Iker Casillas: Moja jedyna szansa
29.06.2008
, aktualizacja: 29.06.2008 16:33
- Hiszpan w finale wielkiej imprezy gra co 24 lata, czyli raz w życiu. Dla mnie będzie to niedzielny mecz z Niemcami. Nie chcę, by ktoś mi kiedyś zarzucił, że dobry byłem tylko w Realu - mówi kapitan Hiszpanów
ZOBACZ TAKŻE
- Cudowne uzdrowienie Ballacka? Jednak zagra w finale? (29-06-08, 17:58)
- Tylko w Barcelonie i Bilbao nie będzie telebimów (29-06-08, 13:41)
- Niemcy - największa tajemnica Euro? (29-06-08, 13:05)
- Tureckie szczęście Niemców to za mało na finał (29-06-08, 12:27)
- Cesc Fabregas - on ma zastąpić David Villę (29-06-08, 12:02)
- Marcos Senna uczy kolegów historii (29-06-08, 11:47)
- Wiedeń zarobi dziś miliony euro (29-06-08, 11:45)
- Lekarstwo na niemieckie muskuły (29-06-08, 11:22)
Lekarstwo na niemieckie muskuły
Oceniamy finalistów: Hiszpanie górą, ale...
Dariusz Wołowski: Finały nie są z reguły wielkimi widowiskami. Niemcy nie muszą grać dobrze, by wygrać. Hiszpania musi...
Iker Casillas: Niemcy są od nas silniejsi fizycznie. Na szczęście piłka to nie boks. Siła jest ważna, ale koniec końców liczy się też, jak kto gra w piłkę. Mam nadzieję, że niedzielny finał rozstrzygną umiejętności. Ale wiemy doskonale, że czeka nas pojedynek z wielkim rywalem. I masa harówki.
Jesteście gotowi zostawić płuca na boisku?
- Ćwierćfinał z Włochami był dla nas ostrym sprawdzianem wytrzymałości. Nie pękliśmy. W ataku gramy świetnie, ale też bardzo solidnie w tyłach. Marcos Senna odwala kawał roboty, Marchena i Puyol dopuszczają rywala do strzału bardzo rzadko. Są powody do optymizmu. Gramy dobrze i mądrze. Dlatego w finale nie stoimy na pozycji straconej. Historia przemawia za Niemcami, ale to nie historia będzie strzelać bramki tylko my lub oni.
Zagracie bez najlepszego strzelca Davida Villi. Jak wielka to strata?
- Mnie już nie chodzi o to, ile David dawał drużynie, bo ma go kto zastąpić. Wejście Fabregasa w meczu z Rosjanami było bardzo dobre. Ale żal mi Villi także z innego powodu. To kolega, który tyle zrobił dla drużyny i teraz w najważniejszym meczu będzie bezsilnie siedział na ławce. Tyle co mogliśmy zrobić dla Davida, to nie dać strzelić bramki Pawluczence, żeby nie dogonił go w klasyfikacji najskuteczniejszych. Może Villa będzie królem strzelców turnieju.
Czym dla pana będzie gra w finale?
- Spełnieniem marzeń. Na mundialu w Niemczech przeżyliśmy wielkie rozczarowanie, odpadając już w 1/8 finału. Na Euro 2008 naszym celem był finał. Można sobie więc wyobrazić, co się działo w naszej szatni, jaka była radość i duma, gdy pokonaliśmy Rosjan. Nie był to cel prosty do osiągnięcia, bo reprezentacja Hiszpanii od lat nie mogła się przebić przez ćwierćfinał mistrzowskich imprez. Trzeba było pokonać tą barierę również z punktu widzenia psychicznego. Ale ponieważ cel już został osiągnięty, daliśmy tyle radości i satysfakcji kibicom, którzy w ostatnich latach wycierpieli z nami dużo, to z Niemcami zagramy bez presji. Będziemy smakować każdą chwilę tego niezwykłego meczu.
Był pan bohaterem ćwierćfinału z Włochami, broniąc karne.
- Bohaterem to może będę, kiedy pokonamy Niemców. Na razie dokonaliśmy czegoś wielkiego, ale jeszcze nie historycznego.
Jak zagracie? Może trzeba trochę zmienić taktykę, nie grać tak frontalnego ataku.
- Niech pan pamięta, że mamy swój styl. Byliśmy mu wierni, gdy przegrywaliśmy, to co dopiero kiedy wygrywamy. Nasza gra zaprowadziła nas do finału i nie mamy zamiaru się jej wyrzec. Hiszpania gra po hiszpańsku, niemcy po niemiecku. Tak było, jest i będzie. Oczywiście nie znaczy to, że zagramy bezmyślnie. Popatrzcie na nasz każdy mecz, trener zawsze wprowadzał zmiany w zależności od rywala i to się sprawdzało. Przy Marchenie i Puyolu nie pograł Luca Toni, przy Ramosie Arszawin nie dał rady. Mamy swoje atuty i mamy zamiar je potwierdzić, a nie wyrzekać się ich i to przed najważniejszym meczem w życiu.
Wygracie z Niemcami?
- Sukces już osiągnęliśmy, jeśli przegramy, kibice nas rozgrzeszą. Z punktu widzenia teraźniejszości zrobiliśmy już bardzo dużo, z punktu widzenia historii jeszcze bardzo niewiele. Za kilkanaście lat z Euro 2008 będzie się pamiętało wyłącznie zwycięzcę. Zrobimy wszystko, by to była Hiszpania. Miejsce w historii piłki zapewniają tylko wygrane finały.
Oceniamy finalistów: Hiszpanie górą, ale...
Dariusz Wołowski: Finały nie są z reguły wielkimi widowiskami. Niemcy nie muszą grać dobrze, by wygrać. Hiszpania musi...
Iker Casillas: Niemcy są od nas silniejsi fizycznie. Na szczęście piłka to nie boks. Siła jest ważna, ale koniec końców liczy się też, jak kto gra w piłkę. Mam nadzieję, że niedzielny finał rozstrzygną umiejętności. Ale wiemy doskonale, że czeka nas pojedynek z wielkim rywalem. I masa harówki.
Jesteście gotowi zostawić płuca na boisku?
- Ćwierćfinał z Włochami był dla nas ostrym sprawdzianem wytrzymałości. Nie pękliśmy. W ataku gramy świetnie, ale też bardzo solidnie w tyłach. Marcos Senna odwala kawał roboty, Marchena i Puyol dopuszczają rywala do strzału bardzo rzadko. Są powody do optymizmu. Gramy dobrze i mądrze. Dlatego w finale nie stoimy na pozycji straconej. Historia przemawia za Niemcami, ale to nie historia będzie strzelać bramki tylko my lub oni.
Zagracie bez najlepszego strzelca Davida Villi. Jak wielka to strata?
- Mnie już nie chodzi o to, ile David dawał drużynie, bo ma go kto zastąpić. Wejście Fabregasa w meczu z Rosjanami było bardzo dobre. Ale żal mi Villi także z innego powodu. To kolega, który tyle zrobił dla drużyny i teraz w najważniejszym meczu będzie bezsilnie siedział na ławce. Tyle co mogliśmy zrobić dla Davida, to nie dać strzelić bramki Pawluczence, żeby nie dogonił go w klasyfikacji najskuteczniejszych. Może Villa będzie królem strzelców turnieju.
Czym dla pana będzie gra w finale?
- Spełnieniem marzeń. Na mundialu w Niemczech przeżyliśmy wielkie rozczarowanie, odpadając już w 1/8 finału. Na Euro 2008 naszym celem był finał. Można sobie więc wyobrazić, co się działo w naszej szatni, jaka była radość i duma, gdy pokonaliśmy Rosjan. Nie był to cel prosty do osiągnięcia, bo reprezentacja Hiszpanii od lat nie mogła się przebić przez ćwierćfinał mistrzowskich imprez. Trzeba było pokonać tą barierę również z punktu widzenia psychicznego. Ale ponieważ cel już został osiągnięty, daliśmy tyle radości i satysfakcji kibicom, którzy w ostatnich latach wycierpieli z nami dużo, to z Niemcami zagramy bez presji. Będziemy smakować każdą chwilę tego niezwykłego meczu.
Był pan bohaterem ćwierćfinału z Włochami, broniąc karne.
- Bohaterem to może będę, kiedy pokonamy Niemców. Na razie dokonaliśmy czegoś wielkiego, ale jeszcze nie historycznego.
Jak zagracie? Może trzeba trochę zmienić taktykę, nie grać tak frontalnego ataku.
- Niech pan pamięta, że mamy swój styl. Byliśmy mu wierni, gdy przegrywaliśmy, to co dopiero kiedy wygrywamy. Nasza gra zaprowadziła nas do finału i nie mamy zamiaru się jej wyrzec. Hiszpania gra po hiszpańsku, niemcy po niemiecku. Tak było, jest i będzie. Oczywiście nie znaczy to, że zagramy bezmyślnie. Popatrzcie na nasz każdy mecz, trener zawsze wprowadzał zmiany w zależności od rywala i to się sprawdzało. Przy Marchenie i Puyolu nie pograł Luca Toni, przy Ramosie Arszawin nie dał rady. Mamy swoje atuty i mamy zamiar je potwierdzić, a nie wyrzekać się ich i to przed najważniejszym meczem w życiu.
Wygracie z Niemcami?
- Sukces już osiągnęliśmy, jeśli przegramy, kibice nas rozgrzeszą. Z punktu widzenia teraźniejszości zrobiliśmy już bardzo dużo, z punktu widzenia historii jeszcze bardzo niewiele. Za kilkanaście lat z Euro 2008 będzie się pamiętało wyłącznie zwycięzcę. Zrobimy wszystko, by to była Hiszpania. Miejsce w historii piłki zapewniają tylko wygrane finały.

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja



