Rzeszowscy siatkarze zagrają jeszcze na wyjeździe z czwartą w tabeli Delectą
Bydgoszcz (w najbliższy piątek) i w
Rzeszowie z piątym Jastrzębskim Węglem (2 lutego). Nad obiema drużynami mają pięć punktów przewagi i wystarczy im w jednym ze spotkań przegrać 2:3, a zapewnią sobie trzecie miejsce przed play-off. Ambicje są jednak inne. - Chcemy wygrać i w
Bydgoszczy, i u siebie z Jastrzębiem, choć na razie myślimy tylko o meczu z Delectą - mówi Lukas Tichacek, czeski rozgrywający
Asseco Resovii. - Oczywiście, że fajnie byłoby zakończyć rundę dwoma zwycięstwami. Ciągle pracujemy nad tym, żeby podnieść poziom swojej gry, żeby wygrywać w każdym meczu - dodaje trener resoviaków Andrzej Kowal.
Komplet punktów rzeszowianom jest potrzebny, by walczyć jeszcze o drugie miejsce w tabeli. To na razie zajmuje Zaksa Kędzierzyn-Koźle, która ma dwa "oczka" więcej od podopiecznych Andrzeja Kowala. W ostatnich dwóch meczach zagra jeszcze na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem i u siebie z Indykpolem AZS-em
Olsztyn. Jeśli ma stracić jakieś punkty, to chyba tylko w najbliższą sobotę. - Nie patrzymy na to. Musimy skupić się na swojej grze, nie wszystko zależy już od nas - mówi szkoleniowiec Asseco Resovii i dodaje: - Zresztą w play-off nie będzie miało znaczenia, czy wystartujemy z 2., czy 3. miejsca. Trzy sezony temu ruszyliśmy do walki z trzeciej pozycji i awansowaliśmy do finału, rok temu byliśmy na drugim miejscu, a wygrała Zaksa. W play-off będzie się liczyła dyspozycja chwili, to w jakiej się jest formie, a nie gdzie się gra.
Oczywiście, zanim Zaksa z Asseco Resovią spotkałyby się w półfinale, wcześniej muszą wygrać pojedynki ćwierćfinałowe. Ale w tych akurat obie ekipy będą murowanymi faworytami.