Euro tuż tuż! Bądź w najwyższej formie - Facebook Polska biało-czerwoni »Wojciech Szczęsny to bezdyskusyjnie talent najwyższej próby - w swoim pokoleniu jest fenomenem, w rozlegle pojmowanej europejskiej czołówce ludzi w jego wieku wpuszczają między słupki chyba tylko w Manchesterze United i
Atletico Madryt. Nie ulega wątpliwości, że w bramce Arsenalu rozskakał się kilkakrotnie na poziomie dostępnym tylko pierwszorzędnym fachowcom. Nie ulega też wątpliwości, że w kilku sparingach ocalił reprezentację Polski. Nie ulega wreszcie wątpliwości, że rozbłysnął jej najjaśniejszą obok Roberta Lewandowskiego gwiazdę.
Dlatego przez aklamację zgodziliśmy się, że los kadry na Euro 2012 leży w jego rękawicach - wrogiego pola karnego nasi w oblężenie nie wezmą, ale ze Szczęsnym jako tarczą mogą przetrwać (przetrwać nie znaczy wygrać. W siedmiu sparingach z przyszłymi finalistami mistrzostw - Włochami, Niemcami, Francją, Grecją, Ukrainą, Hiszpanią i Danią - nie pokonaliśmy nikogo). Stało się już zresztą tradycją wielkich turniejów, że ponad ofermowatych Polaków wyrasta bramkarz. Na mundialu w 2006 i ME w 2008 r. jedynym wyczynowcem chcącym podołać wyzwaniu pełną gębą był
Artur Boruc.
Szczęsny wybił się na rynku pracy już nad tego ostatniego (trzyma posadę w bardziej renomowanej firmie), ale nadal nie wyzbył się cechy na jego pozycji niekoniecznie atutowej - jest młody, wręcz nieprzyzwoicie młody. Bramkarzom w jego wieku łatwiej o zapierające dech wzloty przeplatane bolesnymi upadkami niż gwarancję zawsze stabilnej formy, dającej drużynie spokój, jaki np. Manchesterowi United dawał do niedawna bezbłędny weteran Edwin van der Sar.
Nasz żółtodzioby reprezentant - najmłodszy bramkarz debiutant po wojnie - warsztatu bez skazy jeszcze nie wypracował. Przed kilkoma tygodniami wydłubałem w statystykach Opta informację, która moje niepokojące obserwacje potwierdzała dobitniej, niż bym chciał - oto Szczęsny do tamtej pory puścił w tym sezonie Premier League aż pięć goli z zaledwie 12 strzałów oddanych spoza pola karnego. Niedługo potem Arsenal pokonał 5:3 Chelsea, lecz Polak znów padł rażony petardą odpaloną przez Juana Matę z przeszło 20 metrów.
O czym przypomniałem sobie w piątek, gdy debiutanckim golem w reprezentacji - znów - strzelonym z dystansu - przyłożył mu Mario Balotelli. Szczęsny swoim zwyczajem zbyt śmiało odsunął się od linii bramkowej i nie uniewinniają go okoliczności - gracze Franciszka Smudy oddali piłkę w niewybaczalny sposób, w chwili gdy wyprowadzali ją niemal sprzed własnego pola karnego, a wtedy defensywę uporządkować szczególnie trudno.
Polskiego bramkarza natura wyposażyła w fenomenalny refleks, strzałów z bliska bronił już paradami nie z tej ziemi, wojnę psychologiczną przed rzutami karnymi też ewidentnie toczyć lubi. Ma też odwagę, charyzmę i osobowość, aby panować nad partnerami z obrony i w ogóle władać polem karnym.
Słabiej wykopuje piłkę - co warto poprawić przed Euro 2012, na którym każda akcja może okazać się bezcenna. I co dodatkowo kompromituje plotkujących o transferze do Barcelony - w tamtejszej strategii gry bramkarz musi nogami posługiwać nie mniej sprawnie niż rękami.
Czy Szczęsny ma poważniejszy kłopot z uderzeniami z dystansu - nie wiem, na pewno dał powody, aby mu się przyglądać. Dał też powody, aby dostrzeganie w nim gwarancji przetrwania bez wstydu na Euro 2012 uznać za czysty hazard. To wciąż "tylko" kandydat - z imponującymi referencjami, owszem - na bramkarza wybitnego, choć koledzy z londyńskiej defensywy solidnie go przećwiczą. Arsenal, w tym sezonie pod własną bramką momentami niemal bezbronny, traci gole znacznie częściej niż reprezentacja Polski.?