wygrywa Turcja, górą była ta pierwsza. A mogło być inaczej, bo Semih Sentürk zdobył wyrównującą bramkę w 86. min. Piłkarze Niemiec z wrodzonym wdziękiem zdążyli jednak pokazać światu, że rozstrzygające momenty wciąż należą do nich.
Drużyna Löwa wygrała półfinał Euro, tymczasem jej grę krytykują nawet sami Niemcy. To prawda, że Ballack wypadł słabo, a bohater ostatniej akcji Lahm prawie tak samo. I znów cały piłkarski świat zachodzi w głowę, jak można, grając tak słabo, zajść tak wysoko? W dodatku bez dogrywek, karnych, dramatów.
Na tym właśnie polega tajemnica reprezentacji Niemiec. Ma ona umiejętności kameleona i pająka: dostosowuje swoją grę do wymogów rywala, a potem pomału zastawia swoją pułapkę. A dzielni Turcy nie wymogli na graczach Löwa nic ponad przeciętną.
Beckenbauer: Zwycięstwo wykonalne, ale trudne
Wróćmy na chwilę do końca eliminacji Euro 2008. Niemcy przegrali u siebie z Czechami 0:3. Bukmacherom nie przeszkodziło to postawić ich na czele listy faworytów turnieju finałowego. Przed mistrzami świata Włochami, przed wicemistrzami Francuzami, przed wicemistrzem Europy Portugalią z koronowanym na nowego króla futbolu Ronaldo. Tymczasem z wszystkich rankingów indywidualnych dokonań piłkarzy niemieckich można było wyciągnąć wnioski, że Löw nie dysponuje materiałem mistrzowskim. W zestawieniach najdroższych drużyn turnieju Niemcy byli na szóstym miejscu za Hiszpanią, Włochami, Francją, Portugalią, a nawet Holandią, w której tylko w ataku i na skrzydłach grają piłkarze wielkich klubów Realu, Arsenalu czy Liverpoolu. Od 2001 roku żaden piłkarz niemiecki nie wygrał Ligi Mistrzów!
Dla wszystkich było więc jasne, że Löw nie ma komfortu pracy z gwiazdami piłki. Taki status ma tylko Michael Ballack, którego na Euro 2008 najczęściej zresztą nie potwierdza.
Kiedy do Bayernu sprowadzono Włocha Lucę Toniego i Francuza Francka Ribery'ego, Lukas Podolski wylądował na ławce. A w Euro osiągnie jednak więcej.
W meczu z świetnymi technicznie Chorwatami Niemcy wyglądali chwilami na piłkarskich półanalfabetów, a jednak zaszli w tym turnieju dalej niż drużyna Slavena Bilicia. I w dodatku dla nikogo nie jest to sensacją. A przecież kluczem do awansu z grupy był dla Niemców pojedynek ostatniej szansy z 92. drużyną w rankingu FIFA. Po bramce Ballacka i beznadziejnym meczu z Austrią Löw mógł odetchnąć.
W ćwierćfinale czekał jednak rywal z innej bajki - Portugalia. Miało się na tym skończyć. Nie można było przecież, grając tak źle, pokonać urastającej do roli faworyta nr 1 drużyny Scolariego. A jednak było można. Niemcy zagrali w tych mistrzostwach jedyny dobry mecz. Choć i tym razem to nie wyśmienita postawa drużyny Löwa, ale zły dzień Portugalii rozstrzygnął o wyniku. Tyle że do tej fatalnego dnia ktoś doprowadził. Niemiecki pająk. Kiedy chwilami umiejętności nie starczało Ballack pchnął Paulo Ferreirę i strzelił.
Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał finał, ale bardzo prawdopodobne jest, że Niemcy wygrają go niezasłużenie. Swoją postawą z Turcją już wywarli presję na ostatnim rywalu: "Graliśmy słabo, a wygraliśmy. To co będzie gdy zagramy dobrze". - Wszystko jedno z kim się spotkamy, i tak zdobędziemy złote medale - mówi Lahm.
Jeśli się nie pomyli, znów będziemy mogli ogłosić, że mamy najsłabszego zwycięzcę w całej historii mistrzostw Europy.
Finał Euro: Zwycięzca strzeli dwa gole?
-
Cudu nie będzie.
stix
29.06.08, 14:58
Minimum 2-0 dla Hiszpanii. Niemieccy kopacze dostaną nauczkę.»
-
Oj słabiutko Panie Dariuszu!!!
melkins
29.06.08, 15:18
Tak mało profesjonalnego tekstu nie zdarza mi się czytać tutaj za często.Rozumiem ogromną krytykę Niemców w naszym kraju wynikającą z historii i sam zanimi nie przepadam ale takiej zawiści i»
-
Niemcy - największa tajemnica Euro?
sapinek
29.06.08, 15:27
straszny belkot. Niemcy zawsze mieli swietny zespol. a pilka to gra zespolowa.a co do najslabszego mistrza to nie trzeba pamiecia daleko siegac. Grecja ?mowi to cos panu ? »

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




