Bilic: Ta porażka będzie mnie nękać do końca życia
21.06.2008
, aktualizacja: 21.06.2008 17:35
Trener reprezentacji Chorwacji Slaven Bilic nie patrzy z lękiem w przyszłość po piątkowej porażce w ćwierćfinale Euro 2008 z Turcją.
To był mecz, który jego drużyna powinna wygrać na długo przed fatalną w skutkach wyrównującą bramką Semiha Senturka. Chorwacja, występująca na turnieju bez najlepszego napastnika - kontuzjowanego Eduardo da Silvy - nie zdołała zakwalifikować się do najlepszej czwórki.
- Będziemy wypłakiwać swoje serca jeszcze przez kilka dni, ale życie toczy się dalej. Jutro znów wstanie słońce. Inne drużyny podnosiły się po czymś takim i my też - powiedział wyraźnie zdruzgotany Bilic.
Jego drużyna zmarnowała wczoraj wiele sytuacji i była bliższa rozstrzygnięcia wyniku na swoją korzyść. Po golu Ivana Klasnicia w 119 min. wydawało się już, że Niemcy znają swoich półfinałowych rywali. Dzięki "Ratownikowi", jak mówi się o Semihu Senturku z racji wielu goli zdobytych w ostatnich sekundach spotkań w Fenerbahce, w środę z drużyną Joachima Loewa zagra jednak Turcja.
Chorwaccy piłkarze rozpaczali na boisku jeszcze zanim rozpoczęły się karne. Nie mogli uwierzyć, że cudem zdobyte zwycięstwo w jeszcze bardziej niesamowity sposób wyśliznęło im się z rąk.
- To najtrudniejsze chwile w mojej karierze. Słowa nie mogą opisać, jacy jesteśmy smutni - środkowy obrońca Josip Simunic z trudem powstrzymywał łzy. - Daliśmy z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło, bo najwyraźniej tak miało być - dodał.
Nie powinien mieć sobie nic do zarzucenia, bo jakkolwiek to w Turcji formacja defensywna była w sporej mierze winna utraty bramki, to na drodze Chorwatów do szczęścia stanęła indolencja strzelecka napastników.
- Ta porażka będzie mnie nękać do końca mojego życia. Mamy jednak utalentowaną drużynę, a eliminacje MŚ 2010 są tuż za rogiem - podsumował szukający pozytywów Bilic.
- Będziemy wypłakiwać swoje serca jeszcze przez kilka dni, ale życie toczy się dalej. Jutro znów wstanie słońce. Inne drużyny podnosiły się po czymś takim i my też - powiedział wyraźnie zdruzgotany Bilic.
Jego drużyna zmarnowała wczoraj wiele sytuacji i była bliższa rozstrzygnięcia wyniku na swoją korzyść. Po golu Ivana Klasnicia w 119 min. wydawało się już, że Niemcy znają swoich półfinałowych rywali. Dzięki "Ratownikowi", jak mówi się o Semihu Senturku z racji wielu goli zdobytych w ostatnich sekundach spotkań w Fenerbahce, w środę z drużyną Joachima Loewa zagra jednak Turcja.
Chorwaccy piłkarze rozpaczali na boisku jeszcze zanim rozpoczęły się karne. Nie mogli uwierzyć, że cudem zdobyte zwycięstwo w jeszcze bardziej niesamowity sposób wyśliznęło im się z rąk.
- To najtrudniejsze chwile w mojej karierze. Słowa nie mogą opisać, jacy jesteśmy smutni - środkowy obrońca Josip Simunic z trudem powstrzymywał łzy. - Daliśmy z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło, bo najwyraźniej tak miało być - dodał.
Nie powinien mieć sobie nic do zarzucenia, bo jakkolwiek to w Turcji formacja defensywna była w sporej mierze winna utraty bramki, to na drodze Chorwatów do szczęścia stanęła indolencja strzelecka napastników.
- Ta porażka będzie mnie nękać do końca mojego życia. Mamy jednak utalentowaną drużynę, a eliminacje MŚ 2010 są tuż za rogiem - podsumował szukający pozytywów Bilic.

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja



