O 20.45 mecz Grecja - Rosja: Jak przechytrzyć Greka
14.06.2008
, aktualizacja: 14.06.2008 13:26
Mistrzowie Europy Grecy mają Rosjan zaatakować? Łatwiej byłoby ich namówić, by na własnych plecach zanieśli Akropol na Syberię. Dzisiaj gra o życie najbardziej nielubiana drużyna turnieju
To ku...wsko bolesne, że tak się potoczyło
Piłkarze trenera Otto Rehhagela przyjechali do Szwajcarii z jednym celem: by reszta kontynentu zaczęła ich szanować. Costas Katsouranis zauważył przytomnie przed pierwszym meczem, że trudno im będzie obronić tytuł, ale ich przypadek istotnie jest paradoksalny. Nikomu - od fachowców po bukmacherów - do głowy nie przyszło umieszczać ich w gronie faworytów, choć Grecy: awansowali od poprzedniego Euro z 61. na 10. miejsce w rankingu FIFA; wygrali eliminacje w imponującym stylu, zdobywając najwięcej punktów spośród wszystkich finalistów; jeszcze tej wiosny pokonali w wyjazdowym sparingu wicemistrzów kontynentu Portugalczyków. Gdyby przeglądać jedynie suche fakty, wyglądaliby na drużynę bardzo mocną. Zresztą niemiecki selekcjoner też w kółko powtarzał, że jego drużyna się rozwinęła, zyskała zdolność zmieniania stylu gry i zaskakiwania przeciwnika.
Inauguracja ze Szwecją, przegrana 0:2, dowiodła, że to świat miał rację. I nie chodzi nawet o wynik, lecz przebieg meczu. Grecy byli kompletnie niezainteresowani sprawdzeniem się z rywalem, kto lepiej gra w piłkę, wyłącznie paraliżowali jego poczynania. Wymieniając podania pod własnym polem karnym, przedłużali boiskowe nicsięniedzianie. A kiedy Zlatan Ibrahimović strzelił im wspaniałego gola, okazali się kompletnie bezradni - ani do wyrządzenia Szwedom krzywdy, ani do reakcji na niepomyślny zwrot i przejęcie inicjatywy.
Trenerze, zaryzykuj!
Mistrzowie przegrali, by dzień później wysłuchiwać dobrze im znanych kpin, że wciąż uczą młodzież historii futbolu, promując archaiczny i prymitywny styl z lat 70. Europa odetchnęła z ulgą, wizja kolejnych greckich sukcesów wyraźnie się oddaliła.
Rehhagela skrytykowano nawet w kraju, choć statusu nietykalnego bohatera narodowego tam nie stracił, wielu uważa nawet, że wolno mu wszystko, że po zdobyciu złota na Euro 2004, które "się już nigdy nie powtórzy", niemoralnym byłoby kiedykolwiek odebrać mu posadę. Dopóki sam nie odejdzie, powinien pracować.
Porażka ze Szwecją sprowokowała jednak te same refleksje u wszystkich: byłych i obecnych piłkarzy reprezentacji, prasy i selekcjonera. - Nasz trener myśli tylko o remisie, jeśli tracimy gola, cały jego plan bierze w łeb. Tak nie może być - mówi Vasillis Tsiartas, emerytowany mistrz Europy. - Jesteśmy na boisku przerażeni, wciąż się wahamy - to już obrońca Yannis Goumas. - Jeśli zagramy tak jeszcze raz, nie ma sensu gadać o awansie do ćwierćfinału - wtóruje im Yiannis Amanatidis. Prasa też wznosi błagalne: "Trenerze, zaryzykuj".
Rehhagel bronił swoich wyborów i wyrzucał piłkarzom brak determinacji, ale taktykę zamierza zmienić - na bardziej współczesną, z czterema obrońcami i dwoma skrzydłowymi wspierającymi środkowego napastnika.
Guus Hiddink po klęsce Rosjan z Hiszpanią 1:4 też swoich piłkarzy nie głaskał i nie pocieszał. Oświadczył, że zagrali z dziecięcą naiwnością i dali się przechytrzyć zbyt łatwo, ułatwiając rywalom zadanie ("sięgnęliśmy do kieszeni i wręczyliśmy im nasze portfele"). Zagrali odwrotnie niż Grecy, zapraszając szybkich i fantastycznych technicznie przeciwników do kontrataków. Hiddink wytłumaczył to ich młodym wiekiem i niedoświadczeniem, które nie pozwalają mu przesadnie manipulować składem. - Nie mogę za dużo mieszać, nie poradziliby sobie z tym. Poza tym nie mam kadry 23 graczy na podobnym poziomie - stwierdził.
I tak eufemizował, bo np. atak kompletnie mu się rozpadł. Pawłowi Pogrebniakowi Euro odebrała kontuzja kolana, Andriej Arszawin musi odcierpieć jeszcze jeden mecz dyskwalifikacji, a teraz mięsień uda naciągnął Roman Pawluczenko, który strzelił jedynego gola Hiszpanii. On jednak pewnie zagra nawet na wpół chory, bo Hiddink nie ma alternatywy - zwłaszcza że nie dowierza bezkompromisowym deklaracjom rywali i spodziewa się nieruchomego muru obronnego przed ich polem karnym.
Rosjan luz wpędził w szok
Teraz holenderski selekcjoner dużo rozmawia z piłkarzami, przestrzegając ich przed pułapkami, jakie będą chcieli na nich zastawić Grecy. - Osobiście sądzę, że mistrzem Europy wypadałoby wykazywać więcej inicjatywy w grze, ale okej, mają prawo do wszystkiego, my musimy sobie z nimi poradzić - mówi. - Trzeba ich wziąć sprytem.
Od takich łamigłówek jest Holender wybitnym specjalistą. Na wielkich turniejach zawsze wychodził z grupy, z Koreą Płd. i Australią osiągając bezprecedensowe sukcesy - pierwszą doprowadził do półfinału, a drugą do 1/8 finału mistrzostw świata. Rosjanie szybko jednak przestali wierzyć w jego nieomylność - krytykują jego drużynę za fatalną defensywę, uważają go za szczęściarza, któremu awansować na Euro 2008 pomogli Chorwaci (wygrali na Wembley z Anglią), a po ostatnich niepowodzeniach piłkarzom przestał nawet gratulować, co wcześniej miał w zwyczaju, Władimir Putin. Tymczasem futbolowe ambicje naszych wschodnich sąsiadów szaleńczo urosły, zainspirowane zdobyciem Pucharu UEFA przez Zenit Sankt Petersburg.
I Hiddink się nie poddaje, chce ich zadowolić. Słynie z umiejętności świetnego przygotowania atletycznego piłkarzy na ważnych turniejach, co staje się zauważalne wraz z kolejnymi meczami, a na razie przegrał tylko z faworytem grupy - Hiszpanią. Teraz może skupić się na problemach mentalnych - nie tylko przeprowadza pogadanki z graczami, ale daje im sporo wolności i relaksu. Zgrupowanych w Leogang kadrowiczów można spotkać wieczorami w alpejskich restauracjach - z żonami i dziećmi lub plotkujących z dziennikarzami. Rosjanie są w szoku, tak nie ufał im dotąd żaden selekcjoner.
Hiddink chce, by wyczyścili głowy i wreszcie zagrali z pełną koncentracją dojrzałych zawodowców. Grecy zrelaksowani nie są, mówią o smutku, jaki wywołał w nich styl inauguracyjnej porażki. I rosnącej w nich sportowej złości. - Obiecujmy, że będziemy inną drużyną. Nie powiem, czy wygramy, czy przegramy, ale nas nie poznacie. Już nigdy nie zobaczycie zespołu, który przegrał ze Szwecją - obiecuje Angelo Basinas. Jeśli Grecy dotrzymają słowa, ucieszy się cała Europa.
