Hiszpania - Rosja: Aragones gra bez Fabregasa

Dariusz Wołowski
09.06.2008 , aktualizacja: 09.06.2008 23:36
A A A Drukuj
Cesc Fabregas, szczęśliwy strzelec bramki dla Arsenalu Fot. MATT DUNHAM AP Cesc Fabregas, szczęśliwy strzelec bramki dla Arsenalu
Czy jest na świecie drużyna, w której nie znalazłby miejsca Cesc Fabregas? Tak, reprezentacja Hiszpanii. We wtorek jeden z faworytów debiutuje na Euro 2008 meczem z Rosją. I jak zwykle rola faworyta przeraża go.
O młodego geniusza z Arsenalu biją się kluby całej Europy. Prezes Realu Madryt Ramon Calderon uczynił z niego jedną z obietnic wyborczych, Barcelona marzy, by odbić go z Londynu. Bezskutecznie. Tylko Luis Aragones o Cescu marzyć nie musi, bo defensywnym pomocnikiem na mecz z Rosjanami ma być Marcos Senna z Villarrealu. 56 proc. czytelników dziennika "Marca" uważa to za błąd, ale trener jest przekonany, że Cesc i Xavi nie bardzo mogą grać razem. A, że miejsce pomocnika Barcelony jest bezdyskusyjne, Cesc wyląduje na ławce. Zwłaszcza że niedawno wyleczył uraz.

W swoim ostatnim turnieju w roli selekcjonera Hiszpanii Aragones chce zerwać z opinią trenera, który przede wszystkim nie przeszkadza piłkarzom. Podjął właśnie decyzję, że z ustawienia 4-5-1, którym drużyna gra najczęściej, przestawi ją na 4-4-2, by w ataku David Villa mógł biegać obok Fernando Torresa. Siła rażenia jest gigantyczna: dwóch ludzi szybkich, genialnych i skutecznych. Ale jeśli Aragones będzie grał z dwoma napastnikami, tym mniej zrozumiałe jest, dlaczego zostawił w domu Raula Gonzaleza. Przecież pominął go w kadrze na Euro podobno dlatego, że Raul i tak byłby w ataku dopiero numerem 3 lub 4 - bez szans na poważny udział w mistrzostwach. Jeśli po tylu kontrowersyjnych decyzjach Aragones wróci z drużyną na tarczy, awantura w Hiszpanii będzie murowana.

Na razie ma jednak wszelkie dane, by odnieść sukces. Zabrał na Euro grupę piłkarzy wybitnych, a wymagania nie są wygórowane. Po latach klęsk w wielkich turniejach już półfinał okrzyknięto by sukcesem. Tyle że w ćwierćfinale trzeba będzie pokonać Włochów, Francuzów, Holendrów lub Rumunów. Obu finalistów ostatniego mundialu Hiszpanie ograli niedawno w meczach towarzyskich, ale to nie mogło przełamać ich kompleksów na mistrzowskich turniejach. Włochy wyeliminowały Hiszpanów w ćwierćfinale MŚ '94, Francuzi robią to regularnie: w 1/8 finału niemieckiego mundialu i w ćwierćfinale Euro 2000.

By zmierzyć się z potęgami, drużyna Aragonesa musi na razie pokonać Rosjan. Mój kolega z "Marki" mówi, że byłby znacznie spokojniejszy, gdyby na czele jego rodaków stał Guus Hiddink. Tyle że Hiddink prowadzi Rosjan. Holender oparł swoją drużynę na piłkarzach Zenitu (Małafiejew, Żirianow, Aniukow, Żirkow, Arszawin i Pogrebniak), którzy pod wodzą jego rodaka Dicka Advocaata wygrali właśnie Puchar UEFA. Na pocieszenie hiszpański "Don Balon" przypomina jednak natychmiast, że tylko dwa razy w historii zdobywcy tego trofeum i mistrzostwa Europy w jednym roku pochodzili z tego samego kraju. W obu przypadkach (sezon 1979/80 i 1995/96) byli to Niemcy.

Rosjanie są skazani na porażkę, ale gdyby jakimś cudem jej uniknęli, nikt nie byłby chyba zszokowany. Hiszpanie zawsze stawiani są w gronie faworytów po to chyba, by było kogo z tej listy skreślić. - A co myśmy takiego ostatnio osiągnęli, żeby umieszczać nas wśród kandydatów do medali? - pytał jeden z poprzedników Aragonesa José Camacho. Faktycznie nic.

Rosjanie o tym wiedzą. W poniedziałek Żirianow powiedział, że choć Hiszpanie to dobra drużyna, on wielkich gwiazd w niej nie widzi, bo dla niego jest nią tylko Raul. A gdy zapytano go o Torresa odrzekł, że "to dobry napastnik, ale nic więcej". Rosjanie grają bez Arszawina (kartki) i Pogrebniaka (kontuzja), więc Żirianow zamiast gadać, będzie musiał wziąć ciężar gry w ofensywie na siebie. Hiszpanie i tak się obawiają.

Słuchając relacji kolegów z prasy hiszpańskiej, ich piłkarze na każdej konferencji prasowej powtarzają jedno: "Nie jesteśmy faworytami, nawet meczu z Rosją". Choć z drugiej strony Torres dodaje, że nie ma na tym Euro drużyny, która by tak bardzo pragnęła sukcesu. Hiddink chce wyprowadzić z równowagi graczy Aragonesa, bo powtarza: - Hiszpania nie jest faworytem, tylko wielkim faworytem.

Złośliwi przygotowali się już nawet na wypadek dobrego wyniku z Rosjanami. Przypominają Hiszpanom mundial w Niemczech. W pierwszym meczu pobili Ukrainę 4:0, a potem Ukraińcy zaszli dalej niż drużyna Aragonesa. To raczej dobra wróżba dla Rosjan.

Podziel się