Ani Legia, ani Wisła nadmiaru wrażeń fanom jesienią nie podarowały. Gdyby zmierzyć skalę emocji i estetycznej przyjemności oferowanych przez piłkarzy, lechici byliby ligi liderem samotnym i znikającym reszcie stawki z pola widzenia
Ilekroć oglądam piłkarzy Lecha Poznań, przed oczami stają mi rozbijający się po boiskach Euro 2008 Turcy, którzy przed odpadnięciem pobili srebrnych medalistów poprzedniego turnieju Czechów, wyeliminowali rewelacyjnych Chorwatów i napędzili stracha późniejszym wicemistrzom Niemcom. Wspomnijcie tamten szalony gang Fatiha Terima - nie wierzył w istnienie sytuacji beznadziejnych, nigdy się nie poddawał, ponad połowę goli wtłukł w kilku (dosłownie!) ostatnich minutach gry, w jego meczach w ogóle padało ich sporo, więc wniebowzięci kibice podziwiali je z otwartymi ustami i/lub rozemocjonowani do wyprostu włosów....
pozostało 90% treści.
Artykuł zamknięty. Wykup kod i wpisz go w pole Kod dostępu.