Wzrokiem za piłkarzem: Jak Arszawin świat zdobywa

Adam Romański
23.06.2008 , aktualizacja: 23.06.2008 07:12
A A A Drukuj
Andriej Arszawin i Dmitrij Torbinski Fot. Sergey Ponomarev AP Andriej Arszawin i Dmitrij Torbinski
Czy uwierzycie, że Rafael van der Vaart jest o dwa lata młodszy od Andrieja Arszawina? Porównując dwóch ofensywnych pomocników (czy też cofniętych napastników) reprezentacji Holandii i Rosji podczas meczu ćwierćfinałowego warto o tym pamiętać. To nie jest tak, że młody utalentowany Rosjanin próbuje dorównać wiekowemu Holendrowi. To po prostu była walka dwóch ogranych już piłkarzy, z których jeden dopiero zdobywa świat, a drugi już grał w wielkich imprezach. Podobieństw jest zresztą więcej, jak choćby niski wzrost (Rosjanin 172 cm, Holender 175).
Nie zgadzasz się? Lepiej znasz się na sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Sportblogu!»

Van der Vaart w sobotnim meczu był bardzo często przy piłce. Niewątpliwie próbował grać do przodu (24 razy w ten sposób zagrywał piłkę, a tylko 5 razy do tyłu). Jak na ofensywnego pomocnika byłaby to statystyka niesłychana, ale sporo z tego typu akcji odbyło się jednak w końcowych fragmentach meczu, kiedy van der Vaart grał na pozycji defensywnego pomocnika. Holender wykonywał też wszystkie (niemal) rzuty wolne swojego zespołu. Niewiele jednak z tego wynikało - tylko dwa z tych 29 podań prowadziło do strzałów kolegów. Van der Vaart stracił 12 piłek w tym meczu, był faulowany pięć razy, sam faulował aż trzykrotnie, a jeszcze dodatkowo zarobił żółtą kartkę za kłótnie z sędzią.

Arszawin był znacznie rzadziej przy piłce. 13 podań celnych do przodu i 11 do tyłu to niewiele, zwłaszcza przy 14 stratach. (Stosunek podań do przodu i do tyłu obu piłkarzy jest zresztą porażający, kiedy wspomnieć osiągnięcia polskich piłkarzy grających na tej samej pozycji). Rosjanin potrafił częściej niż rywal z Holandii zdobywać teren długo biegnąc z piłką, także mijając rywali, oraz dokładniej dośrodkowywał. Miał aż 4 podania kluczowe, z czego jedno zmieniło się w asystę przy trzeciej bramce. Miał zresztą udział także przy pierwszym golu, kiedy podał na skrzydło do Siergieja Siemaka, który dośrodkował do Romana Pawliuczenki. No i strzelił gola, zresztą po sprytnym wykorzystaniu wyrzutu z autu, czego van der Vaartowi uczynić się nie udało, mimo że obaj mieli taką samą liczbę strzałów (5) i strzałów celnych (3).

Spora różnica była bowiem w tym, w jakich warunkach operowali obaj piłkarze. Arszawin często miał przed sobą wielkie, puste niczym akermańskie stepy, przestrzenie, po których przebiegał tylko od czasu do czasu Pawliuczenko. Dlatego też przebiegł o wiele więcej kilometrów niż Holender. Tymczasem van der Vaart często musiał grać krótkimi podaniami, przeciwko wielu rywalom i do wielu kolegów, a w drugiej połowie - nie da się tego inaczej nazwać - sporo gry zabrał mu aktywny i chętny do gry pod siebie Wesley Sneijder.

Liczby zresztą nie oddają wszystkiego, jak zawsze. Nawet będąc świetnym piłkarzem w doskonałej formie trzeba mieć trochę szczęścia. Tak jak Arszawin, który wygrał mecz dwiema akcjami w końcówce - podaniem do Torbinskiego i bramką. Tylko że przy obu Edwina van der Sara zmyliły rykoszety, bo piłka odbiła się od nóg holenderskich obrońców



Statystyki w meczu Rosja - Holandia (3:1)

Arszawin van der Vaart

13podania celne do przodu24
11podania celne do przodu (połowa ataku)18
11podania celne do tyłu5
10podania celne do tyłu (połowa ataku)4
4podania kluczowe2
14straty piłki12
2/2dośrodkowania udane/nieudane1/4
2udane dryblingi1
5strzały5
3strzały celne3
2strzały niecelne1
0strzały zablokowane1
1faule3
6faulowany5
Nie zgadzasz się? Lepiej znasz się na sporcie? Załóż sportowego bloga, bloguj na Sportblogu!»

Podziel się