W Klagenfurcie cieszą się tylko Chorwaci
16.06.2008
, aktualizacja: 16.06.2008 17:44
Kilka godzin przed meczem piłkarskich mistrzostw Europy Polska - Chorwacja Klagenfurt w niczym nie przypomina miasta, które osiem dni wcześniej tętniło życiem i energią, gdy zbliżało się spotkanie "biało-czerwonych" z Niemcami.
Polacy trenują ze zwieszonymi głowami
Trener Chorwatów: Nie gracie o honor, tylko o awans
Wrażenie jest jedno - Euro-2008 dla Polaków i stolicy Karyntii dobiega końca... Nadzieję mogą mieć jeszcze tylko polscy piłkarze i kibice, bo cień szansy na awans do ćwierćfinału pozostał. Klagenfurt wieczornym meczem z imprezą żegna się definitywnie.
Przez tydzień od spotkania z Niemcami zmieniło się bardzo wiele. Piłkarze w dwóch meczach zdobyli jeden punkt i szanse na pozostanie w turnieju mają iluzoryczne i uzależnione od wyniku rywalizacji Austrii z Niemcami. Kibice z kolei nie bardzo wierząc, że "stanie się cud" sprawiają wrażenie, jakby przyjechali na wycieczkę zamiast na mecz, w dodatku za karę, a nie z własnej woli.
Od czasu do czasu słychać na mieście tradycyjne "Polska, biało- czerwoni", ale w brzmieniu mocno przytłumione i jakby od niechcenia.
"Przyjechaliśmy, bo co mieliśmy zrobić z biletami? Podrzeć i wyrzucić? Przecież zapłaciliśmy po 80 euro za sztukę. A atmosfera siadła już po spotkaniu z Austrią. Dzisiejszy mecz już praktycznie jest bez znaczenia. W dodatku Chorwaci drugi skład wystawiają" - powiedział PAP jeden z czterech kibiców, którzy samochodem przyjechali z Bytomia.
Po raz pierwszy na Euro-2008 w dniu meczu polskiej reprezentacji kibice "biało-czerwonych" stanowią na mieście mniejszość. Chorwaci tryskają radością, śpiewają, bawią się.
Dominują również na trasach dojazdowych do miasta. Nie może to jednak dziwić, gdyż Zagrzeb od Klagenfurtu dzieli ledwie 230 km, czyli mniej niż Warszawę od Krakowa.
W południe przed meczem Polska - Niemcy okolice stadionu Woerthersee pełne były sympatyków futbolu, a w barach i restauracjach próżno było szukać wolnych miejsc. W poniedziałek- cisza i spokój. Po lokalach kręcą się tylko wyglądający z niecierpliwością klientów kelnerzy i barmani.
Przed stadionem pojawili się za to pierwsi chętni do sprzedaży biletów. "Tylko 250 euro. Zresztą możemy się jeszcze potargować" - bez skrępowania rzekł mężczyzna w średnim wieku w biało-czerwonym szaliku. Przed inauguracyjnym występ polskich piłkarzy w ME w tym samym miejscu oferowano wejściówki za 500, a nawet 700 euro.
Pustki również w biurze prasowym. Wolontariusz na widok dziennikarza podchodzącego w południe do stanowiska, gdzie można odebrać miejscówkę na trybunę, westchnął: "Nareszcie ktoś przyszedł". Przed tygodniem o podobnej porze trzeba było się sporo natrudzić, by znaleźć wolne miejsce.
Podczas meczu stadion Woerthersee, którego część trybun za kilka dni zostanie zdemontowana i przetransportowana do Chin, będzie jednak pełny. Polska część trybun z jednakową uwagą co wydarzenia na murawie śledzić będzie doniesienia z Wiednia, gdzie równolegle Austriacy zagrają z Niemcami i tylko zwycięstwo współgospodarzy turnieju przedłuży nadzieje "biało-czerwonych" na występ w ćwierćfinale. Chorwaci myślami także będą w stolicy Austrii, ale przy zaplanowanym na piątek ćwierćfinałowym meczu z Turcją...
Dlaczego Chorwaci nam odpuszczą?
Trener Chorwatów: Nie gracie o honor, tylko o awans
Wrażenie jest jedno - Euro-2008 dla Polaków i stolicy Karyntii dobiega końca... Nadzieję mogą mieć jeszcze tylko polscy piłkarze i kibice, bo cień szansy na awans do ćwierćfinału pozostał. Klagenfurt wieczornym meczem z imprezą żegna się definitywnie.
Przez tydzień od spotkania z Niemcami zmieniło się bardzo wiele. Piłkarze w dwóch meczach zdobyli jeden punkt i szanse na pozostanie w turnieju mają iluzoryczne i uzależnione od wyniku rywalizacji Austrii z Niemcami. Kibice z kolei nie bardzo wierząc, że "stanie się cud" sprawiają wrażenie, jakby przyjechali na wycieczkę zamiast na mecz, w dodatku za karę, a nie z własnej woli.
Od czasu do czasu słychać na mieście tradycyjne "Polska, biało- czerwoni", ale w brzmieniu mocno przytłumione i jakby od niechcenia.
"Przyjechaliśmy, bo co mieliśmy zrobić z biletami? Podrzeć i wyrzucić? Przecież zapłaciliśmy po 80 euro za sztukę. A atmosfera siadła już po spotkaniu z Austrią. Dzisiejszy mecz już praktycznie jest bez znaczenia. W dodatku Chorwaci drugi skład wystawiają" - powiedział PAP jeden z czterech kibiców, którzy samochodem przyjechali z Bytomia.
Po raz pierwszy na Euro-2008 w dniu meczu polskiej reprezentacji kibice "biało-czerwonych" stanowią na mieście mniejszość. Chorwaci tryskają radością, śpiewają, bawią się.
Dominują również na trasach dojazdowych do miasta. Nie może to jednak dziwić, gdyż Zagrzeb od Klagenfurtu dzieli ledwie 230 km, czyli mniej niż Warszawę od Krakowa.
W południe przed meczem Polska - Niemcy okolice stadionu Woerthersee pełne były sympatyków futbolu, a w barach i restauracjach próżno było szukać wolnych miejsc. W poniedziałek- cisza i spokój. Po lokalach kręcą się tylko wyglądający z niecierpliwością klientów kelnerzy i barmani.
Przed stadionem pojawili się za to pierwsi chętni do sprzedaży biletów. "Tylko 250 euro. Zresztą możemy się jeszcze potargować" - bez skrępowania rzekł mężczyzna w średnim wieku w biało-czerwonym szaliku. Przed inauguracyjnym występ polskich piłkarzy w ME w tym samym miejscu oferowano wejściówki za 500, a nawet 700 euro.
Pustki również w biurze prasowym. Wolontariusz na widok dziennikarza podchodzącego w południe do stanowiska, gdzie można odebrać miejscówkę na trybunę, westchnął: "Nareszcie ktoś przyszedł". Przed tygodniem o podobnej porze trzeba było się sporo natrudzić, by znaleźć wolne miejsce.
Podczas meczu stadion Woerthersee, którego część trybun za kilka dni zostanie zdemontowana i przetransportowana do Chin, będzie jednak pełny. Polska część trybun z jednakową uwagą co wydarzenia na murawie śledzić będzie doniesienia z Wiednia, gdzie równolegle Austriacy zagrają z Niemcami i tylko zwycięstwo współgospodarzy turnieju przedłuży nadzieje "biało-czerwonych" na występ w ćwierćfinale. Chorwaci myślami także będą w stolicy Austrii, ale przy zaplanowanym na piątek ćwierćfinałowym meczu z Turcją...
Dlaczego Chorwaci nam odpuszczą?
-
W Klagenfurcie cieszą się tylko Chorwaci
mscan
16.06.08, 15:27
Piłka jest okrągła, a bramki są cztery.»
-
Tak własnie kibicują "pikniki"
nieomylny
16.06.08, 15:53
Już się nie chce śpiewać i dopingować jak drużynie nie idzie. Najlepiejsprzedać bilety to się benzyna za podróż zwróci.Ech, szkoda gadać...»
-
W Klagenfurcie cieszą się tylko Chorwaci
chiesa
16.06.08, 17:40
Holera, gdybym miał na tyle możliwości i gotówki, wziąłbym za te 80 euro biletod kibiców , którzy od niechcenia przyjeżdżają obejrzeć mecz reprezentacjiPolski na Euro..dla mnie jest to »

Czechy
Portugalia
Szwajcaria
Turcja
Austria
Chorwacja
Niemcy
Francja
Holandia
Rumunia
Włochy
Grecja
Hiszpania
Rosja
Szwecja