Holandia - Francja 4:1. Porywający Holendrzy!
Piłkarze trenera Otto Rehhagela przyjechali do Szwajcarii z jednym celem: by reszta kontynentu zaczęła ich szanować. Costas Katsouranis zauważył przytomnie przed pierwszym meczem, że trudno im będzie obronić tytuł, ale ich przypadek istotnie jest paradoksalny. Nikomu - od fachowców po bukmacherów - do głowy nie przyszło umieszczać ich w gronie faworytów, choć Grecy: awansowali od poprzedniego Euro z 61. na 10. miejsce w rankingu FIFA; wygrali eliminacje w imponującym stylu, zdobywając najwięcej punktów spośród wszystkich finalistów; jeszcze tej wiosny pokonali w wyjazdowym sparingu wicemistrzów kontynentu Portugalczyków. Gdyby przeglądać jedynie suche fakty, wyglądaliby na drużynę bardzo mocną. Zresztą niemiecki selekcjoner też w kółko powtarzał, że jego drużyna się rozwinęła, zyskała zdolność zmieniania stylu gry i zaskakiwania przeciwnika.
Inauguracja ze Szwecją, przegrana 0:2, dowiodła, że to świat miał rację. I nie chodzi nawet o wynik, lecz przebieg meczu. Grecy byli kompletnie niezainteresowani sprawdzeniem się z rywalem, kto lepiej gra w piłkę, wyłącznie paraliżowali jego poczynania. Wymieniając podania pod własnym polem karnym, przedłużali boiskowe nicsięniedzianie. A kiedy Zlatan Ibrahimović strzelił im wspaniałego gola, okazali się kompletnie bezradni - ani do wyrządzenia Szwedom krzywdy, ani do reakcji na niepomyślny zwrot i przejęcie inicjatywy.
Trenerze, zaryzykuj!
Mistrzowie przegrali, by dzień później wysłuchiwać dobrze im znanych kpin, że wciąż uczą młodzież historii futbolu, promując archaiczny i prymitywny styl z lat 70. Europa odetchnęła z ulgą, wizja kolejnych greckich sukcesów wyraźnie się oddaliła.
Rehhagela skrytykowano nawet w kraju, choć statusu nietykalnego bohatera narodowego tam nie stracił, wielu uważa nawet, że wolno mu wszystko, że po zdobyciu złota na Euro 2004, które "się już nigdy nie powtórzy", niemoralnym byłoby kiedykolwiek odebrać mu posadę. Dopóki sam nie odejdzie, powinien pracować.
Porażka ze Szwecją sprowokowała jednak te same refleksje u wszystkich: byłych i obecnych piłkarzy reprezentacji, prasy i selekcjonera. - Nasz trener myśli tylko o remisie, jeśli tracimy gola, cały jego plan bierze w łeb. Tak nie może być - mówi Vasillis Tsiartas, emerytowany mistrz Europy. - Jesteśmy na boisku przerażeni, wciąż się wahamy - to już obrońca Yannis Goumas. - Jeśli zagramy tak jeszcze raz, nie ma sensu gadać o awansie do ćwierćfinału - wtóruje im Yiannis Amanatidis. Prasa też wznosi błagalne: "Trenerze, zaryzykuj".
Rehhagel bronił swoich wyborów i wyrzucał piłkarzom brak determinacji, ale taktykę zamierza zmienić - na bardziej współczesną, z czterema obrońcami i dwoma skrzydłowymi wspierającymi środkowego napastnika.
