Oceniamy finalistów - Mali Hiszpanie górą, ale Niemcy to Niemcy

Rafał Stec, Wiedeń
29.06.2008 , aktualizacja: 29.06.2008 13:40
A A A Drukuj
Bastian Schweinsteiger w starciu z Mehmetem Aurelio Fot. Murad Sezer AP Bastian Schweinsteiger w starciu z Mehmetem Aurelio
Przed finałem Euro 2008 przypomina się największy paradoks futbolu: Hiszpanie mogą mieć lepszych piłkarzy od Niemców w każdej części boiska, a mimo wszystko nie sposób uznać, że są w finale faworytami
SERWISY
Wygra piękna czy bestia?

Hiszpanie grają, Niemcy biegają

Bramkarze

Casillas: Niemcy mocni i bez Ballacka

Niewiarygodne, ale 27-letni Iker Casillas dobrnął co najwyżej do półmetka kariery, a już w niedzielę jego dorobek - jeśli trofea kolekcjonowane w Realu Madryt uzupełni o złoto reprezentacyjne - może dać mu prawo do ubiegania się o tytuł bramkarza nad bramkarzami w historii hiszpańskiej piłki. Na Euro wpadł w okoliczności dla niego niezwykłe - w lidze był najbardziej zapracowanym golkiperem sezonu (licząc i obronione strzały, i w ogóle wszelkie ważne interwencje), teraz przed kanonadą chronią go pilni obrońcy. W roli człowieka, który musi zachować pełną koncentrację jeden-dwa razy w meczu, też czuje się świetnie. Na upartego da mu się wytknąć, że w spotkaniu ze Szwecją miał szansę zatrzymać Ibrahimovicia, ale w fazie pucharowej jest już bramkarzem bez skazy, w ćwierćfinale wygrał nawet pojedynek na karne z włoskim gigantem Buffonem. Nigdy się nie waha, emanuje pewnością siebie, przenosi ją na kolegów. Kapitan pełną gębą. A przysięga, że z absolutnego topu nie planuje zejść co najmniej do 2017 roku.

Blisko 39-letni Jens Lehmann komfortu drużynie nie gwarantuje, wciąż się stresuje i wygląda jak przeczucie nieszczęścia. Zamiast coś od siebie dawać, wkłada całą energię w unikanie wpadek i jako takie dotrwanie do ostatniego gwizdka. Boi się dośrodkowań, piąstkuje bez przekonania i namysłu nad kierunkiem, który warto nadać wybijanej piłce.

Dopiero gdyby doszło do nierozstrzygniętej dogrywki i rzutów karnych, zyskałby nad Casillasem pewną przewagę - Niemcy dysponują najbogatszą w świecie bazą zarejestrowanych "jedenastek", golkipera zawsze wspierają listą precyzyjnych wskazówek o zwyczajach strzelających.

Mimo to między słupkami zdecydowaną przewagę mają Hiszpanie.

Obrona

Hiszpańskie media: Jesteśmy najlepsi!

Dzięki niej Casillasowi wystarczyło obronić zaledwie osiem strzałów, by doprowadzić zespół do finału. Jedynie na grecką bramkę - biorąc pod uwagę wszystkich uczestników turnieju! - rywale uderzali rzadziej, choć Hiszpanie zagrali już przecież pięć meczów. Obaj stoperzy mają za sobą słabiutki sezon klubowy, obaj złapali drugi oddech na Euro 2008. Nigdy nietracącym koncentracji przywódcą jest Carles Puyol, który zdaje się - co na początku lata niezwykłe - w znakomitej formie fizycznej i znakomicie wyprowadza piłkę do ataku, nigdy nie uciekając się do bezmyślnych kopnięć daleko w przód, byle przepchnąć ją w pobliże pola karnego przeciwnika. Jego partner ze środka Carlos Marchena błędy niekiedy popełnia, ale potem nie traci głowy i zazwyczaj ratuje sytuację.

