Tureckie szczęście Niemców to za mało na finał
29.06.2008
, aktualizacja: 29.06.2008 12:28
Gramy w finale! Gramy jak zawsze do końca! - cieszyli się Niemcy po zwycięstwie z Turcją. Ale i media, i sami piłkarze przyznają samokrytycznie, że z taką grą nie ma co śnić o zdobyciu mistrzostwa Europy
ZOBACZ TAKŻE
- Porażka Niemców, koniec Lehmanna? (30-06-08, 11:48)
- Tylko w Barcelonie i Bilbao nie będzie telebimów (29-06-08, 13:41)
- Niemcy - największa tajemnica Euro? (29-06-08, 13:05)
- Iker Casillas: Moja jedyna szansa (29-06-08, 12:44)
Jak będzie przebiegał mecz finałowy?
Choć reprezentacja awansowała do finału mistrzostw Europy, Niemców zamartwia styl wygranej piłkarzy Joachima Löwa. - Pokonaliśmy Turków ich własną bronią - porywającym finiszem. Ale mieliśmy też po swojej stronie całe "tureckie szczęście", którym nadrobiliśmy niedostatki w grze i całą masę błędów. Bez solidnej gry, klarownego przywództwa i konsekwentnie realizowanej taktyki w finale można liczyć tylko na łaskawość fortuny. A jest ona kapryśna, o czym właśnie przekonali się Turcy - napomina niemieckich piłkarzy "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Ballack nie zagra w finale?!
Niemcy mają dwie kadry, która zagra w finale?
Hiszpanie grają, Niemcy biegają
Dziennik narzeka, że choć przeciwko drużynie Fatiha Terima wyszła dokładnie ta sama jedenastka jak przeciwko Portugalii, dynamiki, przebojowości, przemyślanych stałych fragmentów z ćwierćfinału starczyło zaledwie na dwie, trzy akcje. Były chwile, kiedy Niemcy z trudem opierali się tureckiej nawałnicy. Drużynę ratowała poprzeczka. Znamienna była akcja Tuków z drugiej połowy, której piłkarze Fatiha Terima przez dwie minuty wymienili 20 podań. W tym czasie żaden Niemiec nawet nie dotknął piłki. "Nasi piłkarze długo sprawiali wrażenie, jakby mieli więcej do stracenia, niż do wygrania. Czy to dlatego, że z Portugalią nie czuli się faworytem, a w meczu z Turcją tak, i przede wszystkim nie chcieli popełnić błędu?" - pyta "FAZ".
"Süddeutsche Zeitung" diagnozuje, że na Euro 2008 występują dwie reprezentacje Niemiec. Zawodnicy są do siebie niesamowicie podobni, noszą nawet takie same nazwiska na koszulkach, ale grają zupełnie inaczej. Jedna z nich w efektownym stylu pokonała Polskę i Portugalię, grając jak faworyt turnieju. Druga w przeraźliwie słabym stylu ledwo wymęczyła wygraną z Austrią, przegrała z Chorwacją i bardzo szczęśliwie pokonała Turcję. Trener Löw ma rację, kiedy zapowiada, że "w następnym meczu na boisko wyjdzie zupełnie inna drużyna". Problem w tym, że ani my, ani on sam nigdy nie wie, którą z dwóch drużyn pośle akurat na boisko.
Najbardziej rozczarował kapitan drużyny Michael Ballack, który w kolejnym meczu na Euro 2008 nie spełniał funkcji charyzmatycznego lidera. - Chwała Michaelowi, że wprowadził drużynę do finału, ale stało się to raczej mimo, a nie dzięki jego grze. Zwłaszcza przeciwko tak nieprzewidywalnemu przeciwnikowi jak Turcja można było oczekiwać od Ballacka zachowania, które oszczędziłoby nerwowej końcówki - podsumował mistrz Europy z 1980 roku Hansi Mueller.
Nawet Philipp Lahm - uznany za zawodnika meczu - zanim strzelił rozstrzygającą bramkę w 89. minucie, zawinił przy golu Turków i popełniał błąd za błędem. Przyznał to sam. - To chyba najważniejsza bramka w karierze. Ale też dawno nie przegrałem w jednym spotkaniu tylu pojedynków, dawno nie czułem się tak niepewnie. Cieszę się, że dostałem okazję do rehabilitacji, bo czułbym się fatalnie. W finale nie możemy pozwolić sobie na takie chwile słabości i niepewności, bo tytuł odjedzie nam daleko - przyznał obrońca Bayernu Monachium.
Loew: Hiszpani są nieobliczalni
Cesarz: Skoro gramy w finale, to ja się zamykam
Niemcy poddajcie się! A Niemcy szykują fetę...
Inni nie zgadzają się na kwestionowanie stylu drużyny, jeśli odnosi ona tak wielkie sukcesy. "I dla mnie ten zespół jest jedną wielką zagadką. Ale, do diabła, gramy w finale! Czyż nie to jest najważniejsze?" - pyta na swojej kolumnie w "Bildzie" Franz Beckenbauer.
System 4-2-3-1 nie podobał mu się jak w meczu z Portugalią. Ballack nie wiedział, gdzie się podziać, Miroslav Klose był z przodu za bardzo osamotniony. „Ale jeśli to ma nam przynieść mistrzostwo Europy, to zamykam się i nie krytykuję" - napisała legenda niemieckiego futbolu. „Czemu nie cieszyć się z bramki »bohatera ostatniej akcji « Lahma i szczęśliwego sukcesu? Przecież właśnie w taki sposób reprezentacja Niemiec zdobyła mistrzostwo Europy w 1996 r. Po to w kadrze jest tylu doradców z tamtej drużyny - Oliver Bierhoff, Andreas Koepke, Matthias Sammer - żeby grała i wygrywała w tym samym stylu. Czy jeśli zdobędziemy mistrzostwo Europy, nadal zamiast się cieszyć, będziemy sarkać na styl?" - pyta „Die Welt”.
