Prasa o meczu Turcji z Chorwacją: "Trzeci cud"

wyb. pp
21.06.2008 , aktualizacja: 21.06.2008 09:59
A A A Drukuj
Fot. Frank Augstein AP
Polskie media rozpisują się o fantastycznej końcówce tureckiego zespołu. Podopieczni Fatiha Terima znów w doliczonym czasie gry strzelili bardzo ważną bramkę, która tym razem doprowadziła do zwycięskiej serii rzutów karnych i awansu do półfinału Euro 2008.
Turcja w półfinale! Wielki dramat Chorwatów! »

Spłakany trener Chorwacji nie wytrzymał »

"Futbol nie jest sprawiedliwy, Turcy grają dalej"

Tak relację z meczu tytułuje "Życie Warszawy", gdzie czytamy o sensacyjnym awansie Turków po bardzo słabym meczu. "Pierwszą połowę można streścić w kilku słowach - zacięta walka z obu stron i... prawie nic więcej" - relacjonuje dziennikarz gazety, dowodząc tezy o nudnym widowisku.

"Turcja gra do końca"

Wysłannicy "Gazety Wyborczej" piszą: "Tak szalonej końcówki nie widziało ani Euro 2008 ani żadne inne mistrzostwa Europy". Podkreślają jednocześnie, że Turcy pokazali w końcówce to, czym zdążyli już zasłynąć na Euro - niesamowitą wolę walki i determinację.

"Turcy weszli do Europy"

To "Rzeczpospolita", która pisze o Biliciu, cieszącym się jak dziecko w końcówce dogrywki i prowadzeniu, którego Chorwaci stracić nie mieli prawa. "Niemożliwe stało się możliwe" - tak opisana jest wyrównująca bramka dla Turków. "Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że Fatih Terim zmuszony był wystawić na to spotkanie niemal rezerwowy skład. Gazeta kończy relację, odnosząc się już do meczu półfinałowego: "Niemcy znowu mają szczęście - na bardziej zmęczoną drużynę trafić nie mogli".

"To już trzeci cud"

"Cud zdarza się nie raz, nie dwa, a trzy razy. To potrafią robić tylko Turcy w tych mistrzostwach Europy" - pisze "Przegląd Sportowy", wspominając mecze tureckiego zespołu ze Szwajcarami i Czechami. Gazeta podkreśla, że już w 36. minucie meczu podopiecznym Terima należał się rzut karny, gdy Simunić zatrzymał ręką w polu karnym Sanliego.

"Semih - bohater ostatniej akcji"

"Super Express" pisze o tym, że Chorwaci, świętując awans w ostatniej minucie dogrywki, zapomnieli, że Turcy w ostatnich minutach pokonali już Szwajcarów i Czechów. "To się po prostu nie miało prawa zdarzyć" - pisze tabloid, zwracając uwagę na fakt, że zespół turecki nie załamał się po utracie bramki i walczył do upadłego. Według gazety wyrównujące trafienie Semiha zniszczyło psychikę Chorwatów, którzy w serii rzutów karnych nie potrafili się skoncentrować.

"Turcy znowu grali do końca"

"Ten mecz przejdzie do historii mistrzostw Europy" - pisze "Dziennik", podkreślając, że nikt się nie spodziewał awansu Turków do półfinału i jednocześnie zwracając uwagę na fakt, że emocje towarzyszyły meczowi jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. W obawie o zamieszki na ulicach mecz zabezpieczała dodatkowa grupa ochroniarzy, a w gotowości czekały oddziały saperów i antyterrorystów.

"Chorwacki dramat"

"Fakt" podkreśla, że Chorwaci awansowali do ćwierćfinału w wielkim stylu, w przeciwieństwie do Turków, którzy dostali się tam szczęśliwie. "Wczoraj znów fortuna sprzyjała tym drugim" - pisze dziennik. Gazeta wspomina słowa Fatiha Terima sprzed meczu. - Nieobecność sześciu graczy to duże osłabienie, ale ich zmiennicy mogą wykonać kawał dobrej roboty - przewidywał trener. Miał rację.

"Senturk spełnił sen Turków"

Tytułując tekst o meczu ćwierćfinałowym w grę słów zabawił się dziennik "Polska". "Mecz Chorwacji z Turcją zaczął się w Wiedniu na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego, a skończył w sobotę nad ranem, po nocy pełnej wrażeń" - opisuje otoczkę meczu gazeta. Kibice obu reprezentacji gromadzili się pod stadionem od godzin porannych, a świętowanie Turków po meczu zakończyło się dopiero o świcie.

Hamit Altintop: Byliśmy zimni jak lód »

Podziel się