Guus Hiddink po klęsce Rosjan z Hiszpanią 1:4 też swoich piłkarzy nie głaskał i nie pocieszał. Oświadczył, że zagrali z dziecięcą naiwnością i dali się przechytrzyć zbyt łatwo, ułatwiając rywalom zadanie ("sięgnęliśmy do kieszeni i wręczyliśmy im nasze portfele"). Zagrali odwrotnie niż Grecy, zapraszając szybkich i fantastycznych technicznie przeciwników do kontrataków. Hiddink wytłumaczył to ich młodym wiekiem i niedoświadczeniem, które nie pozwalają mu przesadnie manipulować składem. - Nie mogę za dużo mieszać, nie poradziliby sobie z tym. Poza tym nie mam kadry 23 graczy na podobnym poziomie - stwierdził.
I tak eufemizował, bo np. atak kompletnie mu się rozpadł. Pawłowi Pogrebniakowi Euro odebrała kontuzja kolana, Andriej Arszawin musi odcierpieć jeszcze jeden mecz dyskwalifikacji, a teraz mięsień uda naciągnął Roman Pawluczenko, który strzelił jedynego gola Hiszpanii. On jednak pewnie zagra nawet na wpół chory, bo Hiddink nie ma alternatywy - zwłaszcza że nie dowierza bezkompromisowym deklaracjom rywali i spodziewa się nieruchomego muru obronnego przed ich polem karnym.
Rosjan luz wpędził w szok
Teraz holenderski selekcjoner dużo rozmawia z piłkarzami, przestrzegając ich przed pułapkami, jakie będą chcieli na nich zastawić Grecy. - Osobiście sądzę, że mistrzem Europy wypadałoby wykazywać więcej inicjatywy w grze, ale okej, mają prawo do wszystkiego, my musimy sobie z nimi poradzić - mówi. - Trzeba ich wziąć sprytem.
Od takich łamigłówek jest Holender wybitnym specjalistą. Na wielkich turniejach zawsze wychodził z grupy, z Koreą Płd. i Australią osiągając bezprecedensowe sukcesy - pierwszą doprowadził do półfinału, a drugą do 1/8 finału mistrzostw świata. Rosjanie szybko jednak przestali wierzyć w jego nieomylność - krytykują jego drużynę za fatalną defensywę, uważają go za szczęściarza, któremu awansować na Euro 2008 pomogli Chorwaci (wygrali na Wembley z Anglią), a po ostatnich niepowodzeniach piłkarzom przestał nawet gratulować, co wcześniej miał w zwyczaju, Władimir Putin. Tymczasem futbolowe ambicje naszych wschodnich sąsiadów szaleńczo urosły, zainspirowane zdobyciem Pucharu UEFA przez Zenit Sankt Petersburg.
I Hiddink się nie poddaje, chce ich zadowolić. Słynie z umiejętności świetnego przygotowania atletycznego piłkarzy na ważnych turniejach, co staje się zauważalne wraz z kolejnymi meczami, a na razie przegrał tylko z faworytem grupy - Hiszpanią. Teraz może skupić się na problemach mentalnych - nie tylko przeprowadza pogadanki z graczami, ale daje im sporo wolności i relaksu. Zgrupowanych w Leogang kadrowiczów można spotkać wieczorami w alpejskich restauracjach - z żonami i dziećmi lub plotkujących z dziennikarzami. Rosjanie są w szoku, tak nie ufał im dotąd żaden selekcjoner.
Hiddink chce, by wyczyścili głowy i wreszcie zagrali z pełną koncentracją dojrzałych zawodowców. Grecy zrelaksowani nie są, mówią o smutku, jaki wywołał w nich styl inauguracyjnej porażki. I rosnącej w nich sportowej złości. - Obiecujmy, że będziemy inną drużyną. Nie powiem, czy wygramy, czy przegramy, ale nas nie poznacie. Już nigdy nie zobaczycie zespołu, który przegrał ze Szwecją - obiecuje Angelo Basinas. Jeśli Grecy dotrzymają słowa, ucieszy się cała Europa.
Holandia - Francja 4:1. Porywający Holendrzy!

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