Jeśli jednak cokolwiek wypominać Marchenie, to co powiedzieć o niemieckich stoperach? Dwumetrowy Per Mertesacker nie wie, co robić z piłką sunącą po trawie, i nie wie, co robić z piłką frunącą w powietrzu. W półfinale właściwie wyłącznie się mylił, a jego partner Christoph Metzelder wypadł tylko ciut lepiej, zachowując szansę na jedno indywidualne wyróżnienie - dla najwolniejszego obrońcy mistrzostw. Niemcy wciąż słono płacą za opieranie defensywy na wrośniętych w murawę wieżowcach - czyste konto zachowali tylko w meczach z najsłabszymi w turnieju Polakami i Austriakami, w meczach z Chorwacją, Portugalią i Turcją zawsze tracili po dwa gole. Aż trudno uwierzyć, że od lat nie umieją wyszukać do centrum obrony ludzi z większą klasą. Michał Żewłakow byłby u nich gwiazdą.

Boczni obrońcy Joan Capdevila i Arne Friedrich to chyba najmniej rzucający się w oczy piłkarze obu drużyn - świadomi swoich ograniczeń, unikający ryzyka, ratujący się rozwagą i skupieniem. Różnica polega na tym, że Friedrich cierpi, gdy obok niego panoszy się szybki skrzydłowy, co w finale fundamentalnego znaczenia mieć jednak nie powinno - Hiszpanie takiego nie mają.

Fascynujące starcie czeka nas za to na drugiej flance. Philip Lahm wznieca tajfun w ofensywie, ale pod jego bramką w ruch wirowy wokół własnej osi wprowadzali go nawet nie najwybitniejsi Turcy Kazim Kazim oraz Sabri. Naprzeciw niego stanie Sergio Ramos, który zwierza się - on, obrońca! - że w futbolu nęci go przede wszystkim strzelanie goli. W półfinale trener dał mu pełną wolność i Hiszpan wreszcie wypadł świetnie, przyduszając do własnego pola karnego Żirkowa, dotąd co mecz oddychającego pełną piersią na całej długości boiska. Czy uda się odepchnąć od własnej połowy Lahma?

Przewaga Hiszpanów.

Pomoc

Ballack nie zagra w finale!?

Tutaj szykuje się drugie specjalnie intrygujące starcie. Jedynym piłkarzem w hiszpańskiej kadrze niezbędnym i niezastąpionym stał się Marcos Senna, zawsze z sensem przesuwający się na przedmurzu defensywy, ze wspaniałą intuicją rozbrajający co drugie natarcie przeciwnika. Ewentualnie znacząco je opóźnia lub zakłóca. Bez niego ludzie Aragonesa odpadliby w poprzedniej rundzie - byliby wrażliwi na ciosy, którym dziś naturalizowany Brazylijczyk zapobiega, zanim zostaną wyprowadzone. Trener wypełnił Senną lukę rujnującą ambitne plany poprzednim selekcjonerom, bo klasyczny hiszpański defensywny pomocnik zazwyczaj niczym nie różnił się od ofensywnego. Znacie tę sztancę: mikry dreptuś z wizją, ale bez twardości, siły, hardości i zapału do precyzyjnie wymierzonych wślizgów, by czasem przerwać atak rywala już na środku boiska. Senna skleił drużynę, stał się punktem ciężkości gwarantującym jej równowagę.

Teraz być może stanie przed ostatecznym sprawdzianem, czyli nienasyconym Michaelem Ballackiem, którego napędzają frustrujące wspomnienia przegranych półfinałów i finałów mundiali oraz Ligi Mistrzów. Niemiec strzelał gole, a także inspirował drużynę od początku turnieju, by w meczu z Turcją znienacka zgasnąć. W walce z tłumem portugalskich gwiazd był monstrum, kilka dni później zrobił się malutki i przyćmili go mniej uznani Mehmet Aurelio i Hamit Altintop. Teraz zmaga się z kontuzją łydki i jego występ w finale jest niepewny.

Ballack wciąż pozostaje pretendentem do tytułu głównego bohatera Euro 2008, choć w poprzednim meczu jego marzenia ocalili Bastian Schweinsteiger oraz Thomas Hitzlsperger, którzy wraz z Torstenem Fringsem będą mieli miażdżącą przewagę siły nad kwartetem hiszpańskich krasnali - Xavim, Iniestą, Davidem Silvą oraz Ceskiem Fabregasem (odpowiednio: 170, 170, 170 i 176 cm wzrostu). Rywale będą chcieli sprowadzić ich do swoich rozmiarów dzięki szybkiej wymianie piłki, technicznemu zaawansowaniu, bogatszej wyobraźni, szukaniu zaskakujących rozwiązań.

Podziel się