Choć reprezentacja awansowała do finału mistrzostw Europy, Niemców zamartwia styl wygranej piłkarzy Joachima Löwa. - Pokonaliśmy Turków ich własną bronią - porywającym finiszem. Ale mieliśmy też po swojej stronie całe "tureckie szczęście", którym nadrobiliśmy niedostatki w grze i całą masę błędów. Bez solidnej gry, klarownego przywództwa i konsekwentnie realizowanej taktyki w finale można liczyć tylko na łaskawość fortuny. A jest ona kapryśna, o czym właśnie przekonali się Turcy - napomina niemieckich piłkarzy "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Ballack nie zagra w finale?!
Niemcy mają dwie kadry, która zagra w finale?
Hiszpanie grają, Niemcy biegają
Dziennik narzeka, że choć przeciwko drużynie Fatiha Terima wyszła dokładnie ta sama jedenastka jak przeciwko Portugalii, dynamiki, przebojowości, przemyślanych stałych fragmentów z ćwierćfinału starczyło zaledwie na dwie, trzy akcje. Były chwile, kiedy Niemcy z trudem opierali się tureckiej nawałnicy. Drużynę ratowała poprzeczka. Znamienna była akcja Tuków z drugiej połowy, której piłkarze Fatiha Terima przez dwie minuty wymienili 20 podań. W tym czasie żaden Niemiec nawet nie dotknął piłki. "Nasi piłkarze długo sprawiali wrażenie, jakby mieli więcej do stracenia, niż do wygrania. Czy to dlatego, że z Portugalią nie czuli się faworytem, a w meczu z Turcją tak, i przede wszystkim nie chcieli popełnić błędu?" - pyta "FAZ".
"Süddeutsche Zeitung" diagnozuje, że na Euro 2008 występują dwie reprezentacje Niemiec. Zawodnicy są do siebie niesamowicie podobni, noszą nawet takie same nazwiska na koszulkach, ale grają zupełnie inaczej. Jedna z nich w efektownym stylu pokonała Polskę i Portugalię, grając jak faworyt turnieju. Druga w przeraźliwie słabym stylu ledwo wymęczyła wygraną z Austrią, przegrała z Chorwacją i bardzo szczęśliwie pokonała Turcję. Trener Löw ma rację, kiedy zapowiada, że "w następnym meczu na boisko wyjdzie zupełnie inna drużyna". Problem w tym, że ani my, ani on sam nigdy nie wie, którą z dwóch drużyn pośle akurat na boisko.
Najbardziej rozczarował kapitan drużyny Michael Ballack, który w kolejnym meczu na Euro 2008 nie spełniał funkcji charyzmatycznego lidera. - Chwała Michaelowi, że wprowadził drużynę do finału, ale stało się to raczej mimo, a nie dzięki jego grze. Zwłaszcza przeciwko tak nieprzewidywalnemu przeciwnikowi jak Turcja można było oczekiwać od Ballacka zachowania, które oszczędziłoby nerwowej końcówki - podsumował mistrz Europy z 1980 roku Hansi Mueller.
Nawet Philipp Lahm - uznany za zawodnika meczu - zanim strzelił rozstrzygającą bramkę w 89. minucie, zawinił przy golu Turków i popełniał błąd za błędem. Przyznał to sam. - To chyba najważniejsza bramka w karierze. Ale też dawno nie przegrałem w jednym spotkaniu tylu pojedynków, dawno nie czułem się tak niepewnie. Cieszę się, że dostałem okazję do rehabilitacji, bo czułbym się fatalnie. W finale nie możemy pozwolić sobie na takie chwile słabości i niepewności, bo tytuł odjedzie nam daleko - przyznał obrońca Bayernu Monachium.
Loew: Hiszpani są nieobliczalni
Cesarz: Skoro gramy w finale, to ja się zamykam
Niemcy poddajcie się! A Niemcy szykują fetę...
Inni nie zgadzają się na kwestionowanie stylu drużyny, jeśli odnosi ona tak wielkie sukcesy. "I dla mnie ten zespół jest jedną wielką zagadką. Ale, do diabła, gramy w finale! Czyż nie to jest najważniejsze?" - pyta na swojej kolumnie w "Bildzie" Franz Beckenbauer.
System 4-2-3-1 nie podobał mu się jak w meczu z Portugalią. Ballack nie wiedział, gdzie się podziać, Miroslav Klose był z przodu za bardzo osamotniony. „Ale jeśli to ma nam przynieść mistrzostwo Europy, to zamykam się i nie krytykuję" - napisała legenda niemieckiego futbolu. „Czemu nie cieszyć się z bramki »bohatera ostatniej akcji « Lahma i szczęśliwego sukcesu? Przecież właśnie w taki sposób reprezentacja Niemiec zdobyła mistrzostwo Europy w 1996 r. Po to w kadrze jest tylu doradców z tamtej drużyny - Oliver Bierhoff, Andreas Koepke, Matthias Sammer - żeby grała i wygrywała w tym samym stylu. Czy jeśli zdobędziemy mistrzostwo Europy, nadal zamiast się cieszyć, będziemy sarkać na styl?" - pyta „Die Welt”.

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja



